We Draw A

Spotykamy się z Piotrem Lewandowskim i Radkiem Krzyżanowskim tuż po premierze debiutanckiej płyty We Draw A. Nie tylko mówią – pozwolili się nawet sfotografować!

tekst i-D Team
|
05 Grudzień 2014, 12:15pm

We Draw A, fot. Agata Wrońska

Kiedy zelektryzowani wspaniałym kawałkiem „Tears from the Sun" przeszukiwaliśmy internet, by znaleźć odpowiedź, kim jest/są We Draw A, trafialiśmy na czarną dziurę. Nie kokietowali sieci zdjęciami czy wywiadami. Jedynym tropem była wytwórnia muzyków Kamp! - Brennnessel Records. Dwie epki i jeden singiel później spotykamy się z Piotrem Lewandowskim i Radkiem Krzyżanowskim tuż po premierze debiutanckiej płyty We Draw A. Nie tylko mówią - pozwolili się nawet sfotografować!

Była muzyka, a nie było wiadomo, kto tworzy We Draw A. Skąd ta początkowa nieśmiałość w ujawnianiu tożsamości? Kto wymyślił, by na Off Festivalu i kilku innych koncertach Radek występował w masce?
Piotr Lewandowski: Jesteśmy nieśmiałymi, raczej wycofanymi chłopakami i zakładając zespół, postanowiliśmy skupić się tylko na tym, co najważniejsze - na tworzeniu muzyki. Internet (istniejemy raczej w tym kanale komunikacyjnym) jest zalany monstrualną ilością danych, więc jaki sens dodawać kolejne śmieci.

Radek Krzyżanowski: Obnoszenie się z personaliami jest dla mnie drogą na skróty. „Ktoś znany nagrał kawałek z kimś znanym - to musi być świetne". To jednak nie są proste rachunki dwa plus dwa, talenty niekoniecznie muszą się sumować. Z drugiej strony podkreślanie „ja się ukrywam" też jest jakąś tam zagrywką marketingową i dolewaniem oliwy do ognia. Maska była posunięciem może nieco naiwnym, ale na tamtym etapie spełniła swoją rolę. Poza tym to ciekawe doświadczenie zagrać incognito - zakryć twarz i w jakimś stopniu związaną z nią tożsamość. Myślę, że w sprzyjających okolicznościach mogłoby to uwolnić pewne pokłady szaleństwa, które trudno ujawnić, będąc na widoku.

Czy doświadczenia z waszych pierwszych zespołów mają wpływ na muzykę We Draw A, czy też jest to kompletnie nowy rozdział dla każdego z was? [Piotr tworzył z Filipem Zawadą rewelacyjny zespół Indigo Tree, Radek jest członkiem zespołu Kamp!]
PL: Dzięki naszym pierwszym zespołom nabraliśmy pewności siebie w tworzeniu muzyki. Pozwoliły nam one wejść w pewną przestrzeń, rozejrzeć się, próbować i nabierać doświadczenia.
RK: W aspekcie technicznym proces twórczy niewiele różni się od tego, co robimy z Kamp! Komputer, syntezatory, efekty, beat maszyny - to dokładnie ten sam zestaw narzędzi. Różnice widzę w samym komponowaniu i aranżowaniu - dużą rolę odegrał czynnik nieprzewidywalności, improwizacji czy nawet przypadkowości wynikającej z używania narzędzi generujących zdarzenia losowe. Intuicyjne odruchy i próba ucieczki od nadmiernej kontroli tego, co się w danym momencie dzieje - tego nauczyłem się, pracując z „Lewym". To z kolei pozwoliło nagrać płytę w bardzo krótkim czasie oraz zachować spójność brzmienia, atmosfery i formy.

Jesień 2013, James Holden i Korg MS­20 to - w wielkim skrócie - przepis na Moments?
PL: To jakieś tropy i inspiracje, a przepisem jest dobra zabawa.
RK: Tak, to słowa wytrychy. MS­20 to podstawa brzmienia i przestrzeni tej płyty. Holden - motoryki i dołączenia elementów losowości. Jesień 2013 i zima 2014 (bo właśnie wtedy powstało 90 proc. muzyki na płytę) plus atmosfera tzw. bedroom studio w moim mieszkaniu, gdzie tylko przez godzinę wpada światło - nadają ciemniejszy i brudniejszy charakter.

Nie chcieliście na tej płycie piosenek. Chcieliście, by utwory powstawały bez z góry określonych granic - co jest dla was najważniejsze w myśleniu o muzyce?
PL: Staram się mało myśleć o muzyce, słucham jej, a potem spontanicznie nagrywam. Wychodzi coś, czego inni chcą słuchać. To jest wspaniałe.
RK: Z kolei ja myślenie o muzyce mam we krwi, wieczne analizowanie i dzielenie włosa na czworo, wieczne poprawki, cyzelowanie i kontrola każdego aspektu. Do tego doszły jeszcze estetyczno-stylistyczne rozważania, których zawsze dużo mamy w Kamp! Właśnie dlatego starałem się to wszystko zostawiać w momencie naszych spotkań z „Lewym", gdy tworzyliśmy materiał na płytę. Chciałem zobaczyć, co wyniknie z metody pracy, której wcześniej nie próbowałem.

To jak wygląda wasza wspólna praca? Siedzicie razem w studiu czy każdy przed swoim komputerem w innej części świata?
RK: Pracy na odległość, w sensie przesyłania sobie pomysłów, nie ma w ogóle. Spotykamy się nieregularnie, ale dzięki temu działamy bez rutyny. Nagrywamy u mnie w studiu, zazwyczaj leci to bardzo szybko - jeśli jest pomysł, natychmiast rozwijamy go dalej, do momentu wyczerpania wszelkich koncepcji pobocznych. Czasem sam coś kombinuję i puszczam to „Lewemu" - jeśli zaczyna śpiewać/grać bez zastanowienia, znaczy, że mu motyw pasuje. Praktycznie zawsze pierwszy pomysł na wokale jest tym najlepszym. Tak było z On Sight, Lowbanks czy Jumbo Love. Zdarza się też, jak w przypadku Waking Hour, Try czy City (utwór napisany przez „Lewego" z Michałem Kupiczem), że Piotrek przynosi gotową piosenkę, którą tylko przebudowujemy, aranżujemy i szukamy do niej brzmień - to takie klasyczne podejście songwritingowo-producenckie, które stanowi przyjemne przełamanie naszego normalnego procesu tworzenia.

Czy Wrocław jest ważny dla tej płyty? Czy muzyka ma coś wspólnego z miejscem, w którym powstaje?
PL: Pośrednio być może tak, bo to, że mieszkamy w jednym miejscu, pozwala na częste spotkania. Nie jestem w stanie powiedzieć, czy muzyka ma coś wspólnego z miejscem, w którym powstaje. Nie zastanawiam się nad tym. Może odbiorca potrafi wyczuć ten aspekt.

Co dalej, na co czekacie w związku z debiutem?
PL: Czekamy na fajne momenty związane z graniem w zespole.
RK: A fajne momenty to koncerty, których przed nami kilkanaście na wspólnej trasie z Kamp! Scena to najlepszy sposób na uwalnianie energii z muzyki. Euforii i podjarce temu towarzyszącej dorównuje jedynie moment stworzenia bardzo udanego (z punktu widzenia twórcy oczywiście) motywu. No i nie ma co ukrywać: chcemy zapoznać z naszą płytą jak największą liczbę potencjalnych odbiorców takiej muzyki. W tym duża rola wytwórni, której jestem współprowadzącym - taka podwójna odpowiedzialność. A co dalej? Wiadomo tylko tyle, że na płycie zamknęliśmy pewien etap i pora na zmiany. Na razie nie wiemy, dokąd się udamy.

Kredyty


Tekst: Agnieszka Szydłowska
Zdjęcie: Agata Wrońska

Tagged:
Kamp!
Brennnessel
We Draw A
Brennnessel Records
Polska muzyka
Agata Wrońska
muzyka wywiady
agnieszka szydłowska
indigo tree
piotr lewandowski
radek krzyżanowski