Reklama

szczerość w sieci

Jej media społecznościowe mówią więcej niż „spójrzcie na moją twarz”.

tekst Kasumi Borczyk
|
21 Czerwiec 2016, 1:05pm

Photography Eddie New, via Instagram

Nawet zanim internet stał się wszechobecny, media promowały dość wypaczony wizerunek modelek. Nowe pokolenie piękności dorastało online i potrafi prezentować swoje życie w sieci w wyrafinowany sposób. Coraz więcej dziewczyn, które zdobyły popularność w mediach społecznościowych, wykorzystuje swoją pozycję, aby szerzyć pozytywne przesłanie, jak chociażby Eileen Kelly, która założyła bloga o edukacji seksualnej. Coraz więcej gwiazdek Instagrama i modelek obnaża też fałsz, kryjący się za ich fotkami. Za to modelki takie jak Australijka Bridget Hollitt przeplatają zdjęcia egzotycznych widoków zza kulis sesji innymi fotografiami, pozwalającymi zajrzeć w ich dziwny świat. Rozumieją, że ciąży na nich ogromna odpowiedzialność, bo mają wielki wpływ na dziewczyny i kobiety, które je obserwują. Dlatego niektóre modelki pokazują, co kryje się po drugiej stronie lustra. Owszem — ich życie jest piękne, ale z tym zawodem wiążą się także presja i wyrzeczenia.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Bridget posunęła się o krok dalej na swoim blogu Idle Clutter, stara się obalić mity dotyczące branży mody i wziąć odpowiedzialność za treści, które umieszcza w mediach społecznościowych. Chce stać się wzorem do naśladowania. Postanowiliśmy omówić z nią jej plany.

Słyszeliśmy, że twoja kariera zaczęła się od konkursu organizowanego przez magazyn dla nastolatek. Czy to prawda?
Tak, zgłosiłam się, gdy miałam 13 lat i tak zdobyłam kontrakt z Chic Management. Modeling zawsze wydawał mi się czymś ciekawym i fajnym, ale nie myślałam, że zostanę modelką. Teraz zrozumiałam, jak bardzo to kocham.

Niedawno założyłaś bloga Idle Clutter, na którym zamieszczasz swoje przemyślenia. Nie komentujesz branży bezpośrednio, ale to ciekawy wgląd w ten świat. Jaki miałaś zamysł?
Bloga założyłam z kilku różnych powodów. Chciałam zrobić to od dawna, więc gdy w mediach społecznościowych zaczęło mnie obserwować więcej osób, pomyślałam, że nadszedł czas.

Chciałam to zrobić, bo modelki z łatwością przyciągają wielu obserwujących, w większości to młode dziewczyny, ulegające wpływom. Followersi to wielki dar, ale widzę w nich też odpowiedzialność, żeby szerzyć ważne przesłania, zamieszczać wartościowe treści. Zawsze kochałam pisać i to świetny sposób na rozwijanie kreatywności, ale także zobowiązanie. Czułam, że nie wykorzystywałam w dobry sposób zasięgu i uwagi, które dostałam jako modelka.

Wspomniałaś na swoim blogu, że platformy społecznościowe mają tendencję do stawania się „narcystycznym bajzlem". Czy możesz rozwinąć tę myśl?
Myślę, że w branży mody i na platformach, takich jak Instagram, łatwo jest wpaść w pułapkę, myśleć, że liczy się tylko liczba obserwujących, lajków i zasięg. Dotarliśmy do miejsca, w którym ludzie analizują, co wywoła największe zainteresowanie i przeważnie takie treści są, moim zdaniem, dość narcystyczne. Najwięcej lajków zdobywają selfie. Zrozumiałam, że chciałam coś zmienić. Łatwo jest stoczyć się z równi pochyłej i upaść, aż twoje media społecznościowe nie przekazują nic więcej, poza „spójrzcie na moją twarz".

W jednym ze swoich ostatnich postów piszesz też o potrzebie większej przejrzystości, szczerości na Instagramie. Czy myślisz, że to realistyczny cel na platformie, na której treści są tak starannie selekcjonowane?
To skomplikowane. Kompletna szczerość na Instagramie i w branży mody może nie jest osiągalna. Nie wiem, czy marki kiedykolwiek będą kompletnie autentyczne, jeśli chodzi o ich zdjęciach, bo dla nich Instagram jest formą reklamy. To również forma reklamy dla modelek, ale ja chcę znaleźć równowagę, promować siebie bez wysyłania fałszywego przesłania.

Twoja kariera jest oparta na wyglądzie. Jak ważne jest dla ciebie posiadanie innych pól kreatywności, takich jak pisanie?
To bardzo ważne, stałam się od niego zależna. Dopiero w tym roku zrozumiałam, jak ważne dla mnie jest pisanie — chociażby żeby uporządkować swoje myśli.

Otwarcie przyznajesz, że wiele dostałaś od świata. Jaka jest najważniejsza rzecz, której nauczyłaś się dzięki branży mody?
Najbardziej chyba cenię samą możliwość poznania wielu różnych ludzi. Od razu po szkole średniej zajęłam się modelingiem i poznałam wielu ludzi, z różnymi historiami i poglądami. To otworzyło mi oczy na różne sposoby na życie. W szkole widzisz wszystko przez pryzmat jednego systemu, który narzucają ci nauczyciele, znajomi i rodzina. Wejście do tego świata, w którym codziennie poznaję tak barwne osobowości, to coś niesamowitego.

@bhollitt

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst Kasumi Borczyk
Zdjęcie Eddie New, via Instagram