​8 ciekawostek z młodości davida lyncha

Ojciec Lyncha na widok jego kolekcji martwych zwierząt, powiedział mu, że nie powinien mieć dzieci.

tekst Oliver Lunn
|
05 Październik 2016, 11:45am

Film dokumentalny „David Lynch The Art Life" to w zasadzie 90 minut opowieści reżysera o młodości i kształtowaniu osobowości. W swoim studiu pali papierosa za papierosem i chlapie obrazy farbą, a przy tym wspomina na przykład, jak palił marihuanę i zatrzymał samochód na środku autostrady albo jak pokazał tacie martwe ptaki w piwnicy. Oczywiście David Lynch nie byłby sobą, gdyby przy okazji nie zachwycał się teksturą nieżywych insektów oraz ich wnętrznościami („są niesamowite!"). Film jest zadedykowany jego najmłodszej córce, dzięki niemu mamy okazję przyjrzeć się jego postaci z bliska. To bez wątpienia najbardziej kameralny i prywatny dokument o Lynchu. Z pewnością jeszcze wielu rzeczy o nim nie wiecie. Jak na przykład...

Kiedyś tak się upalił, że zatrzymał samochód na środku autostrady

Gdy Lynch po raz pierwszy spróbował marihuany, usiadł za kierownicą pickupa, co raczej nie było najlepszym pomysłem. „We trójkę wsiedliśmy do pickupa i pojechaliśmy na Brooklyn. Na tej wyprawie po raz pierwszy zapaliłem marihuanę. Potem nadeszła moja kolej, żeby prowadzić. Jechałem więc autostradą i wkrótce usłyszałem: 'David'. Zapytałem: 'Co?'. A oni odpowiedzieli: 'David!", a ja na to: 'Co?!'. 'DAVID!', 'CO?!'... 'Zatrzymałeś się na autostradzie, stary'". Okazuje się, że Davida tak oszołomił widok mijających go linii, że zatrzymał samochód na środkowym pasie. „Było jak we śnie", dodał. Pewnie stąd zaczerpnął inspirację do ujęć szosy z „Zagubionej autostrady".

Wyszedł z koncertu Boba Dylana

„Gdy następny raz zapaliłem, Bob Dylan grał koncert w okolicy. I oto, z tyłu tej wielkiej hali, pełnej tysięcy widzów, znalazłem się obok dziewczyny, z którą właśnie zerwałem. Z tych wszystkich siedzeń, musiałem trafić akurat na to". Zamiast zapytać ją o samopoczucie albo skomentować ten niezwykły zbieg okoliczności, Lynch zmierzył Dylana palcami. „Powiedziałem do niej: 'Jego jeansy są takie malutkie!'. Potem zmierzyłem gitarę i powiedziałem: 'Jego gitara jest taka malutka!'". Oczywiście Lynch nie był już zainteresowany koncertem. „Był tak daleko, że nie czułem muzyki. Bardzo chciałem się stamtąd wydostać". I tak też zrobił. Po imprezie Peter, jego współlokator, wrócił do domu ze znajomymi i powiedział: „Jak można wyjść z koncertu Dylana?". „Odpowiedziałem: 'Normalnie. A teraz wypad'. Tak zakończyła się nasza znajomość".

Kiedyś zobaczył tajemniczą nagą kobietę, siedzącą na krawężniku — co wyjaśnia scenę z „Blue Velvet"

Jedno z najmocniejszych wspomnień z dzieciństwa Lyncha jest związane z jego domem rodzinnym na sennym przedmieściu Sandpoint w Idaho. Pewnej nocy był na zewnątrz z bratem. „Z mroku wyłoniła się zupełnie naga kobieta z piękną, bladą skórą. Czułem się, jak w przedziwnym śnie, bo nigdy wcześniej nie widziałem nagiej kobiety". Brzmi znajomo? Pamiętacie scenę z „Blue Velvet", w której Dorothy Vallens pojawia się przed domem Jeffreya? Lynch dodaje: „Wydaje mi się, że miała zakrwawione usta i szła dziwnym krokiem przez Shoshoni Avenue... Wydawała się olbrzymia. Podchodziła coraz bliżej i bliżej, a mój brat zaczął płakać. Coś było z nią nie tak. Nie wiem co się stało, ale usiadła na krawężniku i chyba się rozpłakała". Lynch kończy anegdotkę zdaniem, które równie dobrze mogłoby być podsumowaniem jego kariery: „To było bardzo tajemnicze zdarzenie, jakbyśmy doświadczyli czegoś z innego świata".

Jego ojciec przeraził się na widok kolekcji martwych stworzeń Davida i powiedział mu, że nie powinien mieć dzieci

Później Lynch zamieszkał w Filadelfii, a tata przyjechał do niego z wizytą. Wszystko szło gładko, dopóki David nie zaproponował tacie z wręcz dziecięcym zapałem, że pokaże mu, nad czym pracuje w piwnicy. „Przeprowadzałem różne eksperymenty: chciałem zobaczyć co stanie się z owocami po dłuższym czasie, jak wyglądają w różnych fazach rozkładu. Miałem też kilka martwych ptaków... Chciałem się tym podzielić z tatą, więc zabrałem go do piwnicy", wyjaśnia Lynch. Po wszystkim był z siebie bardzo zadowolony i myślał, że poszło świetnie, ale potem zobaczył zmartwienie na twarzy ojca. „W samochodzie powiedział: 'Dave...? Chyba nie powinieneś mieć dzieci'". Bardzo się przejął — w końcu syn pokazał mu kolekcję martwych ptaków. Wkrótce David dowiedział się, że jego dziewczyna zaszła w ciążę.

Wie, jak wygląda idealne, „artystyczne życie"

Reżyser kilka razy w filmie wspomina o „artystycznym życiu". Zainspirowany książką „The Art Spirit" Roberta Henriego, stworzył własną, prostą filozofię. „Pijesz kawę, palisz papierosy i malujesz. To wszystko. Czasem może pojawią się dziewczyny. Szczęścia dostarcza głównie praca i życie według tych zasad". Może to wyjaśnia, dlaczego jest tak niestrudzony i kreatywny. Każdy chciałby pracować całą dobę dzięki romantycznemu równaniu: kawa + papierosy + malarstwo + dziewczyny = szczęście.

W szkole wpadł w złe towarzystwo i jego życie wymknęło się spod kontroli

Gdy jego rodzina przeprowadziła się do Virginii, Lynch wpadł w złe towarzystwo. Czuł otaczający go mrok, zarówno dosłownie („zupełnie, jakby nieustannie panowała noc") jak i emocjonalnie. Wyjaśnia, że zaprzyjaźnił się z dwoma niewłaściwymi kolesiami. „Paliłem papierosy, jeździłem do Waszyngtonu, piłem i wymykałem się z domu w nocy. Zupełnie, jakbym nie miał nad tym kontroli. To po prostu się działo".

Mama mówiła mu, że czuje się nim rozczarowana

Jak większość artystycznych dusz, Lynch nienawidził nauki. „Nigdy się nie uczyłem. Nie robiłem absolutnie nic. Nienawidziłem tego z całego serca". Dlatego mama mówiła mu, że ją rozczarował. „Żyłem w piekle. Musiałem prowadzić dwa życia i zawsze czułem, że mama widziała we mnie potencjał, coś naprawdę wielkiego. Mówiła, że jest mną zawiedziona, bo widziała to coś. Nie wiem, skąd jej się to wzięło, ale ja ciągle ją zawodziłem". Nie było aż tak źle — przynajmniej David lubił swoje życie poza szkołą. „Wszystko, co miało dla mnie znaczenie i wywarło na mnie ogromny wpływ, działo się poza szkołą: związki, imprezy z wolnymi tańcami, wielka miłość i mroczne fantazje oraz marzenia".

Ojciec powiedział mu kiedyś, że już nie należy do rodziny

Lynch opowiada także o kłótni z tatą. „Ojciec chciał, żebym w tygodniu wracał do domu o 23:00. A ja tylko chciałem malować. Bardzo się o to pokłóciliśmy i było naprawdę źle... Powiedziałem coś w stylu: 'Wrócę po 23:00', a on powiedział: 'Dobra, ale już nie należysz do tej rodziny'. I wyszedł z pokoju". Lynch powiedział, że czuł się zdruzgotany. Na szczęście to nie koniec tej historii. Przyjaciel ojca Davida zobaczył jak ciężko młody Lynch pracował nad swoimi pracami po nocach. Nie włóczył się po mieście, tylko tworzył. Gdy wyjaśnił to przez telefon jego ojcowi, kryzys został zażegnany. Cóż, przynajmniej na kilka lat, dopóki tata nie zobaczył martwych ptaków w piwnicy.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Oliver Lunn
Zdjęcie: David Lynch

Tagged:
DAVID LYNCH
Blue Velvet
dokument
zaginiona autostrada
david lynch: the art life
The Art Life