Reklama

„pełna chata” podpina się pod nostalgię za telewizją lat 90.

Kultowa familijna komedia idzie w ślady „Twin Peaks” i „Z Archiwum X” – w tym roku 13 nowych odcinków trafi na Netflixa.

tekst Emily Manning
|
23 Kwiecień 2015, 11:25am

Jeżeli dziś rano zetknąłeś się z anglojęzyczną częścią internetu, to pewnie już wiesz, że „Pełna chata" - rodzinno-frotkowy sitcom z lat 90. - zostanie wskrzeszony na potrzeby Netflixa. John Stamos (lepiej znany jako ufryzowany na czeskiego piłkarza Uncle Jesse) wyjawił wczoraj Jimmy'emu Kimmelowi, że „Pełniejsza chata" [Fuller House] rozpocznie się od godzinnego filmu telewizyjnego pełnego znanych postaci, by następnie rozkręcić się w 13 zupełnie nowych odcinków.

W nawiązaniu do fabuły pierwowzoru, gdzie wdowiec Danny Tanner wychowywał swoje trzy córki do spółki ze szwagrem Jesse'em i zamieszkującym piwnicę kumplem Joeyem, „Pełniejsza Chata" opowie historię jednej z dziewcząt, DJ. Teraz ona jest wdową (czy to znaczy, że Steve nie żyje?) i wychowuję własną trójkę latorośli - pomogą jej Stephanie, druga z sióstr, oraz gotowa skoczyć w ogień ziomalka, Kimmy Gibber.

Wiadomość o wznowieniu spotkała się z podobną ekstazą, co niedawne wiadomości o powrocie „Z Archiwum X" i „Miasteczka Twin Peaks". „Pełniejsza chata" wywołała też falę podjarki wśród pokolenia, które podczas pierwszej emisji serialu mogło być w wieku Michelle Tanner - albo w ogóle nie przyszło jeszcze na świat. To pewnie dlatego, że w Stanach od 23 lat wszystkie 192 odcinki „Pełnej chaty" są nieustannie wałkowane przez wiodące kanały TV. Podobnie rzecz ma się w Polsce, gdzie 8 serii „Chaty" przewija się regularnie przez stacje publiczne i komercyjne stacje (ostanio puszczał je Puls).

Zamawiąjąc reboot serialu, Netflix i stacje telewizyjne wiedzą, jak potężną (i dochodową) machinę nostalgii mogą one uruchomić. Co będzie następne?„Bill Cosby Show", „Moje tak zwane życie", a może „Beverly Hills"? Przygotujcie duży zapas Mamby, bo szykuje się długa podróż telewizyjną kapsułą czasu.