poznajcie bliżej soko

Uważała się za przybysza z kosmosu, podłożyła głos pod sexy robota w filmie „Ona” Spike’a Jonze’a, robi świetną muzykę, a my, no cóż, trochę się w niej zabujaliśmy. Oto Soko – nasza nowa sympatia.

tekst i-D Staff
|
24 Sierpień 2015, 1:20pm

Stéphanie Sokolinski musiała szybko dorosnąć: „Gdy miałam 5 lat, umarł mój tata i wydaje mi się, że od tego czasu musiałam już być dorosła, rozumieć rzeczywistość, śmiertelność i to, że wszystko jest ulotne", mówi. „Zdanie sobie z tego sprawy w wieku 5 lat niewątpliwie umieszcza cię w dorosłym świecie o wiele za wcześnie i daje ci zbyt dużą świadomość świata, której wolalabyś nie mieć jako dziecko".

Piosenkarka i aktorka, lepiej znana pod pseudonimem Soko, mając 10 lat zdecydowała, że nie potrzebuje już rodziców i że chce żyć samodzielnie jako odpowiedzialna, dorosła osoba. W wieku 16 lat, uciekła z Bordeaux do Paryża, wynajęła apartament, zdobyła agenta oraz mnóstwo aktorskich zleceń, jednak dobijając do 20-tki, przestraszyła się. „Czułam się jak idiotka, będąc uwiązana dobrami materialnymi i umowami o mieszkanie, więc przez ostatnie 9 lat żyję jak nastolatka, o jednej walizce, na kanapach u znajomych. Teraz z kolei męczy mnie to, że już na zawsze chce być dzieckiem, co mnie paraliżuje, bo nie mogę brać zbyt dużo odpowiedzialności i podejmować zobowiązań. Wszystko, co chcę robić, to sztuka i rzeczy, które mnie cieszą i nie nudzą mi się". Próby odnalezienia równowagi okazują się skomplikowane, a już zwłaszcza, gdy średnio raz w tygodniu w ramach pracy trzeba przekroczyć kontynent. „To mi naprawdę nie pozwala nigdzie osiąść, tkwię w nastoletnim życiu. Bycie gdzieś przez ponad dwa tygodnie brzmi dla mnie jak marzenie!". Powiedziawszy to, Soko przyznaje skromnie, że słabo radzi sobie z czasem wolnym. „Zaraz zanudzam się na śmierć albo choruję. A w życiu nie ma nic gorszego od nudy. Myśle, że nuda oznacza śmierć, więc zawsze próbuję się czymś zajmować, jestem hiperaktywna i przepracowana, ale wolę to od drugiego ekstremum", informuje, z uroczym akcentem Francuzki mieszkającej w LA.

Los Piotrusia Pana chyba jest jej przeznaczony, bo regularnie odświeża swój ulubiony film z dzieciństwa, czyli Hooka Spielberga. Jak widać, miał na nią ogromny wpływ. „Ze wszystkimi problemami, które mam dziś, myślę sobie, że zostałam skazana na nieodpartą chęć życia w Nibylandii i nie zgadzanie się na dorosłość. Na mojej ostatniej płycie, miałam kawałek zatytułowany Peter Pan Syndrome". Pomimo jej wędrownego stylu życia, Soko odnalazła swą Nibylandię w Los Angeles, które teraz uważa za dom. „To jest miasto, które ci pozwala na bycie marzycielem, bo czynsz jest tani. Bardzo mnie to inspiruje, jak ludzie pozwalają sobie na kontakt z ich wewnętrznym dzieckiem, w innych miastach trzeba bardziej się dostrajać do normalnego, dorosłego życia". Nowa płyta Soko, My Dreams Dictate My Reality brzmi dużo bardziej dojrzale niż ostatni, The Cure than The Moldy Peaches. „Czułam, że muszę pogodzić się ze wszystkim, co dotychczas sprawiało mi ból. Musiałam napisać o tym kawałki i przybrać postawę typu 'to jest w porządku, bo mnie ukształtowało, sprawiło, że jestem, kim jestem". Niektóre piosenki, w szczególności „Keaton's Song" są niezwykle szczere i emocjonalne, a już na pewno wyczerpują, gdy podczas trasy trzeba je śpiewać codziennie... „O, i to jeszcze jak!", mówi Soko ze śmiechem. „To bardzo samotne doświadczenie, ale też niesamowite i trochę przerażające". Pozostałe kawałki, bardzo energiczne i nieco punkowe, sprawiają, że spocony tłum zaczyna skakać w ekstazie. „Chciałam nagrać płytę, której granie na żywo byłoby frajdą", tłumaczy. Jej ostatnie show w legendarnym 100 Club w Londynie zakończył się inwazją sceny przez nagi tłum oraz mnóstwem miłości. „Śpiewam o tak osobistych rzeczach, że tak czy inaczej mam wrażenie, że jestem naga. Jednak widok wyzwolonego tłumu wchodzącego na scenę, był niesamowity. Dostawałam potem maile od ludzi, którzy pisali, że to była najbardziej liberalna rzecz, jaką w życiu zrobili!". I to między innymi dlatego Soko to nasze senne marzenie.

