serial 12-latki rodem z lat ‘00

Scenariusz do „City Girl” jest wycieczką emocjonalną do czasów, kiedy Paris Hilton i Nicole Richie były ikonami stylu.

|
30 Marzec 2017, 6:55am

'City Girl' is a journey into a 12-year-old's version of adult life in 2003.

Kiedy Sarah Ramos (znana z serialu „Parenthood") była 12-letnią dziecięcą aktorką, napisała komedię romantyczną. Nazwała ją „City Girl" i była świetna. Fabuła jest usiana szaleństwem, które jest bardzo logiczne, jeśli jest się 12-letnią dziewczynką, w szczególności realiach świata z 2003 roku.

Bohaterka Casey (Ramos) to 28-latka, która ma swój własny butik, prawo jazdy i wie też, że McDonalds jest fajny, ale Subway jest zdrowszy. 

Spotyka się z 38-letnim facetem, który jest też jej lekarzem. Do tego rozważa dołączenie do swojego eleganckiego byłego chłopaka na „dorocznym rodzinnym wypadzie na narty". Chce mieć wszystko na raz (wiecie, dorosłe sprawy). 

Zadzwoniliśmy do aktorki, żeby pogadać o spełnianiu swoich pokręconych, nastoletnich fantazji.

Gdzie chowała się ta perła scenopisarstwa przez ostatnie 14 lat i jak ją znalazłaś?
Była w szafie w mojej sypialni z dzieciństwa. Byłam tam szukając jeszcze innego scenariusza do opery mydlanej, która była też kryminałem. Znalazłam jednak „City Girl". Nie pamiętałam w ogóle jej fabuły, oprócz tego, że napisałam ją dla Reese Witherspoon.

Projektantka Coco Rigal inspirowała się Nicole Richie, Paris Hilton i Ashley Tisdale.

Kto wtedy był twoją największą inspiracją?
W tamtym czasie byłam bardzo wyrafinowana. Dopiero zaczęłam grać i miałam obsesję na punkcie bliźniaczek Olsen. Kilka lat wcześniej byłam na rejsie Mary-Kate i Ashley. Płaciło się, żeby móc popłynąć razem z gwiazdami. Dowiedziałam się o nim z reklamy zaraz po wydaniu ich filmów na kasetach. Obejrzałam je wszystkie: „Paszport do Paryża", „Londyn jest cool", „Nikomu ani słowa"… Zawsze mieszały one romanse z przygodami różnego rodzaju, jak program ochrony świadków w „Nikomu ani słowa", albo obrady ONZ w „Londyn jest cool". Wydaje mi się, że coś pomieszałam. Tak czy siak, widziałam je obydwa. Uwielbiałam też „Legalną blondynkę" i „Dziewczyny z drużyny". Chciałam zagrać w filmie z Kirsten Dunst.

Każda z tych aktorek mogłaby wejść prosto w fabułę „City Girl". Musiałaś jakoś przerabiać scenariusz? Nie ujmując nic twojemu natchnionemu młodzieńczemu scenariuszowi, ale humor i wyczucie czasu są bardzo przenikliwe.
Nic nie dodaliśmy, wycięłam trochę i skróciłam niektóre rzeczy, żeby miało to większy sens. Jest fabuła, ale dotyka ona wielu wątków. Jest też 25 stron, którymi w ogóle się nie zajęliśmy, więc będzie to materiał na drugi sezon.

Cała obsada jest trafiona w dziesiątkę. Komu udało się zebrać wszystkich aktorów?
Jedyna rzecz, którą mogę przypisać tylko i wyłącznie sobie to casting. Myślę, że mam do tego prawdziwy talent i uwielbiam to robić. W oryginalnej fabule Trish (Dylan Geluta) jest grana przez Aubrey Plazę, a Monica (Esther Povitsky) i Aaron (Benii Aflato) są grani przez Amandę Crew i Dustina Milligana. Wszyscy aktorzy, których zatrudniłam są moimi przyjaciółmi i czuję, że jedna z największych radości, jakiej można doświadczyć pracując w tym przemyśle, to pracowanie z przyjaciółmi.

W „City Girl" migreny są niezwykle stylowe.

Stylizacje z tamtych czasów są również bardzo udane. Możesz coś o tym opowiedzieć?
Mieliśmy od tego niesamowitego geniusza kostiumów - Coco Rigal. Ona wpłynęła na tak dobry efekt finalny. Myślę, że najdroższą rzeczą jaką kupiła, była para jasnoniebkieskich butów marki UGG na eBayu i jeansy JNCO, które miał na sobie Benii Aflalo, który gra Aarona. Ona i ja często wspominamy lata 2000 i inspirowałyśmy się kontem na Instagramie @twogirlsonepizza, które jest niesamowitym katalogiem rzeczy z tamtych czasów. Czerpałyśmy ze stylu Nicole Richie i Paris Hilton. Są tam też zdjęcia Ashley Tisdale z czerwonego dywanu, gdzie ma na sobie wspomniane niebieskie buty i do tego zakolanówki w paski. Szaleństwo.

Niektóre szczegóły w scenariuszu są trochę niepokojące, biorąc pod uwagę że wymyśliła je młoda dziewczynka - kobieta szczęśliwa z powodu jedzenia sałatki, a nie czekolady i z obsesją na punkcie młodości i starzenia. Myślałaś kiedyś o tym, skąd te wpływy wzięły się w twojej głowie?
Myślałam o tym. To trochę popieprzone, że 12-letnia ja myślałam sobie: co powie 28-letnia kobieta, kiedy jej lekarz zapyta ją o wiek? Najpierw kazała mu zgadywać ile ma lat. Później miała doła i była bardzo przewrażliwiona na punkcie swojego wieku, kiedy zapytał się czy dobiła już do trzydziestki. Bardzo widoczne jest to, że siedziały we mnie te myśli, że kobiety wiecznie są na diecie, muszą być młode i są bardzo niepewne siebie jeśli chodzi o wiek. Do tego ludzie homoseksualni są bardzo ekstrawaganccy i mają obsesję na punkcie muzyki.

Czy 12-letnia Sarah napisała coś jeszcze i czy kiedyś dowiemy się co jest w tych scenariuszach?
Chciałam napisać scenariusz dla Mary-Kate i Ashley, ale nigdy się za to nie zabrałam. Stworzyłam też pilot serialu pod tytułem „Blonde to Brunette", ale nie mogę go znaleźć. Opowiadał o popularnej blondynce, której ktoś dolał farby do szamponu i brązowe włosy sprawiły, że przestała być lubiana. Nie wiem czemu bycie brunetką miałoby odebrać jej popularność. Nie mam pojęcia.

Pierwsze sześć odcinków „City Girl" jest dostępne na kanale Superdeluxe.

Kredyty


Tekst: Nadia Saccardo