piękne i niezręczne dorastanie modelki maddison brown

Roześmiana, lekko zdezorientowana i słodka Maddison Brown jest jak każda nastoletnia dziewczyna. Poza tym szczegółem, że bardzo niewiele dzieli ją od zostania prawdziwą gwiazdą.

tekst Wendy Syfret
|
10 Grudzień 2014, 2:43pm

Maddison wears blazer Lover

Aktorka i modelka Maddison Brown realizuje obecnie niezwykle surrealistyczne zadanie. Ma stać się gwiazdą, jednocześnie stając się dorosła. Jej przyjaciółki próbują się teraz odnaleźć w nawale pijackiego zainteresowania chłopaków ze szkoły. Zaś ona uczy się jak prezentować się słodko w wywiadach i jak przejść transformację w gwiazdkę. Zdaje się bardziej wytworna i urocza niż przeciętna siedemnastolatka. Mimo to mierzy się z problemami typowymi dla tego wieku. Jednak podczas gdy inne dziewczyny muszą zmagać się z miłościami i pracą domową, ona radzi sobie z tym wszystkim, będąc jednocześnie podporządkowaną międzynarodowemu terminarzowi medialnemu. Biorąc to pod uwagę, miło dowiedzieć się, że mimo wszystko zachowała w sobie coś z normalnej, chichotliwej i wciąż rumieniącej się nastolatki. Dorastanie jest zawsze ciężką przeprawą. Ale Maddison przypomina nam, że bywa także bardzo, naprawdę bardzo urokliwe.


Maddison ma na sobie sukienkę Georgia Alice i trampki Spring Court

Hej Maddie, co tam u ciebie?
Wszystko dobrze! Miałam dziś zabiegany dzień. W weekend byłam w szpitalu. Dlatego wpadłam właśnie zobaczyć co tam w mojej agencji i dowiedzieć się co przegapiłam.

Czemu byłaś w szpitalu?
Oj, to była jakaś niegroźna, wirusowa sprawa. Nic strasznego. Musieli mnie tylko trochę nawodnić.

Czy to jest dziwnie miłe, tak po prostu pozwolić sobie na poleżenie w łóżku?
Ta-a, było miłe. Przez cztery dni tylko relaksowałam się w łóżku i jadłam kanapki. To było jak relaks pod przymusem. Nie potrafię wypoczywać, jestem taka niecierpliwa. I szpital to dobra wymówka, by zmusić się do leżenia w łóżku.
Dają ci tam całe talerze kanapek. Jedna smakowała zupełnie jak hamburger. A ja cały czas miałam tak, no wiesz, dajcie mi więcej kanapek! Później przyszły pielęgniarki i dały mi herbatę z kruchymi ciasteczkami. Coś jak lot samolotem, tylko było mi o wiele wygodniej.

Ale czujesz się już lepiej?
Tak, dzięki szpitalowi czuję się dużo lepiej.

Zawsze zastanawiam się nad tym, kiedy stykam się z bardzo zajętymi nastolatkami... Czy czujesz, że masz 17 lat?
Czasem tak. Czasem wpadam w naprawdę głupie nastroje i nie potrafię być poważna, ze wszystkiego robię sobie żarty. Myślę, że to irytuje niektóre osoby. Bo wokół siebie mam sporo osób starszych ode mnie. A ja jestem tylko dzieciakiem, który czasem nie potrafi niczego brać na serio.
Innym razem czuję się, w porównaniu z innymi 17-latkami, dużo bardziej zaprawiona i wymęczona całym tym podróżowaniem i robieniem tych wszystkich rzeczy.

Kiedy to tak ujmujesz, brzmi to bardzo smutno!
To bardzo pouczające doświadczenia.

Tak więc bycie nastolatką jest oczywiście dosyć...
Jest niezręczne.

Czujesz się niezręcznie?
Czasem czuję, że mam problemy ze znajomościami z osobami w moim wieku, bo pracuję już od tak dawna. Ale mam też kłopoty z nawiązywaniem więzi z osobami dwudziestoletnimi czy trzydziestoletnimi, bo ta różnica wieku jest dla mnie tak duża. Nie wiem. Chodzi chyba o znalezienie sobie odpowiednich ludzi, tak mi się zdaję.