Skoro już jesteśmy przy snach, piosenkarka zawsze analizuje własne i nigdy nie zapomina o tym, aby je zapisać. „Zaczynam rozumieć, że większość moich najistotniejszych życiowych decyzji opiera się na snach. Powodem, dla którego przeniosłam się do LA, był fakt, że dzień wcześniej obudziłam się z czystym przeświadczeniem, że właśnie to powinnam zrobić. To było kompletnie irracjonalne, ale ja miałam nosa. Jako dzieciak nie miałam wielu znajomych, ale w końcu znalazłam ludzi, którzy mają ogromne znaczenie w moim życiu".

Soko wydała album i zakończyła promującą go trasę koncertową, a teraz z kolei poświęca czas swej karierze aktorskiej. Jej włosy, wcześniej w kolorze tlenionego blondu, a następnie jaskrawo niebieskie, dziś są krótkie i czarne. „Nienawidzę tej fryzury", mówi. Włosy zostały obcięte specjalnie do roli w Voir du Pays, w którym gra żołnierkę wracającą z Afganistanu i borykającą się z PTSD [zespołem stresu pourazowego]. „Czułam się super przed nagraniami, więc zadałam sobie pytanie: 'czy aby na pewno chcesz udać się w stronę mroku?!' Stałam się trochę lamusem, obsesyjnie sprzątam mieszkanie. Moja dziewczyna się dostosowuje, pomaga mi utrzymywać porządek".

Będzie to pierwsza z kilku imponujących ról, w które wcieli się Soko. W planowanym na rok 2016 filmie Things You Missed While You Were Gone, zagra u boku koleżanki i kolaboratorki, Jeny Malone, następnie wraz z Elle Fanning i Louisem Garrelem rozpocznie zdjęcia do filmu The Dancer, który, jak śmiemy przewidywać, wyniesie ją na wyżyny sławy. U boku swego filmowego kochanka, Louisa Garrela, Soko zagra muzę art nouveau i najważniejszą tancerkę świata w końcu XIX wieku, Loïe Fuller, osławioną za sprawą swego tańca serpentynowego. A co jest najbardziej niesamowite w tym wszystkim? Mianowicie, reżyserka Stéphanie Di Giusto do filmu scenariusz napisała właśnie z myślą o Soko, która w 2009 roku zagrała drugoplanową rolę w filmie, który wyreżyserował mąż Di Giusto. Właśnie wtedy obie się poznały, a reżyserka oznajmiła jej: „Nie możesz grać ról drugoplanowych, ty musisz być gwiazdą!" Co też się stało. Naprawdę mamy przeczucie, że ta rola obróci jej świat o 180 stopni. „O tak, na pewno", mówi Soko. „Wszystko potrzebuje czasu i wszystko będzie dobrze. Czasami myślisz, że coś jest porażką, ale okazuje się, że tam gdzieś jest ukryta rzecz dużo bardziej odpowiednia dla ciebie. Zaufaj mi". Okej Soko, zaufamy.

@sokothecat

Zobacz też: 10 rzeczy, które musisz wiedzieć o Soko.

Kredyty


Tekst: Francesca Dunn
Tłumaczenie: Zuza Bień
Zdjęcie: Axel Filip Lindahl
Stylizacja: Elodie David-Touboul
Włosy: Karin Bigler // Jed Root, produkty Bumble and bumble
Make-up: Aude Gill // Studio 57
Asystenci fotografa: Noah Beyene, Olivier Baillon
Asystentka stylisty: Nathalie Moussier
Soko ma na sobie kurtkę i kapelusz April 77. Koszula The Kooples. Naszyjnik: Harpo. Kolczyk (lewy): Pamela Love. Kolczyk (prawy): własność modelki.

Tagged:
LA
SOko
Paryż
​stéphanie sokolinski
coming of age issue