od gobelinów do memów

Hafty z Instagrama zacierają granicę między sztuką i rzemiosłem.

tekst Wendy Syfret
|
18 Październik 2016, 12:30pm

Image via @hanecdote

W ostatnich latach haft przeszedł prawdziwą transformację wizerunkową. Tradycyjnie postrzegano go jako zajęcie kur domowych, ich hobby, lub ostatecznie określano go mianem „rzemiosła". Teraz uwolnił się z tych ograniczeń, a jednocześnie pozostał osadzony w świecie kobiet. Młode artystki coraz częściej korzystają z tej techniki, by wyrazić siebie i skomentować kulturę. Czerpią z jego historii i walczą, by uznano go za „prawdziwą sztukę", nic więc dziwnego, że ich prace skupiają się głównie na sprawach dotyczących seksu, płci i tendencji do umniejszania zajęciom, postrzeganym jako „kobiece".

„Gdy zaczęłam robić hafty, uważano to za rzemiosło, do którego nie potrzeba kreatywnych zdolności", wyjaśnia Sophie King, kryjąca się za King Sophie's World. Jej luksusowe, ręcznie wyszywane cekinami naszywki pojawiają się wszędzie, od magazynów modowych, po ubrania Gwen Stefani, ale najwierniejszych fanów zebrała dzięki Instagramowi. Zdjęcia jej feministycznych strojów i akcesoriów zbierają pochwały i są bezustannie repostowane w internecie. Może o niej nie słyszeliście, ale prawdopodobnie widzieliście gdzieś w sieci wyhaftowany napis: „Stop teaching girls that boys are mean to them because they like them" (Przestańcie uczyć dziewczynki, że chłopcy są dla nich wredni, bo je lubią).

Zdjęcie via @kingsophiesworld

W rozmowie z i-D zaznaczyła, że w przeszłości haftowanie uznawano za „kobiece" zajęcie, w ciągu ostatniego roku zauważyła zmianę. „Haft częściej opisuje się jako sztukę i bardziej docenia się umiejętności, których to wymaga".

Mimo że gobeliny od wieków uznawano za sztukę i kulturowe skarby, haftów nie traktowano tak, jak obrazy i rzeźby. Sophie dodaje: „W trakcie włoskiego renesansu rzemiosło wyniesiono do rangi sztuki, którą znamy dziś. A jednak hafty zostały pominięte, wykluczone z kanonu historii, aż do niedawna". W dużej mierze przypisuje tę zmianę Instagramowi: „Dzięki technologii i internetowi już nie musimy polegać na starych strukturach władzy, aby nas usłyszano".

Tekstylne prace Tracey Emin od dawna bawiły się koncepcjami tego, co przystoi kobiecie, a Ghada Amer zyskała rozgłos dzięki połączeniu obrazów i haftów, które podważało wpojone nam pojęcia męskości, seksualności i postkolonialnej tożsamości w sztuce. Heather Marie Scholl w delikatnych pracach z serii Whitework zbadała, jak wzajemnie oddziałują na siebie kobieca historia, rasa oraz biała dominacja, a w serii autoportretów analizuje swoje własne doświadczenia związane z płcią.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Zdjęcie via @hanecdote

Zdaje się, że podobna dyskusja odbyła się kilka tygodniu wśród internetowych feministek czwartej fali, gdy Hannah Hill zamieściła jeden z pierwszych haftów, który stał się wiralowym postem. Oczywiście, jeśli nie liczyć hitu, jakim w latach 1070. stała się Tkanina z Bayeux. Możliwe, że już widzieliście haftowanego mema Hanny z ulubionym mrówkojadem dzieci — Arturem z kreskówki pod tym samym tytułem. Na obrazku widać jego pięść, ściskającą igłę oraz podpis: „Gdy przypominasz sobie, że haftu nie traktowano poważnie jako formy sztuki, bo to przecież 'kobiece zajęcie'". Nie da się chyba lepiej podsumować coraz mocniejszej pozycji haftu w popkulturze i świecie sztuki.

Dzięki tej pracy rozmowa przeniosła się z Instagrama na inne platformy i do mediów. Pokazały ją niezliczone strony, które bez wątpienia zapoznały nowych odbiorców z polityką wiążącą się z haftami. Hannah opisuje też internet jako główne narzędzie, dzięki któremu ludzie zmieniają zdanie na temat robótek ręcznych. „Dzięki mediom społecznościowym artyści, którzy pracują z tekstyliami, a szczególnie z haftami, mogą poznać podobnych ludzi i zebrać fanów. To zmienia zdanie ludzi na temat tego środka wyrazu, przez samo obcowanie z nim".

Hannah zawsze dostrzegała naturalne połączenie pomiędzy haftami i feminizmem, a jej zainteresowanie jednym i drugim rozwijało się wspólnie. Podobała jej się idea „wykorzystania medium tradycyjnie postrzeganego jako 'kobiece' i 'delikatne' zajęcie podporządkowanych kobiet, aby zrobić odznakę 'dla puszczalskiej' oraz różowe, błyszczące koszulki z napisem 'wal się'".

Wiedziała też, że przyciągnie lajki, robiąc coś więcej, niż tylko miłe dla oka błyskotki. Interesowało ją to, jak na długo przed powstaniem Instagrama, kobiety wykorzystywały robótki ręczne, by krytykować społeczne, kulturowe i polityczne problemy, a także opowiadać swoje historie. Zanim Tracey Emin nawet pomyślała o wyhaftowaniu imion i nazwisk wszystkich, z którymi spała, na wewnętrznych ścianach namiotu, kobiety już komunikowały się przez swoje wyszywane prace.

Damy z epoki wiktoriańskiej używały w swoich pracach kwiatowego szyfru. Odizolowane i uciszone w swoich domostwach kobiety dzięki haftom mogły wyrazić siebie po cichu. Zainspirowały je do tego podobno opowieści o średniowiecznych rycerzach, w których kobiety porozumiewały się z ukochanymi przez wiadomości zaszyfrowane w haftach.

Wnętrze „Everyone I Have Ever Slept With 1963-1995" Tracey Emin. Zdjęcie via Tracey Emin Studio.

Z tej perspektywy nowe pokolenie hafciarek nie różni się tak bardzo od swoich poprzedniczek: po prostu są lepiej widoczne i w końcu zdobywają uznanie. „Cieszę się, że mogę tworzyć sztukę z haftów, ponieważ w przeszłości spychano je na margines, jako medium, które nadaje się tylko na hobby dla gospodyń domowych bez kreatywności i umiejętności, siedzących za zamkniętymi drzwiami", dodaje Hannah. Jest wdzięczna za możliwości, jakie są w jej zasięgu, ale nadal ubolewa, że sztuka haftu była dyskryminowana tak długo.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Wendy Syfret

Tagged:
protest
opinie
haft
Kultura
Tracy Emin
feminizm
hafty
hannah hill
ghada amer
heather marie scholl
sophie king
sophie’s world