owoc miłości cherubina i umy thurman

Po przypadkowym spotkaniu na sesji, fotografka Rosaline Shahnvaz przygotowała książkę, przez cały rok fotografując swoją muzę i modelkę Fern.

tekst Felix Petty
|
17 Lipiec 2017, 3:13pm

Artykuł pierwotnie ukazał się w brytyjskim wydaniu i-D.

„To była miłość od pierwszego wejrzenia", mówi Rosaline Shahnavaz o swoim spotkaniu z Fern. Jedna pracowała wtedy nad projektem reklamowym, do którego druga była modelką. „Nie dość, że wyglądała jak owoc miłości cherubina i Umy Thurman, to jeszcze przyszła ubrana w wysokie buty z białego PCW. Nie mogłam przestać jej fotografować. Powiedziałam, że chcę zrobić o niej książkę - i tak to się zaczęło". 

Rosaline i Ferm spędziły ubiegły rok, spotykając się, robiąc zdjęcia i starając się uchwycić słodkie, intymne i piękne chwile ich życia. Przekształciły tę serię fotografii w książkę, nazwaną - jak można się spodziewać - „Fern", całą o tytułowej modelce. Oczywiście jest też trochę o ich relacji, ale to przede wszystkim opowieść o Fern, przyjaźni i byciu młodą kobietą. 

Zdjęcia robione przez Rosaline sprawiają, że chcesz się uśmiechać za każdym razem, gdy Fern to robi, albo po prostu być słodką, frywolną nastolatką, a całość wydaje się niesamowicie czysta i niewinna. „Myślę, że to ja zaczęłam ten projekt, ale potem role się odwróciły", mówi Rosaline. „Fern pisała do mnie za każdym razem, gdy była u swojego chłopaka, który mieszka ulicę ode mnie i starałyśmy się znaleźć trochę czasu, aby się spotkać. Miałyśmy się zobaczyć na godzinę lub dwie, a potem - sama nie wiem jak to się działo - kończyłyśmy w Gosport, jedząc jajka na śniadanie".

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Książka wychodzi 20 lipca, ale udało nam się spotkać z Rosaline i Fern, by posłuchać ich wrażeń z pracy nad książką i ich znajomości. 

Rosaline: Co lubisz w byciu fotografowaną przeze mnie?

Fern: Bardzo odpowiada mi aspekt współpracy, to uczucie gdy nasza wizja staje się rzeczywistością. Mam wrażenie, że wiesz w jaki sposób przekazać moją prawdziwą osobowość, a nie tylko personę.

Rosaline: Jak sądzisz, co ta książka mówi o nas?

Fern: Mówi zdecydowanie że jestem ekshibicjonistką, a ty mnie do tego zachęcasz! Pokazuje, że wierzymy w marzenia, romantyczność i ucieczkę od problemów życia. Ujawnia także, że obydwie dorastałyśmy, żyłyśmy i spotykałyśmy się w południowym Londynie, który jest bardzo kojący. Co najbardziej lubisz jeśli chodzi o nasze okolice?

Rosaline: Błonia, gdzie dorastałam. Chyba wszystkiego próbowałam tam po raz pierwszy, a ty?

Fern: Właściwie ja też! Też bym powiedziała, że błonia - są jak oaza.

Rosaline: Jak to jest zobaczyć całą książkę poświęconą sobie?

Fern: To strasznie dziwne… zdjęcia pokazują bardzo szczególny czas w moim życiu, jestem na nich ogromnie odsłonięta, więc myśl że tyle ludzi zobaczy coś tak personalnego, jest przerażająca! Ale też ekscytująca na swój sposób.

Rosaline: Masz swoje ulubione zdjęcie?

Fern: Tak, myślę że to na promie w Gosport, w jednym z moich różańców. To miejsce znaczy dla mnie tak dużo, to przestrzeń zawieszona - dosłownie i w przenośni - między miasteczkiem a metropolią, miłością i nienawiścią, dziewczęcością i kobiecością. To tam doświadczyłam najgorszych rzeczy w życiu, ale tam też spotkałam miłość swojego życia. A które zdjęcie jest twoim ulubionym?

Rosaline: Bardzo lubię to zdjęcie, na którym siedzisz na dachu w Peckham. Kocham to pochmurne, londyńskie niebo w samym środku lata. Myślę, że twój wyraz twarzy też dobrze to oddaje; nie pamiętam, co powiedziałam, ale musiało to być coś absurdalnego. Swoją drogą, pamiętasz, co czułaś gdy robiłam ci zdjęcia po raz pierwszy?

Fern: Tak, czułam się nerwowa, podekscytowana i młoda.

Rosaline: A gdy ostatnio robiłam ci zdjęcia?

Fern: Byłam nieco rozczarowana, bo padało i wszystkie zwierzęta na farmie, na której byłyśmy, się pochowały. Właśnie - to jest twoja druga książka na ten sam temat, po co robić to po raz kolejny?

Rosaline: Te zdjęcia są dla mnie bardzo osobiste. Myślę, że namacalna natura książki w jakiś sposób odpowiada tej bliskości, którą czuję. Poza tym, kocham cały proces tworzenia książki; od dostosowywania zdjęć, przez sekwencjonowanie, pracę nad kwestiami graficznymi, projektem… Zawsze zaczynam od wydrukowania wszystkich fotografii i wyłożenia nimi podłogi mojego studia.

Fern: Jak widzisz relację fotograf-muza? Czy myślisz, że jest przeterminowana, hańbiąca, kładąca nacisk tylko na jedną ze stron?

Rosaline: Ona ewoluowała, przeszła długą drogę od tego, czym kiedyś była. Szczerze mówiąc, wydaje mi się, że to jest coś, co stymuluje udaną współpracę, a poza tym, pomaga mi też ona odkryć samą siebie przez identyfikację z moją płcią. Dlatego chyba na ogół fotografuję kobiety. Na zakończenie, masz jakieś nadzieje związane z przyszłością?

Fern: Chciałabym, żeby zdrowie psychiczne było normalnym tematem rozmów przy niedzielnym obiedzie i żeby każdy film porno pokazywał oboje partnerów w równy sposób… Nie chcę brzmieć zbyt górnolotnie, w stylu: „Chciałabym pokoju na świecie" czy coś. A ty?

Rosaline: Chciałabym pokoju na świecie!

rosalineshahnavaz.com

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Felix Petty
Zdjęcia: Rosaline Shahnavaz

Tagged:
zdjęcia
Μoda
londyn
młodość
Rosaline Shahnavaz