Reklama

zatrać się w tańcu

Dokument „Kiki” opowiada o następcach tancerzy z „Paris is Burning” — współczesnych, queerowych dzieciakach szukających swojego miejsca w świecie.

tekst Colin Crummy
|
17 Luty 2017, 2:30pm

„Paris is Burning" to kultowy film z lat 80., opowiadający o życiu członków społeczności LGBT+ różnych ras, zaangażowanych w nowojorskie środowisko ballroomowe — słynące z voguingu. Pokazywał dramaty, odważne choreografie i złowieszcze widmo AIDS. Przyczynił się do spopularyzowania tego stylu tańca, jednak jak powiedziała reżyserka Jennie Livingston to nie był tylko film o „słodkim tańcu".

Dzięki dokumentowi „Kiki" możemy spojrzeć świeżym okiem na nowe pokolenie dzieciaków ze społeczności ballroomowej. Ich taniec nadal jest równie ognisty, a problemy palące. Na imprezach zwanych kiki nowojorska młodzież LGBT+ o różnych kolorach skóry spotyka się, by tańczyć i konkurować ze sobą, zupełnie jak ich poprzednicy z harlemskiej sceny ballroomowej w latach 20. i 30. Wykorzystują podobne figury jak zawodnicy z „Paris is Burning" i również zależy im na autentyczności — zarówno na parkiecie, jak i poza nim. Tak jak legendarni tancerze z lat 80. członkowie nowej fali tworzą Domy —grupy pełniące wiele funkcji: społeczności, alternatywnej rodziny i przyjaciół do wspólnych występów.

Afroamerykańska i latynoska młodzież LGBT+ zmaga się z różnymi problemami, w tym bezdomnością, homofobią, transfobią, HIV, AIDS oraz przemocą ze strony policji. Nic dziwnego, że chcą tańczyć, by chociaż na chwilę o tym wszystkim zapomnieć. W trakcie filmu okazuje się jednak, że społeczność kiki to coś znacznie więcej — tworzy skomplikowaną sieć wsparcia i ruch dążący ku zmianom.

Scena kiki różni się od poprzednich, jak mówi Sara Jordenö, reżyserka i scenarzystka dokumentu „Kiki", którego premiera odbyła się na festiwalu Sundance. Problemy, które ponad 25 lat wcześniej trapiły bohaterów „Paris is Burning" nie zniknęły, ale stawkę zmienił radykalnie odmienny obraz polityki. „Ważne, żeby osadzić to w kontekście zupełnie nowego obrazu polityki, który teraz obserwujemy", mówi Jordenö. „Film i społeczność dotykają ważnych tematów, skupiających się wokół Black Lives Matter, Trans Lives Matter i innych ruchów. To ruchy młodzieży".

Współscenarzystą „Kiki" i założycielem jednego z wielu, wielu domów jest Twiggy Pucci Garçon. Twiggy zdradził nam, czemu dzieciaki wchodzą do tej społeczności: „Każda osoba wchodzi na scenę Kiki szukając czegoś innego. Jeden dzieciak może po prostu chce się nauczyć tańczyć vogue i wyrazić siebie. Inny szuka dostępu do środków i rzeczy, których potrzebują, jak np. leczenia HIV i AIDS albo bezpiecznego miejsca na nocleg".

Subkultura kiki przyciąga outsiderów, którzy chcą ją uwiecznić, ale to tacy liderzy jak Twiggy Pucci Garçon stoją na straży i decydują, komu można zaufać na tyle, by wpuścić go do społeczności. Dlatego film Jordenö jest efektem współpracy. Społeczność opowiada własną historię, ilustrując etos kiki, czyli maksymę „nic o nas bez nas".

W „Kiki" obserwujemy siedmiu członków różnych domów, szukających swojego miejsca w społeczności ballroomowej. Spotykają się, by ćwiczyć voguing, omawiać doświadczenia („Mogę być męski, albo żeńska... Liczy się autentyczność, czy to jest prawdziwe"), odkrywać swoją seksualność i tożsamość płciową. Niektórzy w trakcie powstawania filmu zmienili płeć, jak Gia Marie Love, która teraz jest kobietą o ciętym języku i Królową Matką House of Juicy. Dla Jordenö wyzwanie polegało na ofiarowaniu takim osobom jak Gia możliwości powiedzenia prawdy o sobie, a jednocześnie umieszczenia ich w szerszym, politycznym i społecznym, kontekście, gdzie nakładają się na siebie sprawy związane z rasą, orientacją i płcią. „Scena jest także areną przemian", mówi. „Dzięki wsparciu stają się kimś, kogo wcześniej nawet sobie nie wyobrażali".

Domy kiki spotykają się na balach i mogą robić różne rzeczy — przygotowywać się do rywalizacji albo omawiać swoje doświadczenia związane z HIV, AIDS i prostytucją. W najbardziej przejmujących scenach bohaterowie opowiadają o swoich przejściach. Czarny, homoseksualny chłopak opowiada grupie o negatywnych wspomnieniach pracy na ulicy, której zdecydowanie się sprzeciwia. Podczas tego samego spotkania Gia podchodzi do tematu inaczej, broniąc innych prostytuujących się osób.

„Ta społeczność stara się przez to przebrnąć razem", mówi Jordenö. „Są ludźmi z różnymi historiami, pojawiają się walki i napięcie, ale ciągle rozmawiają i starają się jakoś to wszystko rozwiązać". Dzieciaki z kiki mierzą się z nawarstwieniem problemów i walczą, by wyrazić siebie. Jak powiedział jeden z nich: „Nasze własne wsparcie jest wszystkim, co mamy".

Film „Kiki" możecie obejrzeć 18 lutego o 15:00 w warszawskiej Kinotece w ramach Festiwalu Równe Prawa do Miłości.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Przeczytaj też: