Zdjęcie: Kadr z filmu „Kocham kino”

live cinema, czyli kino 2.0

Joanna Żak, odpowiedzialna za pokaz live cinema podczas festiwalu T-Mobile Nowe Horyzonty opowiada nam, że sam film to dopiero połowa tego, co liczy się w kinie.

tekst Mateusz Góra
|
10 Sierpień 2017, 12:17pm

Zdjęcie: Kadr z filmu „Kocham kino”

Ciemna sala kinowa nadal jest miejscem, gdzie większość fanów kina czuje się najlepiej. Nasze przyzwyczajenia się jednak zmieniają. Seriale i filmy oglądamy często w podróży albo razem z przyjaciółmi. Sama projekcja stanowi dopiero połowę takiego doświadczenia. Podobnie będzie podczas pokazu live cinema, który w piątek 11 sierpnia odbędzie się w czasie festiwalu T-Mobile Nowe Horyzonty. Będziecie mogli zobaczyć słynny film powstały z okazji 60-lecia festiwalu w Cannes „Kocham kino", ale w zupełnie nowym wydaniu. Kilka szczegółów zdradziła nam Joanna Żak, organizatorka tego wyjątkowego pokazu.

Czym jest live cinema?
To kontakt ze światem kina, który daje inne wrażenie niż zwykły seans filmowy. Wykraczamy poza klasyczny, stereotypowy schemat, w którym wchodzimy do sali kinowej i oglądamy film od początku do końca w ciemności. Staramy się wzbogacić to wydarzenie i zintensyfikować. W zasadzie każdy pokaz specjalny jest rodzajem live cinema, dostarczającym nowych tropów interpretacyjnych albo dodatkowej zabawy.

Przeczytaj też: Prawdziwe filmy o życiu naszego pokolenia

Czy festiwal, na którym zbierają się fani kina, żeby spędzać czas w ciemnych salach i chodzić na pięć filmów dziennie, to dobre miejsce dla takich eksperymentów?
W poprzednich latach robiliśmy słuchowiska na podstawie scenariusza filmowego, organizowaliśmy pokazy z muzyką na żywo. Nasza publiczność już na tyle nam ufa, żeby dołączyć do takiego wydarzenia. Organizujemy też sekretne pokazy, w tym roku na przykład na basenie. W takim wypadku nikt nie wie, gdzie zostanie zawieziony i jaki film zobaczy. Przy okazji projekcji live cinema miejsce i film są znane, nieznana jest tylko formuła pokazu.

A jak wyglądają takie pokazy w innych krajach?
W Wielkiej Brytanii, gdzie hasło „live cinema" jest bardziej rozpowszechnione, podczas pokazów obraz jest podzielony na dwie części - połowę ekranu zajmuje film, na drugiej pojawiają się wysyłane na żywo komentarze ludzi. Okazuje się, że rzeczywistość, w której jesteśmy nieustannie pobudzani przez wiele bodźców równocześnie, jest przyjaznym środowiskiem dla podobnych projektów.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Większość niestandardowych pokazów można uznać w takim razie za rodzaj live cinema.
Tak, pod live cinema możemy podłączyć wszystkie pokazy plenerowe - na dachach budynków czy na plażach. Film jest jedynie pretekstem do spotkania ze znajomymi, zjedzenia i wypicia czegoś. Ktoś może się skupić na tym, co dzieje się na ekranie, ktoś inny na rozmowie.

Z drugiej strony chcecie, żeby widzowie zaangażowali się w samą projekcję. Tak było podczas flash mobów, które zapowiadały piątkowy pokaz.
Tegoroczne flash moby były rodzajem pop-up cinema. Znienacka, w niespodziewanym miejscu, zaczynała się projekcja plenerowa. To było dla nas mega pozytywne doświadczeniem. Obawiałam się, że nie uda nam się ściągnąć ludzi do jednego miejsca, mówiąc im: „słuchajcie, zaraz coś będzie się tu działo". W końcu przechodnie się śpieszą, nie lubią być łapani na ulicy. Mieliśmy jednak świetnych aktorów, którzy dobrze odgrywali swoją rolę i przekonywali ludzi do zostania z nami przez kilka minut. Udało się i na Wyspie Słodowej i na Rynku, gdzie włamaliśmy się na teren plenerowego kina festiwalowego, które tego dnia jeszcze nie grało, pojawiliśmy się też w klubie festiwalowym. Pierwsze lody zostały przełamane i spodziewamy się, że w piątek też pójdzie dobrze.

Przeczytaj też: 5 najlepszych koncertów Nowych Horyzontów

A dlaczego zdecydowaliście się na pokazanie „Kocham kino"?
To jest projekt, który powstał już 10 lat temu za zlecenie dyrektora artystycznego festiwalu w Cannes z okazji 60. edycji. Poproszono światowej sławy reżyserów, żeby nakręcili 3-minutową impresję na temat kina. To było niezwykle pojemne hasło i niesamowicie karkołomne zadanie. Różnorodność tych projektów pokazuje jednak, jak bardzo indywidualnie można rozumieć świat filmu. Ten projekt jest tak otwarty na różne wizje i interpretacje ze strony widzów, że wydał nam się idealny. Chociaż etiudy są oczywiście ułożone w pewnym porządku, żeby tworzyły pełnometrażowy film, my będziemy je trochę miksowali. Pozwoliliśmy sobie na własną interpretację i zaprezentujemy kolejną wersję hasła „każdy ma swoje kino" (tak można tłumaczyć dosłownie francuski tytuł).

Taka zabawa wymaga sporej wiedzy na temat samego kina.
Wydaje mi się, że to jest właśnie czysta kinofilia. Niektóre z tych krótkich metraży są bardzo przejrzyste, w innych trudno dojść do tego, co autor miał na myśli. W niektórych etiudach doskonale widoczny jest styl poszczególnych reżyserów, więc jeśli ktoś interesuje się ich twórczością, może pobawić się w odczytywanie tropów zrozumiałych tylko dla wiernych fanów. To też doskonała okazja, żeby przekonać się, jak reżyserzy znani z pełnometrażowych produkcji, odnajdują się w sytuacji, gdy muszę stworzyć 3-minutową impresję o własnej miłości do kina.

A co poza projekcją będzie się działo w czasie pokazu?
Nie mogę zdradzić szczegółów, ale na pewno nie stworzymy poczucia u widzów, że coś mogłoby przeszkodzić im w oglądaniu. Z drugiej strony każdy znajdzie podczas pokazu coś dla siebie. Będą nam towarzyszyły różne emocje - skupienie, rozbawienie, wzruszenie. O taki eklektyzm i różnorodność nam właśnie chodzi.

Tutaj możecie dowiedzieć się więcej o pokazie live cinema, który odbędzie się już w piątek, 11 sierpnia, o 20.

Tagged:
Kino
live cinema
T-Mobile Nowe Horyzonty
joanna żak