Reklama

co się kryje za pierścieniami czystości?

21-letnia fotografka Kelia Anne MacCluskey odkrywa ciemniejszą stronę amerykańskiej kultury abstynencji.

tekst Hana Beach
|
15 Październik 2015, 12:25pm

Za pomocą pastelowych, niebiesko-różowych zdjęć, 21-letnia fotografka Kelia Anne MacCluskey stara się uchwycić ciemniejszą stronę amerykańskiej „kultury czystości" i abstynencji. Jej obsesja na punkcie kwestii związanych z niewinnością zaczęła się w momencie, gdy Kelia z katolickiego liceum trafiła do bardzo liberalnej uczelni artystycznej Savannah School of Art and Design. Fiksację tę widać najlepiej w serii pt. „True Love Waits" [prawdziwa miłość poczeka], w całości sfotografowanej na kliszy wielkoformatowej. Seria, poza lekcją cierpliwością, była także odkryciem „pojęcia czystości i konsekwencji jej utracenia".

Kelia określa siebie jako niepoprawną romantyczkę. Nostalgiczne kompozycje roślin, wyrwane strony z bibliotecznych książek czy plastikowe torby na jej zdjęciach tworzą swoisty słownik pojęć, nie tylko wizualny, ale również czysto fizyczny. Artystka woli ujmować problematykę kobiecej czystości za pomocą obiektów niż ludzi - na przykład w postaci rozciętej brzoskwini leżącej na talerzu czy sterylnie czystej pościeli w kwiatowy wzór. Te perfekcyjnie zaaranżowane i niezwykle kobiece zdjęcia przywołują na myśl obraz amerykańskich przedmieść, gdzie młode dziewczynki uwięzione są w ich własnych, młodych dziewczęcych ciałach. „True Love Waits" jest trochę jak ukradkowe zajrzenie do pamiętnika nastoletniej sąsiadki.

Kiedy i w jaki sposób zaczęłaś zajmować się fotografią?
Pojechałam na wycieczkę do Londynu, gdy miałam ok. 12 lat. Mój ojciec kupił mi wtedy taką fajną, małą cyfrówkę, z którą spędzałam potem na tej wycieczce więcej czasu niż ze swoimi znajomymi. W liceum łapałam się wszystkich możliwych hobby: śpiewanie, taniec, teatr, jazda konno, siatkówka i w żadnej z tych dyscyplin nie odniosłam sukcesu. Sfrustrowana, wzięłam do ręki tę cyfrówkę. I poczułam wtedy, jak oblewa mnie snop światła, a anioły zaczynają śpiewać. Od tamtego momentu robię zdjęcia z wielką pasją. Pasją, która wcześniej się nigdy nie objawiła, a którą mam do dziś (zresztą tak samo, jak tę cyfrówkę).

Czytałam, że za pomocą swoich zdjęć pragniesz zilustrować swoje dzieciństwo. Możesz powiedzieć o tym coś więcej?
Tęsknota to jedno z najsilniejszych uczuć, jakie znam. Często dużo bardziej wolę wspomnienie od rzeczywistego momentu. Dlatego więc robię zdjęcia, które wywołują tęsknotę, nie tylko we mnie. Lubię tworzyć obrazy, za pomocą których ludzie mogą odnaleźć swoją własną przeszłość.

Czy możesz powiedzieć coś więcej o koncepcji kryjącej się za „True Love Waits" ?
Chodziłam do prywatnego, katolickiego liceum, które uczyło przede wszystkim abstynencji. Dorastałam, nosząc pierścień czystości, złożyłam też obietnicę, że zachowam dziewictwo aż do ślubu. Po ukończeniu liceum poszłam do dużo bardziej liberalnej, artystycznej szkoły, gdzie zaczęłam zdawać sobie sprawę, jak bardzo nie podobał mi się sposób, w jaki nauczano czystości i niewinności.

W moim liceum uczono nas, że jeśli uprawiało się już seks, to można błagać Boga o wybaczenie, po czym czystość zostanie przywrócona. To oczywiście sugerowało, że dziewictwo czyniło cię lepszym człowiekiem. I zawsze ten przekaz zdawał się być skierowany szczególnie do dziewczyn. Chłopcy mieli inne standardy czystości, które najwyraźniej nie były tak ważne, jak nasze. Te zdjęcia są reprezentacją idei czystości i niewinności, tego, co się dzieje w momencie, gdy się je utraci, a także wiadomością, że „czystość" nie świadczy o twojej wartości jako człowieka.

kelianne.com

Czytaj też: Bale dziewic w Ameryce.

Kredyty


Tekst: Hana Beach
Tłumaczenie: Zuza Bień
Zdjęcia: Kelia Anne MacCluskey