Jak myślisz, czułabyś się mniej czy bardziej niezręcznie, jakbyś nie znajdowała się w centrum tego całego zamieszania?
Myślę, że jakbym nie robiła tego co robię, to w ogóle bym się tym nie przejmowała. Miałabym po prostu tak - ojejku, mam 17 lat i niedługo jadę na schoolies [w krajach anglosaskich: tygodniowy wyjazd po ostatnich egzaminach w szkole - przyp. tlum.]! O mój boże, bal licealny! Nie miałabym dylematów typu: to takie okropne, nie potrafię odczuć więzi emocjonalnej z tą trzydziestoletnią osobą.

Co to dla ciebie znaczy, że nie pojedziesz na schoolies?
No... Nie interesuje mnie w sumie spędzenie tygodnia na totalnym pijaństwie. To raczej coś, czego nie chciałabym teraz robić.

Możesz mi zaufać, takie picie jest ohydne.
[Śmieje się] Jakoś mnie to nie zaskakuje. Moja siostra zaliczyła taki wyjazd i wiem, że nie jest to coś, przez co chcę przechodzić. Przynajmniej dopóki nie skończę przynajmniej 18 lat.

Poszłaś na ten bal licealny?
Nie, nie poszłam. Miałam pójść na biforka, ale byłam tak strasznie, okropnie wyczerpana. Bal był dosłownie wczoraj. Dopiero co chorowałam, więc wszystko, co mogłam powiedzieć znajomym, to: przepraszam, ale nie mogę przyjść.
Miałam pojechać do Nowego Jorku, ale tę wycieczkę też musiałam przełożyć. Miało mnie w ogóle nie być na tym balu, dlatego w tym właściwie nie uczestniczyłam.

Czy klasyczne typy inicjacji nastolatków, w stylu domówek urządzanych kiedy rodzice wyjadą, nadal są dla ciebie jakąś atrakcją?
Nie, bo mieszkałam już sama. I to zagranicą. Nawet nie miałam tak, że wyjazd rodziców oznacza jakieś imprezowanie. Pamiętam, że za pierwszym razem jak wyjechałam sama do innego kraju, mój agent powiedział mi: dobra, tylko nie baw się w żadne imprezowanie. A ja na to: uwierz mi, to się na pewno nie zdarzy.

Czy kiedy mieszkałaś sama, wydawało ci się to dziwne?
Taaak, czułam się, no nie wiem... jakoś bardzo dziwacznie? Kiedy wróciłam, moi znajomi mówili, że to czyste szaleństwo, mieszkałam sama zagranicą. Ale to nie było tak fajne, jak się zdaje. Musiałam sama robić pranie i zakupy, i trzeba było cały czas być odpowiedzialnym. Wcale nie sama radocha.

Czy czujesz się bardziej związana z modelingiem czy aktorstwem?
Postrzegam siebie jako aktorkę. Robiłam to zanim zostałam modelką. Mam wrażenie, że właśnie to chciałam od zawsze robić.

A w którym z tych zajęć jesteś lepsza?
Myślę, że to zależy, one są bardzo różne. Aktorstwo to większe wyzwanie. To i łatwiej byłoby powiedzieć, że lepiej mi idzie modeling. Ale cały proces ogromnie się różni. Przygotowywanie się do roli to istne wariactwo. W modelingu chodzisz po prostu na castingi, stoisz sobie tam, potem wychodzisz. W aktorstwo trzeba włożyć tyle emocji. Mam nadzieję, że i to, i to dobrze mi idzie. Modeling wymaga na pewno mniej emocjonalnego zaangażowania.

Masz 17 lat, więc muszę o to spytać... Czy podkochujesz się w kimś teraz?
Tak, ale nie powiem nic więcej, bo może to przeczytać.


Maddison ma na sobie płaszcz Max Mara i trampki Spring Court

Kredyty


Tekst: Wendy Syfret
Fotografia: Daniel Gurton
Stylizacja: Ricky James Flynn
Make up: Filomena
Fryzura: Anthony Nader z użyciem produktów ORIBE
Modelka: Maddison Brown, agencja Chic Management Sydney/Next Models London

Tagged:
Australia
Wywiady
modelki
moda wywiady
daniel gurton
maddison brown
ricky james flynn