noce i dnie w kijowie: w poszukiwaniu lepszego jutra

Fotograf Evgeniy Stepanets i jego przyjaciele z Ługańska przenieśli się do Kijowa. Jego zdjęcia pokazują, jak próbują ułożyć sobie życie.

tekst Anastasiia Fedorova
|
23 Marzec 2016, 1:00pm

Większość młodych ludzi na całym świecie przenosi się do stolicy swojego państwa, w poszukiwaniu przygody, lepszych możliwości i niezależności. Ale w przypadku ukraińskiej młodzieży na ten wybór wpływają inne czynniki geopolityczne - jak na przykład wojna na wschodzie kraju. Tak jak setki jego rówieśników, 26-letni fotograf Evgeniy Stepanets wyjechał z rodzinnego Ługańska do Kijowa, szukając lepszego jutra.

„Pierwsza fala uchodźców opuściła Ługańsk w czerwcu 2014 roku, gdy dźwięki eksplozji rozległy się na obrzeżach i ulicach miasta", wspomina Stepanets. „Dla wielu ludzi w wieku 18-25 lat to był ostateczny impuls do wyjazdu. Ługańsk nigdy nie był romantycznym miejscem. To typowe poradziecka przestrzeń, w której czas stanął w miejscu i każdy zna każdego. Nie mieliśmy wielkiego wyboru. Po studiach większość pracowałaby w sklepach albo fabrykach. Wszyscy marzyliśmy, żeby się stąd wyrwać".

Fotografka Yulia Krivich o szukaniu tożsamości na ulicach Ukrainy.

Gdy zaczęła się wojna, w mieście przytłaczała już nie tylko prowincjonalna nuda, ale też spustoszenie i smutek. „Puste ulice, zamknięte fabryki, sklepy i banki są depresyjne. Zupełnie jak w latach 90. Według statystyk Ministerstwa Polityki Społecznej, w ciągu dwóch ostatnich lat około 1,5-2 mln mieszkańców opuściło wschodnią część Ukrainy. W Ługańsku pozostała jedynie połowa populacji. Na każdym kroku widać ślady wojny", wyjaśnia Stepanets.

Fotograf i jego przyjaciele, rzuceni w wir wielkiego miasta, musieli szybko się odnaleźć. „Na początku nawet nie odczuwałem przeprowadzki, bo większość moich przyjaciół też się przeniosła. Trzymaliśmy się razem i wszystko wydawało się znajome. Ale Kijów jest o wiele większy - to wielka zmiana po życiu w mieście, które można przejechać całe w 30 minut. Przez pierwsze dwa miesiące w Kijowie mieszkałem w siedmiu miejscach. Czasem zostawałem u kogoś na noc, nie wiedząc, gdzie spędzę kolejną. Znajomi, którzy wyjechali przed rozpoczęciem konfliktu, bardzo mi pomogli. Przez miesiąc spałem na balkonie, na szczęście latem. Potem w końcu znalazłem mieszkanie".

Ostatnie chwile spokoju - nastolatki z Kijowa w wakacje przed Euromajdanem.

Odcięci od korzeni i bez miejsca, do którego można wrócić, Stepanets i jego przyjaciele cieszyli się miejskim życiem. „Na początku nas przygniatało. Byliśmy bardzo młodzi i poczuliśmy powiew świeżego powietrza, wolność. W Kijowie było wszystko, czego brakowało nam w Ługańsku. Ciężko było znaleźć pracę i mieszkanie, mając świadomość, że nie możemy wrócić do domu, przynajmniej w najbliższym czasie. Z drugiej strony te wyzwania jednocześnie były też przygodą".

W zeszłym roku Stepanets fotografował każdego, kto pojawił się na jego drodze. Uwiecznił spokojne pejzaże z blokami na obrzeżach miasta, małe kuchnie, imprezy, ciepłe noce i kanapy w przypadkowych mieszkaniach - gdziekolwiek akurat znalazł się z przyjaciółmi, odkrywając miasto. Jego zdjęcia emanują uczuciem przywiązania i wspólnoty, które dzielił z przyjaciółmi, szukając nowej ścieżki. „Chciałem ukazać, co się zmieniło w życiu moich znajomych. O czym marzyli, myśleli, czy się zmienili, a może pozostali tacy sami? Najbardziej zaskoczyło mnie to, że tęsknota za domem powoli zniknęła, a zastąpiły ją nowe doświadczenia, twarze i światła miasta. Wydawało się, że każdy zyskał wolność, co było silniejsze od tęsknoty za rodzinną miejscowością, która już nigdy nie będzie taka sama i do której raczej nikt z nas nie wróci", mówi.

Poznaj Synchrodogs - niezwykły foto-duet z Ukrainy.

Wyprowadzka z Ługańska to nie jedyna poważna decyzja, jaką muszą podjąć. Młode pokolenie Ukrainy musi się zmierzyć z poważnym kryzysem finansowym i społecznym. Znaczna część rozważa wyjazd za granicę. Niezależnie od ostatecznego wyboru, na zawsze zapamiętają pierwsze kroki stawiane w Kijowie, które zostały utrwalone na tych zdjęciach, jak odległe wspomnienie dziwnej rodziny, stworzonej przez polityczną katastrofę. „Mamy różne plany i opinie", mówi Stepanets. „Praktycznie każdy, kto ma szansę opuścić Ukrainę, od razu z niej korzysta. Niektórzy wręcz przeciwnie, chcą tu zostać, żyć i pracować. Żyjemy w szalonych i niesamowicie interesujących czasach. Wszelkie dalekosiężne plany, w obliczu tej ciągle zmieniającej się sytuacji, tracą sens. Na razie chciałbym zostać na Ukrainie, interesuje mnie moje państwo, czas jego przemian. To świetne pole dla sztuki i kreatywności". 

Kredyty


Zdjęcia Evgeniy Stepanets
Tłumaczenie Patrycja Śmiechowska

Tagged:
Ukraina
Kultura
młodzież
kijow
Wyprowadzka
Lugansk
evgeniy stepanets