dlaczego „thriller” mógł nigdy nie powstać

Reżyser teledysku Michaela Jacksona opowiada o pracy nad tym przełomowym dziełem.

|
30 Sierpień 2017, 3:14pm

Artykuł pierwotnie ukazał się w amerykańskim wydaniu i-D.

Ponad trzy dekady po premierze w 1983 roku „Thriller" nadal jest jednym z najbardziej kultowych teledysków w historii. Widowisko z zombie inspirowane filmami klasy B z najsłynniejszym piosenkarzem świata, byłą modelką Playboya i potworami z zabójczą choreografią porwało nie tylko fanów Jacksona (singiel sprzedał się w nakładzie ponad 9 mln kopii), ale także krytyków. „Thriller" nakręcony przez Johna Landisa, reżysera z Los Angeles, udowodnił, że teledyski mogą być czymś więcej niż tylko obrazkami promującymi muzykę. Od tamtej pory stały się one kulturowym fenomenem. To pierwszy teledysk, który Biblioteka Kongresu USA włączyła do swoich zbiorów ze względu na wartości „kulturowe, historyczne i estetyczne".

We wrześniu 14-minutowe arcydzieło zostanie puszczone w 3D na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Wenecji. To będzie jego pierwsza projekcja od czasu lat 80. Teledyskowi będzie towarzyszyć także 45-minutowy film dokumentalny „The Making of Thriller".

Dlaczego powrót „Thrillera" na ekrany zajął tyle czasu? Landis przez pięć lat procesował się ze spadkobiercami majątku Jacksona o prawa do teledysku i w 2012 roku w końcu udało mu się wywalczyć ugodę w wysokości 2,3 mln dolarów (8,2 mln zł), połowę praw i dostęp do oryginalnych negatywów.

„Gdy zyskałem dostęp do negatywów, mogłem je odrestaurować i upiększyć", Landis mówi przez telefon, siedząc w swoim domu w Los Angeles. „Na YouTube wygląda koszmarnie".

Idea stojąca za wideo do „Thrillera" narodziła w 1982 roku, rok po wypuszczeniu albumu. Płyta królowała już na pierwszym miejscu listy Billboard i stała się najlepiej sprzedającym krążkiem wszechczasów. Jednak Jackson zobaczył horror Landisa „Amerykański wilkołak w Londynie" (1981) i oczarowany poprosił reżysera o możliwość współpracy.

„Zadzwonił, żeby powiedzieć, że jest fanem mojego filmu", mówi Landis. „Chciał nagrać rockowy teledysk, w którym zmieni się w potwora i czuł, że miał do tego idealną piosenkę — 'Thriller'".

Reżyser z początku był sceptyczny, gdy spotkał się z Jacksonem w Los Angeles. „Myślałem wtedy: 'No nie wiem, teledyski są przecież w zasadzie reklamami, które mają sprzedawać muzykę…'", wspomina. Potem jednak zmienił zdanie. „Postanowiłem nakręcić 'Thriller', bo to była szansa na zrobienie porządnego wideoklipu".

Landis chciał zrobić coś więcej, niż zwyczajny teledysk. Zaproponował Jacksonowi zmienienie go w film krótkometrażowy, a artysta się zgodził. Pasowało to do jego własnego podejścia — które ustanawiało wręcz niemożliwy do osiągnięcia poziom perfekcji. Jackson później powiedział MTV o kręceniu klipu: „Wiecie, to musi być moja dusza". Landis mówił: „Nie chciał żeby [teledysk] był dobry, ale najlepszy. Chciał być najlepszy we wszystkim, co robił".

Według Landisa przeciętne teledyski w latach 80. kosztowały około 30 tys. dolarów (107 tys. zł) ale ostatecznie budżet „Thrillera" pochłonął 500 tys. dolarów (1,8 mln zł) — między innymi dlatego, że potrzeba było w nim najwięcej charakteryzacji od czasu „Czarnoksiężnika z Krainy Oz". Rick Baker (makijażysta i laureat Oscara, znany ze stworzenia „Gremlinów") przemienił Jacksona i jego ekipę w hordę zombie.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

©Optimum Productions

Reżyser zdradził, że „Thriller" jest podszyty próżnością. Jak podkreśla, Jackson po prostu chciał się zmienić w wilkołaka, bo uważał, że to fajna sprawa. „Nikt poza Michaelem nie był zainteresowany [zrealizowaniem tej fantazji]", mówi. „Bardzo chciał zmienić się w potwora".

