znany z breaking bad rj mitte zmienia poglądy hollywood na niepełnosprawność

22-letni aktor znany z roli fana śniadań, Walta Jr. , otwiera się przed nami w rozmowie o swojej przełamującej granice pracy w telewizji.

tekst Felicity Kinsella
|
27 Marzec 2015, 9:47am

W Breaking Bad, kosmicznie uzależniającym serialu o gotowaniu metamfetaminy i budowaniu narkotykowego imperium, wystąpiły dwa nietypowe obiekty westchnień. Pierwszym był Jesse „Yo Bitch" Pinkman, którego zarozumiała postawa nie do końca pasowała do chłopięcej twarzy. Drugim wysoki, ciemnowłosy i przystojny syn Waltera White'a - Walt Jr. Który cierpiał na mózgowe porażenie dziecięce i poruszał się o kulach. Rzadko kiedy osobę niepełnosprawną nazywa się obiektem kobiecych westchnień. Ale RJ Mitte, który grał Walta Jr. , bez cienia wątpliwości nim jest. Dlaczego właściwie miałby nie być? Tak jak jego bohater, RJ ma mózgowe porażenie dziecięce. Jego narodzinom towarzyszyły problemy, które wymagały zastosowania cesarskiego cięcia. Kiedy biologiczni rodzice dowiedzieli się, że doznał trwałego uszkodzenia mózgu, oddali go do adopcji. Rodzice zastępczy dowiedzieli się o jego chorobie, kiedy miał trzy lata. W przeciwieństwie do granej przez siebie postaci, RJ zaczął grać w piłkę nożną. Sport uprawiał w szynach ortopedycznych, aż wyrobił sobie taką siłę mięśni, że nie miał już problemów z poruszaniem się. A potem wkroczył z determinacją do akcji, by zmienić to, jak ludzie postrzegają niepełnosprawność. I zapewnić dzieciakom podobnie doświadczonym przez los inne postaci z którymi mogły się identyfikować, niż tylko Forrest Gump. RJ współpracuje z brytyjską organizacją charytatywną Scope. Chce dzięki temu pokazać światu, że niepełnosprawność nie jest wcale ciężarem.

Opowiedz mi w paru słowach o swojej działalności ze Scope...
Pracuję nad tym sporo w Stanach, nad zmianą nastawienia ludzi do niepełnosprawności. Mam wrażenie, że ja i Scope mamy do tego podobne podejście. Ludzie postrzegają niepełnosprawność jako brak sprawności. Wiem, to brzmi dziwnie. Ale niepełnosprawność nie jest tym, za co uważają ją wszyscy. To wiedza. To dojrzewanie. To wyzwanie rzucone temu, kim jesteś i co sobą reprezentujesz. Większość z nas nie wie o niepełnosprawności jednej ważnej rzeczy. Każdy jest niepełnosprawny. Każdy, nieważne kim jesteś, ty też. Stoją przed tobą różne wyzwania. A mierząc się z nimi nie posiadasz pełni sprawności. Są one czymś, co wpływa na to kim jesteś i co próbujesz osiągnąć. To właśnie niepełnosprawność. Tyle że ludzie nie chcą, żeby przyklejono im etykietkę osoby niepełnosprawnej. Osoby „naprawdę" niepełnosprawne mają tak samo. Musimy zmienić ten sposób myślenia. Niepełnosprawność nie ogląda się na nic. Na to kim jesteś. Jakiego koloru jest twoja skóra. Kogo reprezentujesz. Jakie są twoje poglądy. Może dotknąć każdego. I każdy w jakiejś mierze bywa dotknięty przez niepełnosprawność. Należy przypomnieć wszystkim, jak bardzo jest to normalne i ludzkie.

Czy w branży rozrywkowej musiałeś się mierzyć z uprzedzeniami?
Zazwyczaj ludzie spodziewają się, że będę chodził o kulach. A w moim przypadku nie wchodzi to w grę. Niepełnosprawność postrzega się jako ciężar. Jednak to też się zmienia. Coraz więcej i więcej osób postrzega ją jako swego rodzaju wiedzę.

