od goddess braids do platynowych włosów na chłopczycę: przyglądamy się nowemu renesansowi harlemskiego piękna

Harlemski styl nie przeminął wraz ze schyłkiem Renesansu Harlemu. i-D odkrywa dla was nową erę piękna kwitnącą w tej nowojorskiej dzielnicy. Piękna, które czerpie z przeszłości i spogląda w przyszłość.

tekst Jessica C. Andrews
|
28 Listopad 2014, 2:46pm

Photography Daniel King

Candice Idehen nosi długie ombre hair z końcówkami ufarbowanymi na kolor miodowy blond. Jej paznokcie mają kształt sztyletów. Na jasnofioletowym lakierze osadzono kryształki Swarovskiego. To ulubiona stylizacja klientów jej mieszczącego się w Harlemie salonu paznokci, Bed of Nails. „W Harlemie uwielbiamy odważne barwy. Czy to włosów, czy też ust, paznokci lub ubrań" - powiedziała, odnosząc się do różnic między lokalnym stylem a historyczną miłością Manhattanu do czerni. „Jesteśmy inni niż reszta Nowego Jorku. Mamy własne przekonania dotyczące tego, co jest akurat modne i co jest na topie. Podziwiamy modę, ale kreujemy swoje własne trendy".

I rzeczywiście, Harlem sam w sobie należy uznać za mekkę stylu. Styl Manhattanu potrafi być mroczny i minimalistyczny, a harlemski to z kolei prawdziwe studium spektakularności. W porównaniu do luźnego podejścia do ubioru charakteryzującego Brooklyn, Harlem nie ma nic przeciwko dbaniu o efektowny wygląd. Nawet więcej, to właśnie w nim pokłada dumę. Harlemska filozofia stylu stała się popularna w okresie Renesansu Harlemu. Kobiety podkręcały sobie wtedy loki na palcach i podkreślały oczy za pomocą kohlu z wystudiowaną precyzją. Takie wymagające wiele uwagi i odważne podejście do piękna przetrwało tu do dziś. Chociaż loki nakręcane na palcach zastąpiły teraz kręcone włosy o dużej objętości. „W harlemskim pięknie chodzi przede wszystkim o teksturę. Widzieliśmy już sporo dużych fryzur opartych na bujnych, kręconych włosach. Takich, jakie nosi Teyana Taylor albo SZA" - wyjaśniła Niki McGloster, redaktorka portalu Hype Hair. „A jeśli nie zależy ci na teksturze, to stawiasz na odważne kolory i fryzury. Przedłużanie włosów fioletowymi, blond czy niebieskimi pasemkami jest teraz niezwykle modne. I wszystkie dziewczyny ścinają się na krótko, nosząc się na pazia czy na chłopczycę. Platynowy blond czy fiolet dodają tym fryzurom jeszcze bardziej wyzywającego charakteru". 

Wyrazistość, osobowość i charakterek składają się na serce obecnej estetyki Harlemu. Kobiety z tej dzielnicy nie chcą być tylko najlepiej ubranymi osobami na imprezie. Chcą unikalnych stylizacji, których nie będzie potrafił skopiować nikt z obecnych na tej imprezie. „Potrzebujemy blasku i unikalności, czegoś, co przez cały czas przyciąga uwagę" - powiedziała Idehen. „Mogą to być bogato zdobione płaszcze, podkreślające indywidualność akcesoria czy nawet paznokcie przyozdobione brokatem czy błyskotkami".

„Postacie takie jak [projektant i ikona mody hiphopowej] Dapper Dan pomogły rozpowszechnić takie podejście w tej nowej epoce harlemskiego stylu" - dodała Idehen. „Możesz spotkać kogoś, kto nosi futro z norek do prostych, niebieskich dżinsów. Bo tak mu się podoba, i już".

Zamiłowanie Harlemu do splendoru nie przemija, nieważne co akurat dyktują głównonurtowe trendy. „Nasz rodzaj piękna jest inny od piękna, które narzucają nowoczesne magazyny o modzie. Bo Harlem sam definiuje swój rodzaj piękna" - oznajmiła Brandice Henderson-Daniel, założycielka kolektywu projektantów Harlem's Fashion Row. „Od noszących ubrania w największych rozmiarach kobiet o bujnych kształtach, które paradują naokoło demonstrując niczym niezmąconą pewność siebie, do najbardziej wyrafinowanych dam, jakie kiedykolwiek widziałeś - kobiety z Harlemu nie boją się unikalności".

Warkoczyki zawsze prezentowały się jako jedna z najbardziej unikatowych dla społeczności afroamerykańskiej fryzur. A w Harlemie znajdziemy największe skupisko salonów w których plecie się warkoczyki, na osławionej 125-tej Ulicy. Stylistki, ubrane w tradycyjne afrykańskie stroje, poruszają palcami z furią i umiejętnie. Wyczarowują tak z włosów kobiet w każdym wieku szeroki wachlarz warkoczykowych stylizacji. „Warkoczyki w stylu goddess braids, francuskie warkoczyki czy box braids z doczepianymi kolorowymi pasemkami należą do popularnych stylów" - wyjaśniła nam McGloster. Jedną z klasycznych i nadal pozostających w modzie stylizacji są, jak powiedziała, „cornrows, czyli rzędy cienkich warkoczyków zaczesanych do tyłu. Z nażelowanymi pasmami baby hair spływającymi w dół, jakie nosi FKA twigs". Dodała też, że „w ogóle mamy do czynienia z powrotem dziecięcych stylów. Dziewczęce grzywki, jak ta Beyoncé, fryzury uwypuklające baby hair, dziewczęce włosy na pazia. Takie stylizacje są odważne, ale też niezwykle urocze".

