przy cesarskim stole: valentino o swojej nowej książce pełnej porcelany i jedzenia

Książka Valentino: At Emperor’s Table, która właśnie pojawiła się w sprzedaży, stanowi niepowtarzalną możliwość zajrzenia do prywatnego świata legendy mody. Valentino Garavani opowiedział i-D o sztuce zabawiania gości. Zajrzeliśmy także do tej...

tekst Anders Christian Madsen
|
12 Listopad 2014, 12:40pm

Oberto Gili

W miejsce bujnego bukietu kwiatów, Valentino Garavani woli postawić na środku stołu zdobną wazę do zupy. W końcu kwiaty żyją krótko, a porcelana jest wieczna. „Kocham zabawiać gości. Czasem zapraszam ich mnóstwo, ale najbardziej uwielbiam bardzo kameralne obiady" - legendarna postać świata mody wyznała i-D podczas wtorkowego przyjęcia z okazji premiery książki Valentino: At Emperor's Table. Opublikowało ją wydawnictwo Assouline, w którego londyńskiej siedzibie na ulicy Piccadilly odbywała się impreza. Ten obszerny tom wagą dorównuje z pewnością wielu z niezliczonych waz z kolekcji Valentino. W środku znajdziemy zaś barokowe fotografie Oberto Giliego, przedstawiające majestatyczne zastawy stołowe projektanta. To róg obfitości pełen tego rodzaju piękna, dla którego Valentino żyje i o którym chętnie snuje długie opowieści.

„To projekt, na który nie byłem w stanie poświęcić czasu, kiedy uwijałem się przy sukniach jak szalony" - powiedział o książce, która jest spełnieniem jego marzeń. „A całe moje życie podchodzę z pasją do pięknych przedmiotów. I jedzenia. Kocham jedzenie! Tak więc zawsze mówiłem, że w przyszłości chciałbym stworzyć książkę właśnie o tym". Czy zabawianie gości da się w takim razie porównać z tworzeniem pięknych strojów? „Jeśli spojrzysz na moje stoły, nie są zbyt odległe od moich kreacji, prawda?" - zażartował Valentino. Siedział wtedy za ogromnym, barokowym biurkiem. Cesarz - jak nazywają go Włosi - gościł właśnie swoich najbliższych znajomych. Wśród nich znalazła się grecka para książęca. Prawowity dziedzic greckiego tronu i jego małżonka opuścili przyjecie z aż siedmioma podpisanymi egzemplarzami książki (wiemy już, co każda królewska rodzina w Europie dostanie na tegoroczną Gwiazdkę).

Na przyjęciu wystąpili Gypsy Kings. Wśród gości znalazła się nieoficjalna ambasadorka Valentino, Anne Hathaway, wraz z małżonkiem. A także Kylie Minogue oraz Mario Testino. Zabrakło André Leona Talleya, który napisał wstęp do książki. Kwieciste, staroświeckie pióro redaktora idealnie sprawdziło się jako fanfary na cześć fantastycznych zastaw stołowych i przepisów na wystawne dania, które poprzedzał prolog. Na dwunastu stronach Talley zdołał udatnie podsumować zauroczenie Valentino pięknem. Jego znaczenie w życiu projektanta. A także udowodnić, że publikacja nie jest jedną z tych książek kucharskich, które znani ludzie wydają zwykle po przejściu na emeryturę. Ten wstęp to deklaracja miłości do świata Valentino. I jego licznych domów: od château niedaleko Paryża do domku górskiego w Gstaad, apartamentu na Piątej Aleji, posiadłości w Holland Park i oczywiście jachtu T.M. Blue One (ani słowa o willi w Rzymie, ale sprawdzimy to dla was podczas lektury).

„Ostatni raz gościłem w Wideville" - pisze Talley w odniesieniu do château Valentino - „był to dżdżysty, wiosenny dzień. Odbywał się kameralny lunch ku uczczeniu zaślubin Kim Kardashian i Kanye Westa. Wyczucie harmonii i proporcji, jakim szczyci się Valentino, zaowocowało niesamowicie poetyckim zestawieniem jego prześwietnych solniczek, pięknych kryształów i białych talerzy z łabędziami z kompletu obiadowego Katarzyny II, carycy Rosji. Przyjecie uwieńczyło podanie cudownego domowej roboty sorbetu z brzoskwini i liczi, zaserwowanego w zielono-czerwonej cukiernicy z ręcznie dmuchanego szkła i przędzy szklanej, stworzonej na wzór weneckich mis szklanych od Veniniego". I tak dalej, aż w końcu zaczniesz na serio zastanawiać się, jak położyć ręce na zaproszeniu na następny taki wieczorek.

