źródło: Instagram

w zastępstwie subkultur cz.5

Polska ulica nieustannie się zmienia, oto nowe miejskie plemiona.

tekst Marta Knaś
|
30 Listopad 2017, 11:26am

źródło: Instagram

Na ich wizualny język składa się nie tylko charakterystyczny styl, ale i własny kanon urody, który polemizuje z wyznaczonymi dotychczas standardami piękna. Swobodnie budują swoją tożsamość i kształtują własną rzeczywistość. Poznaj grupy, które nie boją się pokazać, kim czują się naprawdę.

dziewczyny bez kompleksów
Efekt głośnego, feministycznego dyskursu i postępującej emancypacji kobiet w dobie digital. Dziewczyny bez kompleksów lubią modę i interesują się tematami urodowymi, mając do nich jednak zdrowy dystans. Bez problemu zrobią sobie selfie bez makijażu, pokażą trądzik czy zdjęcie dokumentujące ich pielęgnacyjny rytuał. Niestraszne są im fotki w cielistej bieliźnie, ręcznikowych turbanach, piżamach i rajstopach. Potrafią wyglądać zjawiskowo lub całkiem przeciętnie, ubierają się w duchu normcore i wcale nie chcą cię przekonać, że ich życie pozbawione jest prozy. Wręcz przeciwnie, chętnie podzielą się swoją Instagramie.

stretreetwearowcy
Styl współczesnego streetwearowca to nie tylko brandowane bluzy, dresy i czapki beanie. To połączenie dresiarza, który chętnie zaprezentuje się przed pięknym autem w słynnym przykucu, oraz eleganta, niewinnie pozującego do zdjęć streetstyle’u w białych adidasach i kamelowym płaszczu. Koszulki z napisem ‘Trasher’ prezentowane na tle kabiny prysznicowej mają nas przekonać, że ich styl to totalny przypadek, jednak nie dajmy się zwieść. Streetwearowcy znają trendy, założą bluzę rodzimej Koki czy Local Heroes oraz tą od Stussy i Pumy. Lubią zaprezentować się w seksownej wersji. W takim momentach dziewczęta wskakują w crop topy, aby pokazać odkryte brzuchy. Z kolei panowie stawiają na bokserki od Calvina Kleina i ciało, żeby odsłanić nieskazitelne ABS-y.

no-gender
Manifestują wolność płciowej tożsamości. Pokazują się w pełnym makijażu, damskich ubraniach i nienagannie ułożonej fryzurze. Subkultura no-gender to w Polsce jedno z najbardziej progresywnych zjawisk. Ich styl determinuje nastrój – mogą być to sportowe bluzy lub welurowe, różowe topy i serduszkowe chokery. Dbają o swój wizerunek i na społecznościowe media wrzucają tylko najbardziej korzystne selfie. Opisy pod ich zdjęciami na Instagramie inspiruje nie kto inny jak Lana del Rey.

najntisowi fashioniści
Początek lat 90., upadek komunizmu. W jednej chwili Polska zyskuje dostęp do wszelkich zachodnich dóbr. Nie do końca wiemy co z tym modowym bogactwem zrobić, więc surrealistyczne połączenia welurowych spodni na gumie ze sportowymi bluzami ‘wielkich marek’ stają się kwintesencją szyku. Styl ten odświeżyli Demna Gvasalia czy Gosha Rubchinskiy, a w Polsce zyskał on szczególną popularność. To w końcu powrót do naszych modowych korzeni. Tureckie swetry, szybkie okulary, motywy narodowe, podrabiane torebki z monogramem LV i prestiż noszenia reklamówki z logo Hugo Boss na zakupy w warzywniaku. To subkultura, która ceni polskie modowe dziwactwa jak skarpetki w zestawieniu z prysznicowymi klapkami czy białe botki do siatkowych rajstop. Ma również słabość do polskiego designu czasów komunizmu, czyli meblościanek, rozkładanych wersalek i brązowych talerzy. To, co jeszcze do niedawna uznawaliśmy za kicz, stało się stylowym kodem młodego pokolenia, ogarniętego nostalgią i tęsknotą za niedocenionym latami 90.

Vintage hunterzy
Spotkasz ich w poniedziałkowy poranek, czekających w kolejce na otwarcie ich ulubionego lumpeksu. Najfajniejsze rzeczy, na które przeciętny konsument i tak nie zwróci pewnie uwagi, chowają na tylnych wieszakach, aby upolować je w piątek w promocyjnej cenie. Ich wzrok przyciągają najbardziej archaiczne perełki jak płaszcze namioty, sztuczne futra, gotyckie suknie i plastikowa biżuteria. Z chęcią połączą je w jedną retro stylizację i udokumentują na lustrzanym selfie z błyskową lampą. Podbierają rzeczy z szafy swojej babci, ale w sercu skrycie marzą o płaszczu od Balenciagi. To samozwańczy styliści, dla których każdy dzień to pokaz mody, który tworzą z pomocą second handów i wyobraźni.

Przeczytaj też: