Reklama

lumpeksy, comme des garçons i obsceniczni szaleńcy

Rozmawiamy z legendarnym reżyserem, Johnem Watersem, o jego filmach i modzie.

tekst Emily Manning
|
10 Sierpień 2016, 3:32pm

Na długo, zanim „Lakier do włosów" trafił na Broadway, a „Beksa" pomogła Deppowi przełamać wizerunek serialowego idola nastolatek, John Waters był już prawdziwą ikoną, głównie dzięki odważnemu filmowi „Różowe Flamingi" i jego słynnej, końcowej scenie (tak, tej z kupą). W tym filmie z 1972 roku zobaczycie najważniejszy występ Divine w roli Babs Johnson. „Różowe Flamingi" były dla wielu pierwszym kontaktem z twórczością Watersa i jego buntowniczymi dziwactwami, które sprawiają, że jego twórczość tak dzieli publiczność. Ale co z prowokacyjnymi pracami, którymi zajmował się wcześniej?

Sam Waters uważa „Multiple Maniacs" z 1970 roku (jego drugi pełnometrażowy film) za wprawkę do „Różowych Flamingów". To czarno-biała opowieść o Pani Divine, szalonej przywódczyni gangu — podróżującego cyrku osobliwości „Cavalcave of Perversion" (Pochód perwersji). Na końcu każdego występu okrada widownię i ucieka do następnego miasta z artystami i uganiającym się za dziewczynami partnerem. W końcu jednak Divine wyrusza na morderczą eskapadę, która kończy się otoczeniem przez Gwardię Narodową. Żeby nie wiało nudą, wcześniej zdążyła uprawiać dziki, lesbijski seks na ławce kościelnej, recytując stacje drogi krzyżowej i została zgwałcona przez gigantycznego homara.

„Multiple Maniacs" to okno, dzięki któremu możemy zajrzeć w świat legendarnej trupy Watersa (Divine, Mink Stole, Cookie Mueller, Mary Vivian Pearce i David Lochary), zanim stali się wywrotowymi gwiazdami. Wtedy byli grupą ekscentryków z Baltimore, walczących z amerykańską przyzwoitością. Gdyby nie wysiłki dystrybutorów Criterion Collection i Janus Films, być może nigdy nie mielibyśmy szansy zobaczyć tego filmu. Gdy Watersowi nie udało się znaleźć dystrybutora filmu, który nakręcił za 5 tys. dolarów, jeździł po kraju i wynajmował miejscówki, żeby samemu zorganizować pokazy. W 1994 roku film został wydany na VHS, ale nigdy nie był dostępny w formie cyfrowej ani na DVD. Oryginalna taśma leżała na strychu Watersa od dekad. Aż dotąd.

W zeszłym tygodniu odnowiona wersja „Multiple Maniacs" została wyświetlona w nowojorskim IFC Centre, gdzie sam Waters nadzorował swoją (pięknie odrestaurowaną) bluźnierczą orgię, pozbawioną moralności. Zanim zapoznał nowe pokolenie z kinowym klasykiem, porozmawialiśmy z Johnem, żeby dowiedzieć się o nim czegoś więcej.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Mink Stole jako Mink oraz Divine jako Pani Divine. Zdjęcie: Lawrence Irvine

Gratuluję odnowienia filmu. Wiem, że to jeden z twoich ulubionych.
Dziękuję! To zabawne, napisałem, że to mój ulubiony film w latach 80., a od tamtej pory nakręciłem ich jeszcze wiele. W odnowionej wersji wydaje mi się nowym filmem, obrazem z mojej przeszłości, który wrócił po liftingu.

W „John Waters: same świństwa" powiedziałeś, że chciałeś, by po odrestaurowaniu nadano mu ładny kolor zielonych wymiocin. Czy nadal o tym marzysz?
(Śmiech) Nie, podoba mi się, że teraz wygląda jak zły film Johna Cassavetesa.

Premiera odbyła się w Provincetown, do którego jeździsz od zawsze.
To już 52 lata! Pokaz zajawki odbył się podczas Provincetown Film Festival.