Rośnie też zainteresowanie metodą zrób-to-sam, zwłaszcza pośród harlemskich kobiet. Stawiają na naturalność, bo zapewnia im to poczucie autonomii w kwestii wyglądu. Część z nich rezygnuje więc z usług salonów i samodzielnie układa sobie włosy. A jeśli podejmują taką decyzję, zwracają się ku niezliczonym sklepom z produktami z kategorii „uroda". Na 125-tej Ulicy, która jest właściwie wiecznie buzującym ruchem pasażem handlowym, aż się od nich roi. Większość sklepów nie należy do afroamerykańskich mieszkańców dzielnicy, niemniej 125-ta Ulica to historyczne epicentrum czarnej kultury Harlemu. A jeżeli harlemskie kobiety nie pompują pieniędzy w komercyjne produkty, to „pokładają całkowite zaufanie w maśle shea, które mężczyźni z Afryki sprzedają na ulicach" - twierdzi Idehen. Uważają, że zapewnia im zdrowe włosy i „delikatną, zawsze promieniującą cerę". Na ulicy sprzedaje się także ogromne ilości olejków kokosowych, rycynowych czy jojoba. Kupując je, kobiety z Harlemu czują także, że ich pieniądze wracają z powrotem do społeczności.

Przekonanie, że zakupowicze z Harlemu są dobrze poinformowani i bezustannie poszukują najlepszych artykułów i usług związanych z urodą, napędza wielu przedsiębiorców działających w tej dzielnicy. Ruth Brooks otworzyła pierwszy w okolicy ekologiczny salon kosmetyczno-fryzjerski, Simply Hair. Mieści się on w Kalahari, jedynym w Harlemie otoczonym zielenią wysokościowcu mieszkalnym. Jej klientów - którzy są „społecznie, ekonomicznie i kulturowo różnorodną" grupą - przyciąga masowo do salonu to, że używa się w nim produktów organicznych, a usługi pedicure i manicure wykonuje się na bazie nietoksycznych materiałów.

Lisa Price, założycielka sieci Carol's Daughter, mówi że klienci zaopatrujący się w jej harlemskim butiku z radością zapłacą więcej, jeżeli tylko oferuje im się wysokiej jakości produkty i usługi. „Kobiety z Harlemu INWESTUJĄ w piękno" - oświadczyła. „A nie tylko w te produkty, które są akurat najnowsze i najbardziej rozreklamowane. Zwykle znają się doskonale na składnikach. Do dbania o piękno podchodzą bardzo poważnie. Dla mojej klienteli jest ono luksusem, na który może sobie pozwolić".

Price była jedną z pierwszych kobiet, która nabyła nieruchomość w „nowym" Harlemie, na 125-tej Ulicy. Podążała tym samym za tradycją prowadzonych przez czarnych interesów, która narodziła się w epoce Renesansu Harlemu. „W czasach Renesansu Afroamerykanie, którzy cieszyli się sukcesami, przeprowadzali się właśnie do Harlemu. Ta dzielnica stanowiła symbol tego, co udało im się osiągnąć" - wytłumaczyła. „Tak więc uznałam, że to idealne miejsce, by otworzyć flagowy sklep Carol's Daughter. Przyjechaliśmy tam i uczciliśmy ten przyjazd tak, jak uczciliby go nasi poprzednicy".

Kiedy Brandice Henderson-Daniel tworzyła własną firmę, która zapewnia kolorowym projektantom platformę podczas Nowojorskiego Tygodnia Mody, pragnęła powiązać jakoś swoją markę z bogatą historią Harlemu. „Kiedy zaczęłam zastanawiać się nad nazwą [dla Harlem's Fashion Row], inspirowały mnie wszelkie artystyczne i kulturalne ruchy zakorzenione w przebogatej historii dzielnicy". I ta kultura nie spowolniła tempa rozwoju ani nie osunęła się w niebyt wraz z nadejściem jej pokolenia. „Duch odważnej elegancji, który narodził się podczas epoki Renesansu Harlemu, jest jak najbardziej wciąż żywy w kobietach, które zamieszkują dziś tę dzielnicę".

Ślady tamtego złotego wieku można nadal dostrzec w każdym aspekcie współczesnej kultury Harlemu. W latach 20 harlemskie kobiety z wielką przyjemnością ubierały się tak, by wzbudzać podziw. Dzisiejsza generacja trendsetterów nie różni się od nich pod tym względem. „Na pewno unosi się nad tym taka nostalgiczna aura. Musisz się ubierać najlepiej jak umiesz, bo jesteś w Harlemie" - potwierdza to Price. „To trochę tak, jakby każdy miał udział w podtrzymywaniu tego dziedzictwa. Twoje włosy, makijaż, ubrania i każdy element wyglądu musi być świeży, stylowy i wychodzący naprzeciw modzie". Harlem jest pełen pasji, jeżeli chodzi o pielęgnacje swoich tradycji. To właśnie da się wywnioskować z tych barwnych historii o teksturach kręconych włosów i warkoczykowych salonach, w których praca wre z niemal fabryczną efektywnością. A dzięki każdej stylowej kobiecie z Harlemu, to dziedzictwo rośnie, ewoluuje i maszeruje triumfalnie w nowe tysiąclecie.

Kredyty


Tekst: Jessica C. Andrews
Fotografie: Daniel King

Tagged:
Harlem
włosy