Reklama

słoneczna nostalgia

Duet Wiissa przenosi nas na rozgrzane plaże Miami.

tekst Tish Weinstock
|
24 Listopad 2016, 5:35pm

Wilson i Vanessa poznali się w Miami, gdy mieli 14-15 lat. Wilson urodził się na południu Francji, a Vanessa w Minnesocie — ma amerykańskie i brazylijskie korzenie. Razem tworzą kreatywny duet Wiissa. W dzieciństwie odkryli w sobie smykałkę do sztuki — Wilson wolał rysować, a Vanessa bawiła się kamerą VHS taty. Gdy połączyli te talenty, zaczęli tworzyć nostalgiczne scenariusze i fotografować wszystkich swoich przyjaciół. Teraz są już po dwudziestce i zdążyli podszlifować umiejętności. Ich słoneczne zdjęcia inspirowane latami 70. przenoszą nas prosto do czasów festiwalu w Woodstock. To połączenie „Przekleństw niewinności" i „Uczniowskiej balangi" pokazuje niewinność młodzieży z minionej ery, przeniesioną do współczesnych czasów. Pracowali już dla włoskiego Vogue'a, wytwórni Cult Records, Roberto Cavalliego i Adama Greena. Szybko pną się na szczyt w branży kreatywnej. Pracują teraz nad pierwszym zinem pt. „Cola", a my rozmawiamy z nimi o walce w imię przekonań oraz sposobach na otwartość.

Jak pochodzenie wpływa na wasze prace?
Mamy szczęście, bo w okresie dorastania otaczało nas wiele kultur. Wilson urodził się i mieszkał na wsi na południu Francji, potem przeniósł się do Argentyny, a następnie do Miami. Dużo podróżował z rodziną po Europie Zachodniej oraz Ameryce Południowej, Japonii i Australii, często jeździli na wyścigi. Z kolei ja urodziłam się w Minnesocie i przez pół życia mieszkałam na przedmieściach, a potem przeprowadziłam się do Miami, na plażę. To bardzo zróżnicowane pod względem kulturowym miasto, szczególnie jeśli chodzi o latynoskie społeczności. Wspomnienia z tych etapów nieustannie wkradają się do naszych prac. Inspiracje czerpiemy z mieszanki państw i języków, które wpływają na każdy z naszych projektów na swój sposób. Sądzę, że nasze dzieciństwa opierały się na naturze, dzięki czemu pałamy do niej pasją. Uwielbiamy ją pokazywać w naszych pracach, szczególnie ocean.

Co lub kto was inspiruje?
To zależy od projektu. Ostatnio natchnął nas naszyjnik, który zobaczyliśmy na Instagramie. Muzyka jest naszą największą inspiracją. Słuchamy ulubionych kawałków w mieszkaniu i samochodzie, zastanawiamy się, do jakiego scenariusza przenosi nas ten utwór. Ostatnio słuchamy takich wykonawców jak Chicano Batman, Manu Chao (ulubieniec wszechczasów), Falco, La Femme i Althea & Donna.

Jak opisalibyście waszą estetykę?
Zdecydowanie kolorowa. Robimy zdjęcia analogowo, kochamy naturalne światło, fotografowanie młodych ludzi, szczególnie kobiet. Przeważnie pracujemy w gorących miejscach, takich jak Miami, więc na zdjęciach widać mało ubrań i tak też się ubieramy. Ludzie czasem to wytykają, ale nigdy nie zwróciłam na to uwagi, bo bikini jest w zasadzie moim strojem na co dzień.

Czy możecie wtajemniczyć nas w swój proces kreatywny? Kto robi co?
W ciągu lat wykształciliśmy sobie konkretniejsze role, oparte na naszych umiejętnościach, chociaż one nakładają się na siebie. Generalnie Wilson zajmuje się bardziej stroną techniczną, przeważnie stoi za aparatem, uczy się technik wywoływania, skanuje filmy i robi korekcję barw. Ja za to stylizuję, szukam modelek, wymyślam koncepcję i reżyseruję na planie. Oboje mamy wkład w każdą najdrobniejszą decyzję, jaką podejmujemy.

Co staracie się przekazać przez wasze prace?
Przeważnie coś podziwiamy lub dzielimy się z szerszym gronem odbiorców czymś, co kochamy. Przez film „Garotas de Verão" chcieliśmy pokazać ludziom Rio, zmusić ich do posłuchania portugalskiego oraz piosenki Tima Maia, dostrzeżenia piękna całej sytuacji. W „Midnight Ramblers" staraliśmy się odkryć wpływ groupies na niektóre z naszych ulubionych utworów! Chcieliśmy pokazać ich styl i niesamowitą piosenkę The Babe Rainbow. W komercyjnych projektach, takich jak teledyski, również próbujemy podzielić się muzyką, w którą wierzymy. Czasem nasze dzieła mają tylko przenosić widzów do innego miejsca lub czasu, stanowić formę ucieczki od rzeczywistości.

Jaką rolę w waszych pracach odgrywa nostalgia?
Myślę, że nostalgia jest wpisana w nasz gust, niekoniecznie jest naszym celem. Tak się akurat złożyło, że lubimy muzykę, ubrania i dizajn z lat 60. i 70., a do tego robimy zdjęcia tylko analogowo, co dodaje do naszych prac dodatkową warstwę nostalgii.

Czy sądzicie, że jesteśmy nostalgicznym pokoleniem?
Myślę, że tak, może nawet bardziej niż poprzednie, bo mamy dostęp do obrazów i muzyki z różnych dekad. Niedawne ponowne wydanie konsoli Nintendo z lat 80., nowa kamera Kodak Super 8 i powrót winyli pokazały nam, że być może ewolucja technologiczna i medialna wcale nie jest taka postępowa? Nie wiem.

Co wasze zdjęcia mówią na temat dzisiejszej młodzieży?
Nie wiem, czy mówią coś na temat całego pokolenia, bardziej odzwierciedlają nas i nasze inspiracje.

Co jest najodważniejszą rzeczą, jaką mogą zrobić młodzi ludzie?
Chęć do nauki, rozwoju, przyznanie się do błędu, zmiana poglądów i nastawienia. Umiejętność otworzenia się na nowe rzeczy. Potrzeba odwagi i wrażliwości, by przyznać się do błędu lub dumnie wyznawać swoje poglądy, nawet jeśli są one piętnowane w waszej społeczności.

Nad czym teraz pracujecie?
Nad teledyskami dla naszych ulubionych zespołów (!), a także nad prywatnym projektem — magazynem „Cola". Pokażemy w nim artystów, w szczególności filmowców, fotografów i muzyków z całego świata. Opublikujemy wywiady przeprowadzone w ich ojczystych językach. Trzymajcie rękę na pulsie!

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Tish Weinstock