Landis i Jackson chcieli poprosić Waltera Yetnikoffa, ówczesnego prezesa CBS Records, o sfinansowanie projektu, jednak gdy Landis połączył się z Yetnikoffem, usłyszał w słuchawce wiązankę przekleństw. Wspomina, że Yetnikoff mówił: „Za kogo ty się, kurwa, uważasz?" i „Nie zapłacimy za to!". „Wytwórnia sądziła, że 'Thriller' osiągnął już szczyt możliwości i chcieli ruszyć dalej", mówi Landis. „Po co jeszcze w niego inwestować?".

Dlatego aby sfinansować teledysk Landis i Jackson nagrali trwający 45-minut film dokumentalny „The Making of Thriller" i sprzedali go w godzinnym pakiecie razem z klipem dwóm stacjom telewizyjnym: Showtime (które miało go na wyłączność na pięć pierwszych dni) i MTV (które mogło go potem puszczać przez kolejny tydzień).

Potem zestaw rozesłano do setek stacji telewizyjnych z całego świata, co pomogło potroić sprzedaż albumu. Na świecie sprzedano około 10 mln kaset VHS z „Thrillerem" (z czego 3 w samych Stanach). „'Thriller' wywarł wielki wpływ, ale wcześniej nikt poza samym Michaelem nie wierzył w powodzenie tego projektu", mówi Landis. „Szczerze mówiąc, zupełnie nie byłem przygotowany na taki sukces. To było coś bezprecedensowego i kompletnie zaskakującego".

Zdjęcia do teledysku odbyły się w październiku 1983 roku i trwały przez pięć dni. Planem zdjęciowym był cmentarz zbudowany przez ekipę na terenie zakładu pakującego mięso w centrum Los Angeles. Okolice były wtedy terenem gangów, więc wszędzie było dużo policji.

Fani Jacksona też zawsze trzymali się blisko swojego idola. „Gdy tylko się pokazywał, od razu tysiące ludzie wpadały w histerię i krzyczały", mówi Landis. „Pięć albo sześć tysięcy ludzi trzymało się okolicy planu, tylko żeby zobaczyć Michaela chociaż przez ułamek sekundy".

Landis i Jackson na planie „Thrillera" w 1983 roku. ©Optimum Productions

Na plan zaglądali także znajomi wówczas 25-letniego Jacksona: Marlon Brando, Fred Astaire i Gene Kelly. Gdy zadzwoniła Elizabeth Taylor, Landis musiał powiedzieć jej, że Michael jest zbyt zajęty, by podejść do telefonu. „Powiedziałem: 'Cześć Elizabeth, mówi John Landis. Bardzo mi przykro, ale kręcimy teledysk, czy Michael mógłby oddzwonić za parę godzin?'", wspomina. „To było niecodzienne".

Najbardziej surrealistycznym momentem okazała się jednak 3:30 nad ranem, kiedy to Jackson, który stacjonował w swoim busie Winnebago przy torach kolejowych, zaprosił Landisa na wizytę. „Gdy wchodziłem, usłyszałem jak Michael mówi: 'Johnie, czy znasz panią Onassis?'", mówi Landis. „To było takie dziwne! Gdyby wcześniej ktoś zapytał mnie, kogo spodziewałem się tam zobaczyć, na pewno nie odpowiedziałbym: Jackie Kennedy".

Onassis nie pojawia się w scenach zza kulis, ale dokument z powstawania „Thrillera" zawiera świetne ujęcia Jacksona w jego złotej erze. Zobaczycie m.in. występ na dwudziestopięcioleciu Motown Records, który wystrzelił go do stratosfery, a także stare nagrania z dzieciństwa, na których tańczy i śpiewa — Landis wygrzebał je z szafy Katherine Jackson.

Film uwiecznia Jacksona w jego najlepszych latach. Landis domyśla się, co artysta powiedziałby na myśl o projekcji na Festiwalu Filmowym w Wenecji. „Michael byłby przeszczęśliwy", mówi. „Ludzie w końcu mogą cieszyć się tym filmem w takiej formie, w jakiej mieli go doświadczać od samego początku".

Przeczytaj też: