właściwie dlaczego polki nie rapują?

Ciuchy, empowerment i przyjaciółki, czyli jak zawalczyć o dziewczyny w hip-hopie. Rozmawiamy z Mambi z Koka International Girls.

tekst Basia Czyżewska; zdjęcia: Karol Grygoruk
|
24 Sierpień 2017, 8:11am

„Ale szkarada", „tragedia", „ja pierdole"… Takie komentarze posypały się, pod zdjęciem piegowatej dziewczyny z zimowej kampanii Koka International Girls, które trafiło na facebookowy fanpage Koki.
Przykre i brutalne, ale nie zaskakujące, bo przecież większość chłopaków przyzwyczaiła się do teledyskowego wizerunku hiphopowej dziewczyny — mocno umalowanej i skąpo ubranej blondynki.
Tan sam wizerunek „ostrej laski" wdrukowały w nich marki znanych polskich raperów, którzy jakiś czas temu, po triumfie męskich kolekcji, postanowili ubierać kobiety.
Tymczasem Koka zmieniła zasady gry i po chwili konsternacji okazało się, że dziewczyny dokładnie na to czekały.

Po fali pierwszych hejterskich komentarzy pisanych przez fanów odezwały się fanki - „widzisz i nie grzmisz... daaamn. Pezet na pewno jest dumny z rzeszy tak upośledzonych i ograniczonych fanów". Broniły Koki, pisząc, że modelka jest przepiękna i że nie wszystkie kobiety muszą wyglądać tak samo.
Później, kiedy okazało się, że chłopaki nic nie rozumieją i brną dalej, zaczęły wyciągać z sieci ich najgorsze zdjęcia z brzuchami, szklanką piwa, głupią miną — cynicznie wklejały je w komentarzach, dopisując — „Dobrze, że sami macie lustra w domu!".

„Na początku nie wierzyłam w to co widzę! Byłam taka dumna! Wiedziałam, że to jest TEN moment, w którym trzeba dać dziewczynom swoją przestrzeń!", wspomina Mambi.

Mambi ma na swoim koncie współpracę z legendarnym Arkadiusem, stylizacje połowy polskich gwiazd i posadę dyrektorki kreatywnej Koka Clothinig, ale jej największą miłością jest marka, która ma zjednoczyć dziewczyny, czyli Koka International Girls. Od ponad roku rozwija ją pod skrzydłami firmy Pezeta.

Princess Nokia i Mambi



Muszę zadać to pytanie, jaki, szefem jest Pezet?
Niełatwym, bo nieprzewidywalnym. Potrzebowaliśmy trochę czasu, żeby się dotrzeć.
Oboje z Pawłem mamy mocne charaktery i bywa, że ciężko się nam zrozumieć, zwłaszcza że International Girls to mój autorski projekt w ramach Koki i spowodował spore zamieszanie w firmie.

Pracuję z samymi chłopakami i mam wrażenie, że oni przez ostatni rok mocno sceptycznie podchodzili do tego, co robię. Czułam, że dostałam kredyt zaufania, więc tym bardziej broniłam mojego projektu w najmniejszych szczegółach. To oczywiście spowodowało wiele starć. Szczególnie że mówię głośne NIE na role, które polska kultura hiphopowa proponuje dziewczynom.

Czyli?
Sama wyrosłam w przekonaniu, że powinnam być swego rodzaju supergirl dla mojego chłopaka.
Przypomnisz sobie kawałek Pezeta „Supergirl", w którym rymuje o swojej idealnej dziewczynie?
„Wiesz, że czasem muszę wyjść z kolegami
I nie pytasz co robię nocami
Gdy wracam rozchylasz nogi…"
W piosence Pawła dostajesz dokładną instrukcję, czego by sobie życzył od dziewczyny.
A co z nią? Kim jest? Co lubi? Czego się boi? Jak chciałaby, żeby on ją traktował?

Kawałek jest dość stary i pewnie wiele się już pozmieniało w tej definicji — tak sądzę, patrząc na obecną dziewczynę Pawła - Kasię, która na co dzień nosi nasze ciuchy.

Problem polega na tym, że kultura uliczna w naszym kraju jest tak mocno zdominowana przez chłopaków, że nie ma miejsca na polemikę z kobiecym głosem. Może dlatego tak się dzieje, bo tego głosu najprościej nie słychać.
Chcę dać dziewczynom odwagę, żeby mówiły głośno to, co myślą.

