Reklama

sekretne życie

Kolumbijski artysta przez lata z ukrycia fotografował tajemne miejsca schadzek gejów, pokazując otaczający go świat z innej strony.

tekst Benoit Loiseau
|
07 Listopad 2016, 4:15pm

Miguel Ángel Rojas dostał aparat na pierwszą komunię, gdy miał siedem lat, jednak eksperymenty z autoportretami zaczął dopiero w 1960 roku, gdy na nowo odkrył oldschoolowego Kodaka 1A swojego taty. „Poczułem bardzo silne emocje i przypływ kreatywności", wspomina, siedząc na trzecim piętrze pracowni w Chapinero, na północny wschód od Bogoty. „Nigdy więcej nie udało mi się stworzyć czegoś takiego", mówi.

Kilka lat później przyjaciele Rojasa pokazali mu miejsca spotkań gejów w Bogocie. Były to głównie rozpadające się kina z wielkimi, ciemnymi salami i tanimi biletami. „To była subkultura wstydu, nikt nie odczuwał dumy", wyjaśnia 70-letni artysta. „Mieliśmy tylko miejsca, w których mogliśmy w sekrecie nawiązywać związki i uprawiać seks. To była mieszkanka wybuchowa, było widać, że niektórzy wpadali na przerwie w pracy".

Teatro Faenza, secesyjne kino w centrum Bogoty, było najpopularniejszym miejscem spotkań. W 1979 roku zainspirowany architekturą oraz złożoną rolą, jaką budynek odgrywał w społeczności, Rojas zaczął potajemnie uwieczniać swoje wizyty w kinie. Kolumbijski artysta przez ponad dwa lata wykonał setki upiornych, ziarnistych zdjęć, łącząc miejską antropologię i poetycki wojeryzm. „Pierwszą serię zdjęć zrobiłem, gdy jakiś koleś wsadził penisa przez otwór w ścianie. Nie miał pojęcia, że siedzę tam z aparatem!", Miguel Ángel mówi z rozbawieniem. „Zdjęcia są ciemne i nieostre, ale to właśnie dzięki tej tajemniczej aurze są piękne".

Chadzanie do queerowych miejscówek w konserwatywnej Kolumbii w 1970 roku było ryzykowne samo w sobie, a fotografowanie ich jeszcze bardziej. „To były niebezpieczne miejsca", wspomina artysta. „Ludzie najbardziej bali się policji, często ich szantażowano". Rojas ustawiał ostrość w teczce, oceniając na oko odległość od fotografowanych ludzi, a potem kładł aparat, owinięty w czarny materiał, na oparciu fotela i fotografował. „Zdjęcia były dziełem przypadku ze względu na światło i odległość. W końcu z obrazków zaczęły się wyłaniać kształty i ciała, coś pięknego".

Wkrótce po serii z kina Faenza Miguel Ángel zainteresował się budynkiem po drugiej stronie jego byłego studia, w robotniczej części centrum Bogoty. „To był opuszczony dom, który zamieszkiwali pracownicy świadczący usługi seksualne oraz społeczność transpłciowa. Na parterze znajdował się sklep".

Miguel Ángel podszedł do tematu w podobny sposób — chociaż tym razem używał zooma i kolorowej kliszy. Fotografował dom przez ponad rok, tworząc poetycką opowieść o różnych bohaterach i ich spotkaniach. „Mieszkał tam piękny chłopak, który nocą przebierał się za kobietę. Na jednym ze zdjęć widać, jak flirtuje z jakimś gościem, a prostytutki z tyłu rzucają im znaczące spojrzenia", wyjaśnia, przeglądając zdjęcia na telefonie. „Na innym widać dwójkę dzieciaków z ciemniejszą skórą, którzy wyglądają, jakby przyjechali ze wsi. Patrzą na białego mężczyznę w garniturze. Czuć między nimi napięcie, wywołane ich odmiennością".

