Reklama

za co kochamy „piąty element”?

Milla Jovovich początkowo nie wygrała castingu do roli, została odrzucona jak trzy tysiące kobiet i już sobie odpuściła.

tekst Philippa Snow
|
26 Kwiecień 2017, 2:40pm

„Wystroiłam się [na casting]", wspomina Jovovich. „[Luc Besson] stwierdził, że jestem fajna, ale za bardzo w stylu Nowego Jorku lat 90. Kilka miesięcy później akurat byłam w tym samym hotelu, co on. Jadłam śniadanie w jeansach i koszulce. Luc odpoczywał nad basenem, a ja powiedziałam do niego: 'Cześć, to ja, dziewczyna, która nie dostała roli'. Popatrzył na mnie i na chwilę ujrzał postać z filmu, bo miałam potargane włosy i wyglądałam trochę jak zwierzę, chociaż nie zrobiłam tego specjalnie".

Leeloo jest jedną z tych ról, w której nie widzimy nikogo innego. Nie możemy wyobrazić sobie też innych stylówek, bo Leeloo jest teraz zbyt kultową postacią w kanonie popowego science fiction. „Milla ma w sobie tę fizyczność", powiedział Besson i zgadujemy, że ma tu na myśli jej niesamowicie dobrą prezencję. „Może być z przeszłości albo przyszłości. Może być z Egiptu lub Rzymu. Może być Nefretete i kosmitką. To mi się w niej fizycznie podobało". Milla zrobiła na nim wrażenie na tyle, że przez dwa lata byli nawet małżeństwem. Dwa lata po „Piątym elemencie" Jovovich wystąpiła w filmie „Joanna d'Arc" jako tytułowa bohaterka, udowadniając, że równie dobrze potrafi zagrać dwa rodzaje nieziemskich istot — kosmitki i święte.

Kiedyś była najlepiej opłacaną modelką świata. Zanim skończyła 12 lat, fotografowali ją Richard Avedon i Herb Ritts. Z takim dorobkiem tytuł „idealnej kobiety" nie był przesadą. To właśnie ona jest tytułowym piątym elementem, który przybrał postać kobiety, a dokładniej Milli. W ten sposób stała się symbolem seksu. To powinno być bardziej zaskakujące, ale Leeloo ma w sobie nieodparty, szalony zwierzęcy magnetyzm. Przygotowując się do roli modelka i aktorka ćwiczyła balet i karate, a w zoo naśladowała ruchy ptaków. Mówiąca płynnie po angielsku, serbsku i francusku Milla nauczyła się fikcyjnego języka swojej bohaterki.

Jeśli to wszystko brzmi absurdalnie, to macie rację — ale właśnie taki jest ten film. Nie potrafię wyjaśnić, jakim cudem jest tak udany, poza tym, że zapewnia widzom świetną rozrywkę. Gdy podczas ucieczki opadają jej bandaże i odsłania się ten seksowny look Gaultiera z białymi paskami, Jovovich udaje się go sprzedać. Gdy Bruce Willis zakochuje się w niej, mimo że mówi, myśli i zachowuje się jak dziecko, (prawie) nie jest to niewłaściwe. Wierzymy, że ubiera się jak skrzyżowanie poszukiwaczki przygód i harcerki z pornosa, bo ufamy, że ona po prostu nie wie czym są porno, seksapil czy harcerki.

Wie za to jak wymierzyć broń w mężczyznę, który próbuje ją pocałować, gdy jest nieprzytomna (i mówi wtedy coś, co brzmi jak „ecto gammat", czyli „nigdy bez mojego pozwolenia"). Podobno na początku Besson chciał, by w rolę wcieliła się Julia Roberts, co teraz wydaje się poronionym pomysłem. Nie wyobrażam sobie Julii Roberts w jedynie trzech paskach z białych bandaży, nawet po „Pretty Woman". „W świecie mody większość kolesi to geje i mają pewne zasady, nie zwracają uwagi [na skąpe stroje]. Ale Anglicy pracujący na planie gwizdali i tak dalej", powiedziała Jovovich.

„Rozmawiałem z Bessonem o tym, co jest futurystyczne", powiedział Gaultier o procesie projektowania kostiumów. „Postanowiliśmy, że możemy zawrzeć elementy współczesności... Wszystko jest możliwe". Nawet 20 lat później w kostiumach znajdują się elementy współczesności, chociaż może to przez to, że wszystko, co stare znów jest nowe. Teraz do łask wróciły lata 90.: crop topy, bandażowe kostiumy kąpielowe i gumowe uprzęże są na topie, nawet jeśli nie żyjemy w roku 2263 jak Leeloo.

