najgorsze świąteczne filmy, które musicie zobaczyć

Chciwość, sensacje, Divine i Bill Murray — czego chcieć więcej?

tekst Russell Dean Stone; tłumaczenie Patrycja Śmiechowska
|
11 Grudzień 2017, 12:30pm

„Female Trouble"

„Gwiazdkowa noc"
Do tego filmu Hallmarka z 2003 roku trzeba... przywyknąć. Jak w przypadku wszystkich dobrych filmów tej stacji telewizyjnej, znajdziecie w nim romans, życiowe lekcje, złamane serca i dużo dramatyzmu. Do tego naprawdę wyjątkowe efekty specjalne i scena, w której bohaterki nadziewają popcorn na nitkę i robią z niego dekorację. Tori Spelling wciela się w prowadzącą program telewizyjny Carol. Jest ona w zasadzie podłą suką, która rujnuje wszystkim życie. Scenariusz jest kolejną zmodyfikowaną wersją „Opowieści wigilijnej", tym razem z Williamem Shatnerem i Garym Colemanem. „Gwiazdkowa noc" mogła zostać najbardziej kultowym filmem o gwiazdce wszech czasów, gdyby tylko powierzono główną rolę Paris Hilton.

„Female Trouble"
John Waters jest bogiem tandetnego kina, więc nic dziwnego, że stworzył najbardziej kultową, świąteczną produkcj tego gatunku. Divine wciela się w Dawn Davenport, dziewczynę, która w Wigilię ucieka z domu i schodzi na złą drogę socjopatycznej przestępczyni i samotnej matki. Praktycznie każda kwestia z „Female Trouble" jest kultowa i nadaje się na gifa: od Dawn krzyczącej „Nienawidzę cię! Pieprz się! Oboje się pieprzcie!" na rodziców, którzy nie kupili jej na gwiazdkę butów do cha-chy, po ciocię Idę radzącą: „W heteroseksualnym świecie będziesz prowadzić chore, nudne życie". Pamiętajcie: miłe dziewczęta nie noszą butów do cha-chy!

„Świąteczne zło"
John Waters nazwał go „najlepszym świątecznym filmem wszech czasów", więc musi być naprawdę zły. Święta są dla niektórych ciężkim okresem — szczególnie dla Harry'ego, który ma traumę po tym, jak zobaczył „Mikołaja" uprawiającego seks z jego mamą. Harry dorasta i zaczyna szpiegować dzieciaki z sąsiedztwa, zapisując kto jest grzeczny, a kto zasłużył na rózgę. Ma raczej niepokolei w głowie, co łączy bohaterów wymienionych tu filmów. Święta w pewien sposób wyzwalają w ludziach psychopatyczne skłonności. Nie będziemy psuć niespodzianek, ale warto go obejrzeć dla samej sceny końcowej.

„Wigilijny show"
Kapitalizm, chciwość, sensacje i Bill Murray — czego chcieć więcej? „Wigilijny show" to kolejna interpretacja „Opowieści Wigilijnej" na miarę naszych czasów, świetne wizualne wypracowanie na temat lat 80. czy też Donalda Trumpa. Niestety nie jest to film równie wysokich lotów, co „Dzień świstaka", ale to nic — możecie go odpalić od razu po seansie „Wigilijnego show".

„Krwawe święta"
Wszyscy zgodnie przyznają, że jest to najgorszy lub chociaż jeden z najgorszych świątecznych filmów, co oczywiście jednocześnie czyni go też jednym z najlepszych. Mamy pomysł na bardziej adekwatny tytuł tego luźnego remake'u filmu z 1974 roku: „American Horror Story: Święta". Akcja rozgrywa się głównie w domu żeńskiego stowarzyszenia studentek, które terroryzuje tajemniczy morderca. Główny wątek stanowi historia Billy'ego, który chce tylko uciec z psychiatryka, pozabijać wszystkich i wrócić do domu na święta. Szczerze mówiąc na jego miejscu zrobilibyście to samo. Wyobraźcie sobie, że uciekacie z zakładu dla chorych umysłowo i dowiadujecie się, że wasz dom rodzinny przejęła grupa wstrętnych studentek. Jeśli dogłębnie przeanalizujecie fabułę, stwierdzicie, że to film o rodzinie i przyjaźni, ale tak naprawdę to tylko agresywny i brutalny, świąteczny slasher. Nie ma w tym nic złego.

„Prawie anioł"
W tym filmie gra Dolly Parton — to wszystko, co musicie o nim wiedzieć. Scenariusz to kolejna ckliwa historyjka o świątecznym odkupieniu. Postać Dolly — Ruby — umiera i trafia do bram nieba, gdzie święty Piotr karci ją za to, że za życia trochę za dobrze się bawiła (co za slut shaming). Ruby musi odkupić swoje winy, aby zasłużyć na anielskie skrzydła i miejsce w niebie. W filmie nie brakuje charakterku Dolly, ostrego humoru, zapierających dech w piersiach fryzur i ubrań w panterkę. Co najważniejsze, usłyszycie w nim kilka oryginalnych piosenek Dolly, napisanych specjalnie na potrzeby tej produkcji.

„Święta ćpuna"
Może to nie do końca zły czy tandetny film, ale i tak musieliśmy go zamieścić w tym zestawieniu. Powyższą plastelinową animację wyprodukował Francis Ford Coppola i stanowi ona wizualizację opowiadania Williama S. Burroughsa „The Junky's Christmas" ze zbioru „Interzone" z 1989 roku. Świąteczna historia jest tu opowiedziana z perspektywy chorego narkomana i pełno w niej narkotyków, kradzieży i rozczłonkowanych części ciała. Ubogi Danny przechodzi zespół odstawienia i nie ma pieniędzy na świąteczny towar. Niespodziewany dobry uczynek daje mu „nieskazitelnie czystego kopa" i to właśnie nasz świąteczny morał. Czasem dawanie innym może przypominać kolejną działkę towaru. Ponura historia, ale widać w niej światełko w tunelu.

Sprawdź też:

Tagged:
john waters
święta
Female Trouble
Christmas Evil
trashy films
xmas films
the junky's christmas
scrooged
filmy świątecze
filmy świąteczne