G-Dragon wears all clothing Chanel

dźwięki przyszłości

Spotkaliśmy się z gwiazdą K-popu, G-Dragonem, zaraz po jego prywatnym występie dla Chanel po otwarciu wystawy Mademoiselle Privé w Seulu.

tekst Tess Lochanski
|
27 Czerwiec 2017, 3:20pm

G-Dragon wears all clothing Chanel

Artykuł pierwotnie ukazał się we francuskim wydaniu i-D.

Muzyka G-Dragona to dźwięki przyszłości Korei Południowej (i prawdopodobnie reszty świata). W wieku zaledwie 6 lat zaczął swoją przygodę muzyczną w zespole Little Roora. Potem postanowił usunąć się w cień i poćwiczyć warsztat, obserwując, jak robią to największe gwiazdy popu i stażując w różnych wytwórniach płytowych. Obecnie G-Dragon jest nowym objawieniem muzycznym, a jego fenomen wychodzi daleko po za granice rodzinnego kraju. Jego płynna męskość, pop bez granic i pewność siebie na scenie sprawiły, że wyróżnił się na tle swojego pokolenia. 

W świecie, w którym wszystko zmienia się z zawrotną prędkością i wszyscy biorą udział w wyścigu szczurów, kariery nie trwają zbyt długo. Ale G-Dragon wyprzedza wszystkich o krok.

Jak reszta pokolenia jest wszechstronny i otwarty, a do muzyki podchodzi w ten sam sposób, co do stylu - jego marka Peaceminusone to kolejny sposób definiowania nowej wizji świata. W 2015 roku w Seulu Karl Lagerfeld przewidział, że świat wkrótce oszaleje na punkcie Korei Południowej. Od tego momentu artysta nie znika z radaru Chanel, a w zeszłym tygodniu wystąpił na inauguracji wystawy Mademoiselle Privé w Seulu. To idealna okazja, żebyśmy odkryli, jak będzie wyglądała przyszłość z nim w roli głównej. 

Masz na sobie Chanel i właśnie wystąpiłeś dla nich w Seulu. Czym dla ciebie jest Chanel?
Chanel to Chanel. To nie marka. Na świecie nie ma nic podobnego do Chanel. Nieważne gdzie pojedziesz, ludzie to znają. Nie możesz wytłumaczyć Chanel. To czasownik. 

Twój występ był przeznaczony jedynie dla małej widowni. Jak ci się to podobało w porównaniu z koncertami na stadionach, do których przywykłeś?
Tak naprawdę wolę takie mniejsze występy. Jest przy tym więcej zabawy. Bycie na scenie za każdym razem jest inne. Energia nigdy nie jest taka sama, ludzie są inni, a klimat zmienia się cały czas.

Jak się czujesz przed wyjściem na scenę?
Jestem całkiem wyluzowany i spokojny. Szczerze to już do tego przywykłem. Zacząłem śpiewać, jak miałem 6 lat. Miałem 19 lat, w skali koreańskiej, kiedy zacząłem wielką karierę. Jeśli się nie mylę, to w zachodnim systemie miałem wtedy 17 lat. 

W Korei macie inny system obliczania wieku?
Tak! To jedynie państwo na świecie z taką skalą. Zapytaj naszego Prezydenta! Nie wiem dlaczego, a chciałbym wiedzieć. Dzisiaj mam 28 lat, ale w Korei to już 30. Wiem, do bani...

Jesteś gwiazdą w Azji, jesteś również rozpoznawalny w zachodnich krajach. Jak to jest być ikoną?
To zaszczyt słyszeć coś takiego. Wiecie, tak to jest w XXI wieku: wszyscy są ze sobą połączeni, a świat jest w ciągłym ruchu. To wydaje się wyjątkowe, ale jednocześnie zupełnie naturalne. Jeśli udostępnię coś nowego, to cały świat będzie wiedział, co aktualnie robię, w tej samej sekundzie. Podobnie jak ja jestem połączony z ludźmi, tak media społecznościowe łączą modę z muzyką, sztukę z popem itd. 