Seria zatytułowana „La Esquina Rosada" (Różowy róg), została pokazana po raz pierwszy na wystawie w trakcie ARTBO — wiodących kolumbijskich targów sztuki współczesnej. Były główną atrakcją sekcji Referentes (Idole), której kuratorami zostali Pablo Léon de la Barra i Erika Florez. Sekcja skupiała się na historycznych i niedocenianych wcześniej pracach. Zdjęcia Miguela Ángela nie zawsze przyciągają uwagę galerii sztuki. „Rozdawałem je przyjaciołom na urodziny, bo nie miałem pieniędzy na prezenty!", śmieje się fotograf, który teraz ma całą ekipę asystentów. „Dopiero kilka lat temu wpadły w oko kolekcjonerowi starych zdjęć. Kupił część z nich za sumę, w którą nie mogłem uwierzyć!". Od tamtej pory jego prace pojawiały się na wielkich wydarzeniach, jak São Paolo Art Biennial, gdzie wisiały obok fotografii Nan Goldin i Miguela Rio Branco.

Miguel Ángel, który tworzy także rzeźby, instalacje i filmy, odnosił wcześniej sukcesy za sprawą innych prac. Jego zdjęcie „David" z 2007 roku, przedstawia młodego, nagiego mężczyznę, stojącego w podobnej pozie, jak renesansowe dzieło Michała Anioła. „Gdy poprosiłem go, żeby stanął jak Dawid, zapytał mnie: 'Jaki Dawid?'", mówi artysta. „Nie miał pojęcia, o czym mówiłem!". Wzrok widzów przyciąga jego noga, której część stracił w wyniku wybuchu miny. W ten sposób Rojas stworzył złożony komentarz wojny oraz nierówności w kolumbijskiej kulturze.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Później na północ od Bogoty natknął się na kiepsko zaprojektowany, wręcz karykaturalny pomnik w greckim stylu i zaczął rozmyślać o braku edukacji w swoim rodzinnym kraju oraz wpływie tego zjawiska na postrzeganie dziedzictwa kulturowego. Wtedy postanowił zwerbować byłego żołnierza, którego poznał w szpitalu wojskowym, do współpracy nad projektem fotograficznym, badającym związek między przekazywaniem wiedzy i polityczną sytuacją w kraju. „Problemem Kolumbii jest edukacja", zapewnia Miguel Ángel. „Ten chłopak został żołnierzem, bo nie miał wykształcenia, mimo że jest biały, europejskiego pochodzenia, a ja pochodzę ze rdzennej ludności. Tutaj różnice wynikają z kultury, dlatego niższe warstwy społeczne nie mogą piąć się w górę — bo brakuje im wykształcenia".

Na zewnątrz nagle przestało padać, a przez okna w studiu wpadło jasne światło słoneczne. Wtedy artysta radośnie poprosił jednego z asystentów o kapelusz. „Musimy negocjować', mówi z uśmiechem, odnosząc się do niedawnego odrzucenia zawieszenia broni z organizacją partyzancką FARC w referendum. „Musimy stworzyć demokratyczną przestrzeń dla partii lewicowych i wprowadzić tolerancję. Nic w tym kraju się nie zmieni, dopóki nie zmienimy praw dotyczących narkotyków", dodaje artysta, którego prace często odnoszą się do nielegalnego handlu zakazanymi substancjami. „To globalny problem, w którym Kolumbia jest uwięziona jako ofiara z perspektywy państw konsumujących [narkotyki]. Stany Zjednoczone muszą zalegalizować narkotyki, a inni pójdą w ich ślady. Tylko dzięki legalizacji będziemy mogli kontrolować, zapobiegać i edukować".

Prace Miguela Ángela Rojasa będą częścią grupowej wystawy „HOME—So Different, So Appealing" (Dom — taki dziwny, taki kuszący) w LACMA, od 11 czerwca do 15 października 2017 roku.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Benoit Loiseau
Zdjęcia dzięki uprzejmości Miguela Ángela Rojasa