Dziewczyny w polskim hip-hopie właściwie nie wychodzą z roli groupies.
Ja nigdy nie byłam groupie!
Od zawsze miałam swoje zdanie i robiłam rzeczy, które uważałam za pasjonujące. Przez lata współorganizowałam kultowe imprezy: 101 projekt założyłam z trzema koleżankami GWHF (Girls Wanna Have Fun), czyli dziewczęce graf crew. Miałyśmy świetną zabawę, czego część środowiska totalnie nie mogła zaakceptować! Bo gdzie dziewczyny i graffiti? I do tego robią to trochę dla żartu, trochę po to, żeby ich koledzy/chłopaki sami zobaczyli, jak to jest czekać na kogoś w nocy z niepokojem czy wróci bezpiecznie do domu! Hahaha to było świetne! Na znak tamtych czasów mamy tatuaże z nazwą naszej ekipy.

Przez dwa lata pracowałam też kreatywnie w Prosto. To jest kwestia indywidualna. Ja zawsze wolałam aktywnie czerpać z tej kultury niż być jej ozdobą.
Ale w polskim hip-hopie faktycznie niewiele jest ról dla kreatywnych dziewczyn. Szczególnie jeśli chodzi o muzykę.
Moimi ulubienicami są M.I.A. i Princess Nokia, byłoby świetnie, gdybyśmy doczekali się na rodzimym rynku takich artystek. Pytanie brzmi czy jest dla nich miejsce. Mam wrażenie, że każde wyjście z określonej roli jest czymś bolesnym dla męskiej części fanów polskiego hip-hopu.

Dlaczego dziewczyny prawie nie rapują?
Bo trochę nie ma na to przyzwolenia... Tak to widzę.
Opowiem ci zabawną historię. Parę lat temu, mój brat (Kuba Bujas- przy. red.) dostał propozycję zrealizowania klipu do kawałka „Tori Black" zaprzyjaźnionego zespołu PRO8L3M. Pomysł był świetny! Do bardzo mocnego tekstu, brutalnie i wulgarnie opisującego wizję kobiet, postanowił stworzyć obraz, który równolegle będzie opowiadał o tym, jak tę historię widzą same zainteresowane — dwie wyraźnie zranione i oszukane dziewczyny, które w akcie zemsty niszczą dom i podpalają samochód narratora. Zagrałam w tym klipie z moją najlepszą przyjaciółką Agatą. Kuba poprosił ją, by spróbowała zarapować refren, więc miałyśmy super zabawę naśladując klasycznie wczutych raperów. W tle był oryginalny głos Oskara (raper PRO8l3Mu — przyp. red.), bo oczywiście był to żart i pokazanie dystansu. I wiesz co się stało? Kolesie byli poważnie poruszeni. Mówili: „Spoko kawałek, spoko teledysk, ale po co ta dupa macha tymi łapami". Tak jakby tylko oni mogli to robić.

Zresztą z podobną reakcją spotkała się Paulina Przybysz — moja bratnia dusza. Na swojej nowej płycie rymuje, środowisku ciężko było to przełknąć.

W takim razie, do czego potrzebny jest ci hip-hop?
Dla mnie zawsze najważniejsza jest prawda. Niewygodna i brudna, ale zawsze prawda.
Wychowałam się na Nirvanie i Nicku Cave'ie, fascynował mnie punk, późnej grunge. Hip-hop był naturalną konsekwencją — młodzi wkurzeni ludzie, mówiący rzeczy, o których wszyscy myślimy, ale mało kto się do tego głośno przyznaje. Plus niesamowita kultura, której po latach stałam się częścią. Blisko człowieka, tzw. „ulicy", blisko prawdy.

Jak chcesz zbudować prawdziwy empowerment poprzez ubrania. Coś głębokiego i trwałego, co nie jest tylko hasłem kampanii?
Na prawdzie. Ja serio słucham intuicji. To mój najlepszy doradca.
Zmieniłam politykę komunikacji. Nie wysyłam ciuchów blogerkom, tylko po to, żeby wrzuciły fotkę na Instagrama. Uważam, że w dłuższej perspektywie taka forma promocji już się nie sprawdza. Ludzie przestają wierzyć tym, którzy co post reklamują jakąś inną firmę. Ja im nie wierzę.
Dlatego do sesji wizerunkowej zaprosiłam dziewczyny, które uważam za wartościowe, które żyją z pasją i przede wszystkim są prawdziwe. W tym, co robią, w tym, jak wyglądają.