Razem ze swoją marka Peaceminusone miałeś wystawę w Paryżu. Czy nazywasz siebie projektantem?
Nie uważam siebie za projektanta, ale artystę - z wieloma ciuchami! Moja marka nie zajmuje się jedynie modą. Dwa albo trzy lata temu wspierałem młodych, wschodzących koreańskich artystów wystawą, która miała miejsce w Muzeum Sztuki w Seulu. Chciałem, żeby ludzie wiedzieli, że koreańscy artyści robią świetne rzeczy. 

Koreańska moda każdego sezonu staje się bardziej istotna i ludzie mówią o niej, jako o nowym zjawisku. Czy też tak uważasz?
Staje się coraz istotniejsza, ale nie jest tak jedynie z modą. Cały rynek koreański jest większy: nieważne czy mowa o modzie, muzyce, K-popie. To cała kultura, której jestem częścią. 

Czy spodziewałeś się takiej zmiany, kiedy zaczynałeś tworzyć muzykę?
Nie starałem się być sławny, kiedy zaczynałem tworzyć muzykę. Po prostu to nie była najważniejsza kwestia. Ale oczywiście widzę, że coraz więcej osób interesuje się koreańską kulturą i jestem z tego dumny. W pewien sposób czuję się zaszczycony. Kocham swój kraj, dlatego cieszę się, kiedy widzę, że staje się znany. To szybki proces, który ma swoje dobre i złe strony, ale staram się wyciągnąć z tego jak najwięcej. Nadal chcę próbować nowych rzeczy, których mogę się nauczyć i przekazywać młodszym osobom. 

Jak opisałbyś koreański styl?
Kiedy byłem młody fascynowały mnie kultura, styl i sposób życia w Japonii. Lubiłem też chińskie filmy. Chcę przez to powiedzieć, że uczyliśmy się z wielu azjatyckich kultur. Nawet z amerykańskiej i europejskiej. I uwierzcie mi: Koreańczycy uczą się bardzo szybko. Najważniejsze to nie przestawać się uczyć, inaczej będziesz po prostu kopiować. Więc jeśli chcesz być artystą, to po prostu rób swoje. W skrócie, koreański styl jest bardzo szybki. Europa była zafascynowana Japonią, ale obecnie wiele osób zwraca uwagę na Koreę. Nie chodzi już o minimalizm albo estetykę. Przyciąga nas koreańska energia. 

Skąd bierze się ta energia?
To przez to, że mamy głodne umysły. Mamy już sławę i uznanie, ale nadal chcemy więcej i więcej. Wciąż jesteśmy głodni. Koreańczycy, włącznie ze mną, chcą poruszać się szybciej i szybciej. W modzie, muzyce czy sztuce. „Masz tylko jeden strzał, więc nie spudłuj" - to moje hasło. 

Jaki jest sens tworzenia muzyki?
To naprawdę trudne pytanie. W sumie nie znam na nie odpowiedzi, dlatego opowiem o swoim nowym albumie „Kwon Ji Yong" - tak się naprawdę nazywam. To kolejny krok w moim życiu po ukończeniu 30 lat. Dlatego zdecydowałem się nazwać moją trasę „Act III M.O.T.T.E.", to trzeci akt w mojej karierze. A „M.O.T.T.E" oznacza miejsce, z którego pochodzę. Wracam do swoich korzeni. Żyjemy w cyfrowym świecie, ale umieściłem swój album na pendrive, a do każdego użyliśmy ręcznie malowanej czerwonej obudowy, która symbolizuje DNA. Niektóre zrobiłem sam. 

Jeśli miałbyś jedno życzenie do spełnienia, co by to było?
Moje życzenie? Okładka i-D!

G-Dragon ma na sobie ubrania Chanel

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Tess Lochanski
Zdjęcia: Yoong Jang

Tagged:
Chanel
korea
K-Pop
G-Dragon
seul