za co kochamy total looki?

Badamy historię popularności jednokolorowych zestawów, które nieustannie wracają do mody, w tym roku w białym wydaniu.

|
sie 17 2017, 7:29am

Tim Burton zapytany kiedyś, dlaczego ubiera się zawsze na czarno, odpowiedział, że dzięki temu nie musi codziennie rano dobierać kolorów. Znacie pewnie też fanpage „Ładni ludzie ubierają się na czarno", a do głowy na hasło „total look" przychodzi wam od razu ktoś ze znajomych, kto kocha ubierać się jednokolorowo. Kino też pokochało wyraziste barwy, wykorzystując biel jako kolor przyszłości i nowoczesności.

Dlaczego jednak tak kochamy total looki? Jeśli się nad tym zastanawiacie, odpowiedzcie na jedno proste pytanie: Czy wyobrażacie sobie przegapić na ulicy kogoś, kto jest od stop do głów ubrany w jeden kolor? Monochromatyczne total looki są po prostu najmocniejszym modowym wyborem. W swojej minimalistycznej odsłonie to często kombinezony i buty takiego samego koloru. Wtedy dwie rzeczy zastępują właściwie całą stylizację, a wyjście z domu zajmuje 5 minut. Do tego dorzućcie proste, klasyczne kroje, koniecznie dobrej jakości materiały i oto przepis na powalającą stylówkę, która na wszystkich zrobi wrażenie.

Moda na total looki sięga lat 80., kiedy w dużej mierze za sprawą Gianniego Versace wybiegi podbiły intensywne printy widoczne na całej stylizacji. Pstrokate, inspirowane zwierzęcymi łatkami i wzorami na futrach zestawy stały się nieodłącznym symbolem tamtej epoki. Do tego oczywiście wygodne sportowe buty, jedwabne bombery, trwała w stylu Cyndi Lauper z klipu do „Girls Just Wanna Have Fun" i można było ruszać na imprezę.

Lata 90. przyniosły zmianę, głównie dlatego że do głosu doszedł minimalizm, a konceptualna moda, o wiele bardziej stonowana kolorystycznie, różniła się od szalonych pomysłów z poprzedniej dekady. Biała prosta koszulka, wygodne jeansy i klasyczne sneakersy stały się marzeniem wszystkich dziewczyn zakochanych w Kate Moss. Szerokie ramiona, skomplikowane konstrukcyjnie rzeczy i pstrokate printy zastąpiły proste, funkcjonalne i uniwersalne rzeczy, łączące w sobie dwie pozornie odległe wartości - elegancję i ekstrawagancję.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Do jeszcze bardziej radykalnego zwrotu ku jednokolorowym zestawom doszło na początku XXI wieku. Po kontrastowe kolory, jak biel i czerń, chętnie sięgała Rei Kawakubo projektując dla Comme des Garçons oraz Maison Margiela. Prawdziwy bum przyniósł jednak sezon wiosna/lato 2014, kiedy na wybiegach pojawiły się czerwone total looki od Ralpha Laurena, cielisty kombinezon od Stelli McCartney, a w nurcie inspirowanym architekturą zapanowała biel. Szybko, dzięki największym markom modowym, ten trend przeniósł się na ulicę.

Tego lata miłośnicy jednokolorowych zestawów mogą zabłysnąć, bo moda na total looki osiągnęła swój punkt kulminacyjny. Po zimie zdominowanej przez ciemne barwy, do głosu doszedł biały, a najlepszym dowodem może być kolekcja Nike White Sneaker Collection, która wykorzystuje to, co najważniejsze w tym nieśmiertelnym trendzie - wysokiej jakości materiały, ponadczasowe rozwiązania i odświeżający efekt. Air Max 90, Air Force 1, Cortezy, Huarache i Mariah Flyknit Racer wyglądają równocześnie klasycznie i nowocześnie, dzięki temu, że ich wszystkie elementy są tego samego koloru. Dopełnieniem są stylizacje Doroty Chojeckiej, Oli Korytowskiej i Kuby Grabowskiego (Quebonafide) wykorzystane w kampanii, które zgrywają się ze sneakersami w idealny total white look.

Nieważne więc, gdzie się wybieracie - na poranne bieganie czy spotkanie za znajomymi, ubrania w jednym kolorze wyróżnią was z tłumu o wiele lepiej niż nawet najwymyślniejsze ciuchy wygrzebane z dna szafy. Czasem „mniej znaczy więcej" i to chyba najlepsza odpowiedź na pytanie, za co tak naprawdę kochamy total looki.

Nike White Sneaker Collection jest dostępna na nike.com od 3 sierpnia.