w obronie kultury przez całą dobę

Chłopak tańczył przez 24 godziny pod londyńskim klubem. „ Nie walczę tylko o „Fabric” i londyńskie nocne życie, walczę o ratowanie naszej kultury”.

tekst Salvatore Maicki
|
10 Październik 2016, 10:35am

Choć minął już miesiąc odkąd kultowy londyński klub Fabric został zmuszony do zamknięcia, ludzie wciąż nie pogodzili się ze stratą. Na przykład Tim Griffith tańczył przed drzwiami klubu przez 24 godziny bez przerwy, aby zwrócić uwagę na finansowe kłopoty klubu, który musi opłacić koszty walki sądowej — Fabric chce złożyć apelację. „Nie walczę tylko o Fabric i londyńskie nocne życie", pisze na stronie Go Fund Me, „walczę, by uratować naszą kulturę".

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Rada Islington cofnęła licencję klubu we wrześniu, powołując się na serię zgonów związanych z przedawkowaniem narkotyków, a także na zaniedbania pod względem bezpieczeństwa. Reakcja społeczeństwa była natychmiastowa, stworzono także petycję, pod którą podpisało się ponad 150 tysięcy osób. Burmistrz Londynu, Sadiq Khan, wyraził swoje rozczarowanie decyzją. „Co pozostaje, gdy ludziom odbiera się wspólnotę?", pyta Griffith. „Zerwanie więzi".

Griffith ma nadzieję, że uda mu się pomóc klubowi i z pomocą darczyńców uzbiera 2000 funtów potrzebnych na batalię prawną — zebrał już 1800. Tańczył pod zamkniętym klubem do 8 października do 12:00 i zachęcał wszystkich do wsparcia swojej inicjatywy ratowania Fabric. „Dajcie mi wsparcie, przyjdźcie i pomóżcie mi wytańczyć drogę do mety", zachęcał. Griffith prosił o rozwagę, ponieważ zależało mu na tym, aby jego manifestacja przebiegła pokojowo.

Przeczytaj tekst Griffitha tutaj.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst:  Salvatore Maicki

Tagged:
fabric
londyn
klub nocny