Milla punkowymi metodami utleniania i farbowania zniszczyła swoje włosy (a raczej zniszczyła je ekipa filmowa). Później dostała perukę, żeby oszczędzić jej głowę i zdrowie psychiczne. „Bardzo bym chciała [zostać przy tym kolorze włosów], ale z czegoś muszę żyć...", powiedziała później. „Wytwórnia filmowa nie pozwoliłaby mi na ten kolor. Gdy szłam ulicą, starsi ludzie przechodzili na drugą stronę, więc nie była to najpraktyczniejsza fryzura na świecie".

W kwestii praktyczności stylizacji Leeloo wiele się zmieniło: coś, co dla starszych ludzi może być odstraszającą tandetą, dla Instagramowych trendsetterów jest skarbem. „Świat ma obsesję na punkcie Milli Jovovich", napisał rok temu Vogue.com w tekście o popularności jaskrawych, pomarańczowych włosów. „Minęło prawie 20 lat odkąd Jovovich wcieliła się w kultową rolę w 'Piątym elemencie' Luca Bessona. Wystarczy spojrzeć na ulice i Instagrama, by dostrzec, że film z lat 90. powrócił do łask blogerek, modelek i artystek. Kobiety od Tokyo po Nottingham porzucają naturalne odcienie blondu, brązu i rudego na rzecz neonowo pomarańczowego koloru Leeloo, a efektu dopełniają grzywki. Niezawodne połączenie nożyczek, farby Manic Panic i spreju dodającego włosom objętości wyraźnie przeżywa swój renesans".

Chociaż Leeloo niewiele mówi, wiele jej obserwacji przetrwało próbę czasu. Na przykład: kurczak jest dobry! Ludzie faktycznie zachowują się dziwnie i prawie wszystko co tworzymy, powstaje by niszczyć. Gdy alfabetyczny film wideo zapoznaje ją z pięcioma tysiącami lat ludzkiej historii, jej płacz na widok okropnych obrazów pod „W jak Wojna" powinien wywoływać ciarki wstydu, ale zamiast tego jest to w ciekawy sposób poruszające (chociaż jak zauważył jeden bystry komentator z YouTube, przecież na pewno widziała wcześniej „H jak Holocaust" albo „M jak Morderstwo"). Jovovich daje swojej kosmitce z jednego z najbardziej głupkowatych filmów sci-fi w historii prawdziwie ludzki rys. Pasuje do nietypowej bohaterki kina akcji, która zarabia równie duże sumy na kontraktach z markami kosmetycznymi, jak i na filmach o zombie. „Jaka inna aktorka zagrała Joannę d'Arc i genetycznie zmodyfikowanego wampira — i lepiej bawiła się przy tym drugim?", zapytał dziennikarz z Guardiana. „Od ponad dekady jest twarzą L'Oréala i pojawiła się na okładce magazynu High Times, opowiadając się za szlachetną sprawą palenia zioła. Wierzy, że wszystkie modelki powinny być ekspertkami w dziedzinie sztuk walki. Pali. Przeklina. Uciekła kiedyś z chłopakiem do Las Vegas".

Jedna z moich ulubionych anegdot o Jovovich: ponieważ jako bohaterką kina akcji sporo lata z bronią, ma zbyt dużo blizn, by na zdjęciach L'Oreala pokazywać dłonie. Dlatego ma od tego dublerkę. Idealne połączenie haute i hardcore'u. Nie ma chyba ani jednej recenzji „Piątego elementu", w której nie pojawia się słowo „modelka" lub „supermodelka". Przeważnie ma to być obraźliwy komentarz, mający dać do zrozumienia, że modelka nie powinna grać zbawiciela ludzkości. Janet Maslin recenzująca film dla The New York Timesa wymyśliła nagłówek „World Saved by a Nude Babe? Cool!" (Świat ocalony przez gołą laskę? Fajnie!). Teraz się z tym zgadzamy, nawet jeśli jej tytuł był ironiczny. Jak już pisałam, może jeszcze nie mamy roku 2263, ale przynajmniej teraz rozumiemy, że gołe laski to też ludzie. Nawet gołe laski, które są kosmitkami, tylko przypominającymi człowieka.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Philippa Snow

Tagged:
Film
Kultura
Luc Besson
milla jovovich
leeloo
piąty element