Co sprawia, że ciągle tu wracasz?
Pracuję tu, nie jestem na wakacjach. Piszę książkę, a to idealne miejsce, żeby to robić. Mieszkam w domu na wodzie, w stylu „Szarych ogrodów". Uwielbiam pływać i jeździć na rowerze — w moim przypadku zdrowiej już nie będzie. No i wyglądam lepiej z opalenizną.

Nadal wychodzisz na miasto?
Co roku urządzamy w barze wielką imprezę. Wtedy w końcu można posiedzieć w barze, w którym lubimy wszystkich ludzi. Poza tym chodzę do barów dla heteryków. Lubię patrzeć z perspektywy outsidera.

Czy czasem chodzisz do A House [skarbu Provincetown i jednego z najstarszych barów gejowskich w Ameryce]?
Chodzę tam przynajmniej raz do roku, bo to tam Tennessee Williams poznał swojego chłopaka, a Billie Holiday śpiewała. Widziałem, jak Judy Garland się tam upiła. To miejsce z bogatą historią. W tym roku jeszcze go nie odwiedziłem.

Czy kiedyś pokazywałeś w Provincetown „Multiple Maniacs"?
To pierwsze miejsce poza Baltimore, w którym pokazywałem ten film. Wypożyczyłem całe kino Art Cinema, w zamian dostali pieniądze z biletów. Poza Baltimore, Provincetown było pierwszym miejscem, w którym graliśmy wszystko. Kolejne było San Francisco. Nowy Jork na samym końcu. Edith Massey widziała jeden z filmów w Kościele Unitariańskim.

Michael Renner Jr. jako Dzieciątko z Pragi i Divine jako Pani Divine. Zdjęcie: Lawrence Irvine

Jacy ludzie przychodzili na seanse?
Motocykliści, geje, którzy nie dogadywali się z innymi gejami, przestępcy, ludzie na LSD oraz ci z poczuciem humoru, którzy później się wkurzyli i zmienili w punków. Siedziałem z tyłu z moim projektorem 16 mm i wyświetlałem film o północy. Divine rozdawał ulotki na ulicy w Provincetown. To były inne czasy.

Nakręciłeś film w 1969 roku, bardzo burzliwych czasach. O czym wtedy myślałeś?
O rewolucji, zamieszkach i szaleństwie! Właśnie to działo się jesienią 1969 roku, w chyba najbardziej nieprzewidywalnym momencie tego roku. To było jak II wojna światowa po II wojnie światowej. Myślę, że „Multiple Maniacs" oddawał ten klimat, ale mam nadzieję, że zdołaliśmy w zabawny sposób opowiedzieć o tym, co było legalne, a co nie, co można było robić, jak można było zaskoczyć ludzi. Jednak to moja opinia z perspektywy czasu. Wtedy to byłem tylko ja i moi przyjaciele, kręciliśmy film, tak jak 20-latkowie robiliby to dziś telefonami komórkowymi. Niewiele się to różni.

„Multiple Maniacs" ma najwyższą ocenę na portalu Rotten Tomatoes wśród twoich filmów.
Wiem, 100% wśród krytyków! Myślę, że dziś w końcu dostał niepochlebną recenzję. Jestem zaszczycony, opinie są teraz bardzo intelektualne, wydaje mi się, że w tamtych czasach nie mieliśmy ani jednej pochlebnej. Do promocji wykorzystywaliśmy negatywne opinie, a teraz wybieramy pochlebne. To ten sam film, tylko inaczej opakowany.

Divine jako Pani Divine. Zdjęcie: Lawrence Irvine

Skoro już jesteśmy przy tym temacie, w „John Waters: Same świństwa" mówisz o wyobrażaniu sobie Złej Czarownicy z Zachodu z Krainy Oz w kreacjiComme des Garçons. Czy wyobrażasz sobie którąś ze swoich postaci w ubraniach od Kawakubo?
Kilku z bezdomnych z „Fotokłopotów" ma na sobie Comme des Garçons, chyba w scenie, w której odkrywają ich fotografowie z Los Angeles. Potem nakręciliśmy „Desperate Living", w którym Van Smith zrobił wszystkie ubrania ze śmieci. Aktorzy mieli na sobie zasłony prysznicowe, worki na śmieci... Myślę, że to bardzo podobne, do tego, co robi Kawakubo. Ale nie kręcę filmów o ludziach, którzy noszą haute couture. Większość moich postaci to zwykli ludzie, którzy zachowują się w szalony sposób, a nie szaleni ludzie, którzy udają, że są pewni siebie.

Niektóre ze strojów w „Multiple Maniacs" są bardzo szykowne.
Pewna stara, żydowska dama — pani Miesta — na boku szyła kreacje dla drag queens w piwnicy. Powiedziała: „Mój mąż nie może się dowiedzieć". Nie zadawała zbyt wielu pytań. Gdy wieść się rozniosła, inne drag queen z tego miasta też zaczęły do niej przychodzić. Za wzór obraliśmy sobie Elizabeth Taylor, naśladowaliśmy jej styl, futra itd.

Pan David (chłopak Pani Divine) wygląda wręcz, jakby był ubrany w nową kolekcję Gucci.
David Lochary zrobił wiele z tych ubrań sam, robił kostiumy, zanim Van do nas dołączył przy „Różowych Flamingach". Zawsze nosiliśmy absurdalne kowbojskie koszule z gitarami i skurczonymi ludzkimi głowami. Najlepsze lumpeksy w Baltimore nie wiedziały, co tak naprawdę jest dobre lub złe. A może wiedziały, ale nie chciały tego, co nam się podobało. Można było napełnić całą torbę za dolara. Divine chodził tam z tekturą, kredką, zszywaczem i zmieniał ceny. Nawet jeśli coś kosztowało dolara, przeprawiał cenę na 40 centów.

Divine jako Pani Divine i Mink Stole jako Mink. Zdjęcie: Lawrence Irvine

Wygląda na to, że ty i Kawakubo wpadliście na pomysł punkowej anarchii, zanim ten ruch i muzyka się ukształtowały.
Myślę, że Vivienne Westwood wcześnie wpadła na punk, ale czuję, że Rei była ponad to. Jej stroje były pełne dekonstrukcji i dziur, zawsze coś było z nimi nie tak, jakby ktoś nawalił w pralni. Pierwszą jej rzeczą, jaką kupiłem, była dziurawa chusteczka do nosa. Gdy dmuchasz nos, smarkasz sobie na dłoń.

Czy byłeś na jej wyprzedaży?
Byłem na niej wcześniej, ale nie w tym roku. Kupiłaś coś?

Ogromne, asymetryczne, wełniane spodnie.
Zawsze dostaję szału, gdy widzę tam coś, za co zapłaciłem o wiele więcej! Ale nie martwi mnie to, ja to nosiłem pierwszy.

Niedługo twój odcinek „Simpsonów" kończy 20 lat.
Nadal go uwielbiam, byłem bardzo dumny, że mogłem w tym uczestniczyć. Ale dostałem najniższe wynagrodzenie. Animatorzy nie mieli wtedy własnej nagrody SAG, więc dostałem czek na jednego centa. I tak go zrealizowałem. Szkoda, że nie można u nich wystąpić dwa razy. Podobno tylko Elizabeth Taylor i Michael Jackson to osiągnęli. Ja też chcę zagrać dwa razy! Z drugiej strony byłem w filmie „Alvin i wiewiórki", a to nawet lepsze.

Lepsze niż „Simpsonowie"?
Tak. Nie no, żartuję tylko. Zmienili pewną kwestię. Alvin mówi do mnie „Widziałem 'Różowe Flamingi'". W filmie dla dzieci! Pomyślałem sobie: „Co? Alvin wiewiórka rozmawia ze mną o 'Różowych Flamingach'?". To równie szalone, jak to, że „Multiple Maniacs" wraca do kin po prawie 50 latach.

Bilety i informacje o seansach znajdziecie tutaj.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Emily Manning
Zdjęcie: Alasdair McLellan
Stylizacja: Francesca Burns
[The 35th Birthday Issue, Numer 337, wiosna 2015]
Tłumaczenie: Patrycja Śmiechowska

Tagged:
DRAG QUEEN
john waters
Divine
wywiad
Kultura
multiple maniacs
Comme des Garçons
Rei Kawakubo
różowe flamingi
beksa
lakier do wlosow