A w międzyczasie zawsze możesz sprawdzić się z jednym z prostych, acz smakowitych dań od kucharzy Valentino. Są one dostosowane do wymagań Monsieur. Valentino jest oddanym fanem pilates, lata temu przestał spożywać czerwone mięso i cukier, jada chleb i makaron wyłącznie z pszenicy Kamut. W książce zawarto przepisy na wiele ciekawych dań. Jak mrożony suflet z orzechów włoskich - idealny podczas tych zimowych tygodni spędzonych w Alpach Szwajcarskich. Pasta na makaronie z pszenicy Kamut z sosem pomidorowym - na letni proszony obiad w twoim ogrodzie w zachodnim Londynie. Wielobarwny mus z buraczków - na wieczory spędzone w penthousie na Upper East Side. Cacciucco, które można podać, kiedy zakotwiczasz akurat na wybrzeżu Amalfi. Ptysie limonkowo-bazyliowe z malinami, świetne na te ciepłe, jesienne popołudnia spędzone w pałacowych ogrodach we Francji.

Jednak tematem tej książki nie jest wyłącznie jedzenie. Wręcz przeciwnie. At Emperor's Table traktuje przede wszystkim, rzecz oczywista, o niezwykłej i rzadkiej kolekcji porcelany Valentino. Zastawy stołowe, których fotografie można obejrzeć w tym tomie, są piękne ponad wszelką miarę. Tak piękne, że podczas ich przeglądania nigdy nie poczujesz się, jak podczas obcowania z katalogiem rzadkich przedmiotów czy wyjątkowo obszernym numerem House & Garden (czego nie można powiedzieć o większości książek z kategorii „zobaczcie mój dom"). Ponad wszystko, jest to czasami aż oszałamiająca okazja do zerknięcia w prywatny świat jednego z ostatnich żyjących legendarnych projektantów. I przyjrzenia się stylowi życia opartemu na ciągłym obcowaniu z pięknem. Czemuś, co da się osiągnąć poprzez długoletnią pracę nad powoływaniem do istnienia takiego właśnie piękna.

W swoich wielu domach Valentino wykreował różnorodne, niemal nierealne bańki piękna. Każda reprezentuje jakąś część świata, który wymarzył sobie dla siebie projektant. Nie ważne, czy przeżywa na nowo swoją młodość w Nowym Jorku czy organizuje osiemnastowieczny bal w swoim francuskim château. W każdym aspekcie sposobu, w jaki ten multimilioner zapragnął przeżyć swoje życie, znajdziemy swoistego rodzaju dziecięcą aurę, prawie że ze snu rodem. W klipie promującym książkę Valentino wspomina, jak leżał pewnej nocy w łóżku, nie mogąc zasnąć. „Mawiają, że żeby usnąć należy liczyć kwiaty. Albo owce" - opowiada. „Wiecie co ja zrobiłem? Zacząłem liczyć moje komplety porcelany. Ponieważ stanowiło to także świetne ćwiczenie dla mojej pamięci. Próbowałem sobie przypomnieć co zrobiłem, kiedy który kupiłem i gdzie, w którym domu przechowuję który".

Dla Valentino piękne przedmioty materialne odzwierciedlają wszechświat jego marzeń. Są też fragmentami dawno minionych, magicznych czasów. Może dlatego, kiedy spytałem go w jakiej epoce chciałby żyć najbardziej, projektant odpowiedział po prostu: „Dokładnie w tej samej". W tej, w której żyjemy teraz? „Dokładnie". Bo w świecie Valentino można mieć je wszystkie na własność, wszystkie jednocześnie. „Musisz wiedzieć jedno" - powiedział pan Valentino, nim rozstaliśmy się tego wtorkowego wieczoru. „Te stoły, które widzisz w książce... One nie są stołami zastawianymi tylko po to, żeby zaimponować gościom. Są dla mnie. Kiedy jestem sam, zastawiam je dokładnie tak samo".

Valentino: At Emperor's Table można zakupić pod adresem assouline.com.

Kredyty


Tekst: Anders Christian Madsen
Zdjęcie: Oberto Gili

Tagged:
Valentino
książka
projektanci
moda wywiady
at emperor’s table