olivia wilde była „za stara”, żeby zagrać u boku leo

Rolę w „Wilku z Wall Street” dostała wtedy 22-letnia Margot Robbie.

tekst Oliver Lunn
|
17 Marzec 2016, 4:50pm

Okazało się, że Olivia Wilde została uznana za „zbyt starą", żeby wcielić się w rolę Naomi Lapaglii w „Wilku z Wall Street" Martina Scorsese, chociaż miała wtedy 28 lat. W trakcie przesłuchań usłyszała, że jest zbyt „wyrafinowana", by wypaść wiarygodnie w roli żony Jordana Belforta.

W rozmowie z Howardem Sternem wspomina swoją pierwszą reakcję: „Pomyślałam - brzmi nieźle. Miło to słyszeć. Nie dostałam tej roli, ale za to jestem wyrafinowaną osobą. Później się dowiedziałam, że tak naprawdę powiedzieli, że jestem za stara".

Koniec końców rolę partnerki Belforta dostała Margot Robbie. W tamtym czasie miała 22 lata - 6 lat mniej niż Wilde. Jest tylko jedno „ale": Leonardo miał wtedy 37 lat - niemal 10 więcej niż Wilde. Śmiało mogła przekonująco zagrać rolę młodszej żony. Nikt by nie miał z tym problemu, nikt by nie powiedział: chwileczkę, przecież ona jest dla niego za stara!

Wilde nie omieszkała wyrazić swojej frustracji tym, jak Hollywood maskuje uprzedzenia eufemizmami: „Chciałabym przygotować specjalny słownik świata Hollywood, w którym będzie można sprawdzić, co tak naprawdę chciał ci przekazać twój agent". Odstawiając ładne słówka na bok, dostrzeżemy smutną prawdę: jeśli jesteś aktorką w Hollywood i masz więcej niż 25 lat, ciężko będzie ci znaleźć dobre role.

Ta wiadomość tym bardziej szokuje, jeśli przypomnimy sobie, jak w zeszłym roku Maggie Gyllenhaal wyznała: „Mając 37 lat byłam 'za stara', by zagrać u boku 55-letniego mężczyzny". W tamtym czasie również Dakota Johnson nazwała całą branżę „bezwzględnie okrutną", pytając dlaczego nie ma ról, które mogłaby zagrać jej 58-letnia matka Melanie Griffith czy 85-letnia babcia Tippi Hedren. „Dlaczego moja matka nie gra już w filmach? Przecież jest wybitną aktorką. A moja babcia? Ta branża jest okrutna!"

Co ty na to, Hollywood?

Przeczytaj też:

Kredyty


Zdjęcie via @oliviawilde

Tagged:
Film
Hollywood
ageism
Kultura
Olivia Wilde
seksizm
Wilk z Wall Street