Przed zdjęciami spotkałyśmy się wszystkie w moim domu na Saskiej Kępie, piłyśmy białe winko, jadłyśmy kanapki i plotkowałyśmy o chłopakach. Dziewczyny same wybrały sobie ubrania, bo od początku założeniem był brak narzuconej stylizacji.
Chciałam, żeby to było faktycznie o nich. Wyobraź sobie taką sytuację, że dwie z nich łapią za tę samą bluzę… i co? Jedna mówi: „Ty będziesz w tym lepiej wyglądała, bierz!". Naprawdę dobrze się bawiłyśmy.
Bardzo się cieszę, bo chwilę później zupełnie spontanicznie Zuza OK, Neen i Krysia Giergiel wyszły z pomysłem stworzenia kolektywu DJ-skiego pod nazwą International Girls! Czyli, że hasło „UNITED" działa!

Jaki jest twój następny krok?
Na fali tych pozytywnych reakcji wymyśliłam „Say It Loud". To będzie cykl spotkań, podczas których zaproszone przez nas dziewczyny będą mogły dzielić się głównie swoimi doświadczeniami zawodowymi. Ten pomysł narodził się już parę lat temu z rozmów z moimi koleżankami, które odnoszą spektakularne sukcesy zawodowe. Nie chodzi mi tu o klasyczne podejście do kariery, ale o wybór w życiu drogi niełatwej, za to niezwykle satysfakcjonującej — drogi pasji.
Żadna z nich nie boi się konkurencji ani tego, że ktoś je „wygryzie", bo jest np. młodszy, wszystkim przyświeca myśl, że wzrastają, mogąc dzielić się swoimi doświadczeniami z tymi, którzy dopiero startują. W takim właśnie duchu planujemy nasze spotkania.
Naszymi gośćmi będą dziewczyny związane z muzyką, zarówno tą niszową, jak i mainstreamową, fotografki i reżyserki, prężnie działające na rynku kobiety biznesu, ale też takie, które niesamowity zawodowy sukces odrzuciły, by wieść zupełnie inne życie. Będą instruktorki jogi i modelki, pracujące na co dzień swoim ciałem i wiele innych. Już sama nie mogę się doczekać!

Ale nie chodzi tylko o fachową wiedzę…
Nie, chodzi o rozmowę. O to, żebyśmy się poznały i dobrze ze sobą czuły.
Zobacz co dzieje się teraz z kobietami w Polsce. Chodzimy na Czarne Marsze, jednoczymy się i to jest naprawdę piękne, ale za tym stoi protest — najsilniejszą emocją jest gniew, a to już mi się nie podoba. To nie moje.
Zdecydowanie wolę to, co dzieje się w Stanach. Protestując przeciw Trumpowi wszystkie kobiety, białe, czarne, Azjatki, Latynoski… szły razem pod hasłem „all shapes, all colors, all sizes!". Bardzo mi się to spodobało, że mimo ewidentnych różnic kulturowych, wszystkie się na siebie otwierają. Uczą się tolerować swoją różnorodność, wspierać i działać razem.

Bardzo daleko odeszłyśmy od ubrań. Jaka jest ulubiona rzecz z ostatniej kolekcji?
Jeansowe ogrodniczki! Absolutny znak rozpoznawczy w stylu lat 90.
W podobnych ogrodniczkach chodziła Aaliyah i młoda Beyoncé, a ostatnio przypomniała o nich Princess Nokia!
Całe życie marzyłam o takich spodniach! Dobrze skrojonych na dziewczyny, o różnych sylwetkach. Sama mam kobiece kształty i znalezienie odpowiednich spodni graniczy z cudem. Dlatego nad wzorem długo pracowałam z moim krawcem, tak żeby były delikatnie zwężane w dół, odpowiednio wycięte, łatwo regulowane. Co chwile słyszę od dziewczyn, że to ich ukochane spodnie! Czy można coś lepszego usłyszeć?

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Przeczytaj też: