Reklama

jeździectwo i fetysz

Biżuteria od projektantki, która uważa, że płeć to przeżytek.

tekst Hannah Ongley
|
05 Grudzień 2016, 1:30pm

Przepis jest prosty - weźcie kulturę jeździecką, historię sztuki i porządną dawkę fetyszystycznych zajawek. Co otrzymacie? Prawdopodobnie coś tak osobliwego jak Tack. Ponadpłciowa biżuteria i akcesoria, zaprojektowane przez Charlotte Chanler, są nietypową wypadkową wszystkiego, czym dotychczas się zajmowała - a uprawiała jazdę konną, zrobiła dyplom ze sztuk pięknych i zgłębiła tajniki fachu jubilera. Ostatnie zajęcie Charlotte polega na tworzeniu podnoszących na duchu ozdób dla ludzi o wszystkich tożsamościach płciowych. Oczywiście w ostatnich latach dyskusja na temat płci sukcesywnie obala stereotypy - jednak Tack inspirują rzeczy, które nigdy nie miały żadnych zasad dotyczących płci - np. renesansowy obraz olejny podważający naszą percepcję świata lub scenę stajni pełnej zwierząt, które interesują jedynie emocje.

W pierwszej kolekcji Tack znajdziecie smycze, pierścionki i kołnierze z końskiej sierści oraz delikatne kolczyki i wisiorki z napisem „Loverboy" - umieszczają one doświadczenie artystki w nietypowym kontekście. Charlotte próbuje też swoich sił w projektowaniu bielizny, wprowadzając w całości jedwabną linię, również pozbawioną płci. Znajdziecie w niej żartobliwe aplikacje z wężami, telewizorami, smutnymi klaunami oraz pudełkami po żarciu na wynos. „Może w majtkach mam smutnego klauna albo wiszący lampion?", mówi, sugerując że nasza koncepcja płci ogranicza się do aspektu językowego. Charlotte opowiedziała nam, czemu uważa, że stare obrazy są zdradliwie nowoczesne i dlaczego biżuterię wyłącza się zazwyczaj z dyskusji o neutralności płciowej.

Przez jakiś czas zajmowałaś się biżuterią w Nowym Jorku. Co było w tym doświadczeniu najciekawszego, a co uważałaś za rozczarowujące?
Ta praca była jak przyspieszony kurs biznesowy - za ten aspekt jestem zdecydowanie wdzięczna. Pracując w biżuterii, zarządzałam działem hurtowym, byłam jubilerką w studiu i kierowałam działem napraw i zwrotów. Miałam więc wgląd w różne aspekty tej branży. Oczywiście, jak każda z nich, biżuteria ma swoje wady.

Moda rzucająca wyzwanie binarności płci to od paru lat chodliwy temat. Dlaczego dopiero teraz podejmuje się tę kwestię w odniesieniu do biżuterii?
Biżuteria jest dziś szufladkowana jako coś tylko i wyłącznie kobiecego. Oczywiście, są linie dla mężczyzn, jednak niekiedy bywają dyskryminujące i przewidywalne. Jest to ironiczne, dlatego że patrząc na historię, widzimy, że biżuteria jest dla wszystkich. Chciałabym, żeby faceci zakładali romskie uprzęże zamiast krawatów.

Ozdoby są czymś naturalnym, nie tylko dla ludzi, ale też dla zwierząt. Istnieje ośmiornica, która przed swoim domem wystawia muszle wyłącznie dlatego, że są one ładne i przynoszą jej radość. Może przyciągają też inne ośmiornice? Kiedy branża mody czy biżuterii wydaje mi się pusta albo brakuje w niej inspiracji i świeżości, myślę o tej ośmiornicy.

Powiedz o wpływach jeździeckich. Przez 10 lat uprawiałam jeździectwo i uważam, że jest ono bardzo ciekawe. Twoja kolekcja bardziej przypomina coś, co mógłby założyć koń niż człowiek.
Ekstra - powinnyśmy iść razem na konie! Dokładnie o to mi chodziło. Nazwa „Tack" wzięła się od słowa oznaczającego sprzęt do osiodłania konia. Lejce, uzdy, siodła — wszystko wygląda tak samo, bez względu na płeć konia. Jeździłam całe życie, ale w liceum naprawdę się w to wkręciłam. Urywałam się ze szkoły na całe miesiące i jeździłam na pokazy, żeby się doszkolić, zupełnie jakbym dołączyła do cyrku.

Teraz nie zależy mi na konkurencji i cieszę się po prostu obcowaniem z końmi. Kiedy mieszkałam w Nowym Jorku, to było praktycznie niemożliwe. Odkąd przeniosłam się do Los Angeles, udzielam na pobliskiej farmie jako wolontariuszka przy zajęciach hipoterapii dla dzieci i weteranów z zespołem stresu pourazowego. Konie uczą lepiej niż większość ludzi. Empatia leży w ich naturze, a żeby nawiązać z nimi kontakt musisz mieć szacunek, opanowanie, zaufanie, pewność siebie, a przede wszystkim - musisz umieć rozpoznać ich język ciała. Jeśli traktowalibyśmy się tak nawzajem, wyszłoby nam na dobre. 

Czy są jacyś artyści czy okresy w sztuce, które uważasz za wyjątkowo inspirujące? Dlaczego pasują do DNA Tack?
O matko, mnóstwo. Krótko mówiąc, Tack jest na pewno inspirowane klasycznymi olejnymi obrazami z renesansu. W tamtym okresie styl w sztuce był niesamowicie zróżnicowany, ludzie byli wtedy przedstawiani w sposób daleki od tego, jaki wymagają dzisiejsze stereotypy dotyczące płci. W tych obrazach pociąga mnie mrok, konfrontacja ze śmiercią, poczucie humoru, częste pojawianie się pozornie zmyślonych zwierząt, bobasy, które bobasów wcale nie przypominają, martwe natury cudownego chaosu. Są one szczere i surrealistyczne, chociaż powstały na długo przed powstaniem surrealizmu - przypominają mi, że postrzeganie historii sztuki jest zmienne i nieustannie ewoluuje. Chcę stworzyć rzeczy, które mogą istnieć w kontekście zmiany.

Podobają mi się aksamitne bikini i bokserki. Jak podeszłaś do nich z punktu widzenia pozbawionych nacechowania płciowego projektów?
Celem projektów jest otwartość. Przypuszczenie, że pewne kroje czy style są zarezerwowane dla tej czy innej płci to coś, czego nie czuję. Seria z naszywkami przypomina mi „Klucz do marzeń" Magritte'a. Jest to seria obrazów składających się z kratek z obrazkami, np. jedna z nich przedstawia konia, podpisanego „drzwi". Widzimy konia i myślimy „koń", bo tak nas uczono, gdy byliśmy dziećmi. W ten sposób myślę o płci i ciele. Może pod majtkami mam właśnie smutnego klauna czy wiszący lampion?

shop-tack.com

@____tack

Kredyty


Tekst Hannah Ongley
Zdjęcia William Foster