Reklama

los angeles: miasto marzeń czy kraina złamanych obietnic?

Niemiecki fotograf Werner Amann w swojej książce Surf Fiction, bada granice stereotypowego obrazu kultury miasta aniołów.

tekst Felicity Kinsella
|
15 Grudzień 2014, 12:43pm

Praca Wernera jest wizualną ucztą. Choć zdjęcia zrobiono w 1997 roku i zostały opublikowane dopiero teraz, zdają się bardziej przemawiać do współczesnego odbiorcy. Surf Fiction zestawia obrazy sprzed siedemnastu lat z elementami popkultury takimi jak estetyka komiksów, typografia, Ford Mustang i modele samolotów. — Lubię myśleć, że Surf Fiction jest najbardziej akademicką z moich prac, nawet jeśli na taką nie wygląda. Głównym zamysłem było aby powiązać rzeczywistość z kulturą mediów.
Dokumentalna fotografia w książce jest zestawiona z obsesją miasta na punkcie glamouru. Taką jak zaśmiecające obrazy nienaturalnie opalonych, tlenionych blondyn, lśniących od potu półnagich mężczyzn, papierosów, spalonych słońcem wzgórz, czerwonych szpilek, neonów, czy plażujących panienek. Od połowy lat 80. Los Angeles fascynowało ludzi jako miejsce bez historii, bez centrum, ale też jako przestrzeń skupiająca tych, którzy gonią za marzeniami. Są pełni pozornej nadziei. Werner mówi o swoich bohaterach: — Ludzie nie powinni występować w stereotypowych rolach, powinni być prawdziwi. Dla mnie ważne było to, że gdy wychodziłem na długie spacery i robiłem zdjęcia to dokumentowałem prawdziwą modę. Więc to nie była tylko zimna, konceptualna praca.

Mieszkańcy LA są przedstawiani w książce jako osobowości. Napotkani przygodnie przez Wernera, w trakcie podróży i sfotografowani, budują Surf Fiction jako reprezentanci mitu o życiu w Los Angeles, a jednocześnie stanowią odbicie dzisiejszej kultury internetu. — W 1997 roku nie było jeszcze kultury internetu, żadnego Facebooka itd. Jednak coś co działo się w latach 90. w LA i Kalifornii, teraz podbiło cały świat i kultura cyfrowa jest tego częścią. Uważam, że świat stał się trochę jak LA (od czasu kiedy sfotografowałem Surf Fiction)…  — Wszystko to wzrosło i wciąż się rozwija. Myślę, że dlatego właśnie jest wciąż znaczące i świeże — Werner wyjaśnia jak kultura, którą zaobserwował w późnych latach 90. w LA wpłynęła na dzisiejszy świat.

Czy więc LA wciąż jest Miastem Marzeń? — Określenie czy LA jest „dobre" czy „złe" byłoby totalnie niezgodne z moimi intencjami — komentuje połączenie sztuczności i uroku bohaterów Surf Fiction. — Pojechałem tam zaciekawiony i zafascynowany. Co ułatwiło mi zrobienie wielu zdjęć, jednak może trochę to wyolbrzymiłem i myślę, że jest to temat otwarty na dyskusje czy sztuczność jest fascynująca czy przesadzona. — Nie jestem pierwszym fotografem, który używa tej analogii, ale lubię myśleć, że pochodzę z innej planety i rejestruję wszystko w tym fascynującym, dziwnym, czasem pięknym, czasem trochę chorym miejscu jakim jest Los Angeles. Lubię tu być. Zawsze inspirowało mnie to miejsce, pełne sprzeczności."

300 numerowanych i sygnowanych kopii Surf Fiction jest dostępne w White Press.

werneramann.com

Kredyty


Tekst Felicity Kinsella
Zdjęcia Werner Amann