Czy chciałbyś oglądać większą ilość osób niepełnosprawnych w telewizji?
Tak. Ale nie tylko dlatego, że chcę czuć, że ktoś nas tam reprezentuje. Pragnę oglądać postaci z krwi i kości. Prawdziwych ludzi - i tych pełnosprawnych, i niepełnosprawnych. Wolałbym nie śledzić losów fasadowych bohaterów, pustych skorup. Potrzeba nam lepiej odzwierciedlającej rzeczywistość i bardziej szczerej telewizji. Ktoś musi reprezentować nas wszystkich.

Jak twoja współpraca ze Scope ma na to wpłynąć?
Dla mnie to po prostu przedłużenie mojej dotychczasowej pracy. Uczestniczenia w castingach. Wprowadzania nowych aspektów do tej platformy medialnej. Pokazywania ludziom, jak bardzo normalna jest naprawdę niepełnosprawność. Niezwykle często osobom niepełnosprawnym nie daje się możliwości samorozwoju i dojrzewania. Myślę, że kluczem w tym przypadku jest zwyczajnie dalej pracować. Jeśli będę wciąż pracował i grał realistyczne, szczere postaci, to mogę mieć nadzieję, że coś tym zmienię.

Niedawno moda zrobiła znaczący krok ku promocji różnorodności...
Jamie Brewer! To aktorka z zespołem Downa, która wystąpiła na wybiegu podczas New York Fashion Week. Grała w American Horror Story i wielu innych filmach. Człowieku, ta dziewczyna naprawdę robi swoje! Właśnie o to chodzi. Do ludzi trafia coś takiego, dostrzegają potencjał. Widzą, co ona wprowadza na plan. Co pokazuje w mediach. Jaki ma wkład w życie innych. Zatrudnianie takiej osoby wiąże się z ogromnymi możliwościami nie tylko dla niej, ale też dla widzów. Świetnie widzieć, jak daleko zaszliśmy przez te ostatnie kilka lat. Co do mody, to ona zawsze wyrywa się pierwsza do podejmowania wszelkiego rodzaju ryzyka.

Czy od początku marzyłeś o zostaniu aktorem?
Nie, tak szczerze, to ta praca wybrała mnie. Ja chciałem pójść do wojska. Marzyła mi się kariera w marnies. Mój dziadek służył w piechocie morskiej. Ale nadarzyła mi się taka okazja i zmieniła wszystko. Moja rola w Breaking Bad była pierwszą, w której miałem w ogóle dialogi.

Jak dostałeś tę rolę?
Wziąłem udział w castingu. Kiedy byłem dzieckiem, moja siostra dostała rolę w Los Angeles. Zobaczył ją pewien agent. Chciał ją zatrudnić do kampanii. Zastanowiliśmy się nad tym całą rodziną i stwierdziliśmy: „Czemu by nie? No, bo co złego może się zdarzyć?". Ta zła rzecz, która miała się zdarzyć, to było... zmienienie tego w naszą wspólną karierę! Agent przyjrzał się jej i stwierdził „Jest świetna". I mnie też zaprosili. A ja powiedziałem: „Dobra, zgoda". Bo jeśli nie pójdziesz do szkoły, nie dołączysz do gangu albo nie zaczniesz grać, to w Los Angeles nic nie zdziałasz. Nie poznasz nikogo, nie zdobędziesz przyjaciół. Tak więc zacząłem pracować i grać. Powoli zmieniło się to w pełnoprawną karierę.

Czy sądzisz, że już do końca życia będziesz pracował jako aktor?
Mogę mieć tylko taką nadzieję. Robię wiele różnych rzeczy. Nie zajmuję się wyłącznie aktorstwem. Reżyseruję. Produkuję. Piszę scenariusze.

Czy zamierzasz realizować się w szerszym zakresie w jednej z tych dziedzin?
Chcę robić wszystko, co sprawia, że nie odetną mi prądu. Dopóki płacę rachunki, jestem zadowolony! Gram w różnych produkcjach. Udzielam się trochę jako DJ. I model. Wszędzie mnie pełno.

Widziałam cię w reklamie GAP...
Tak, byłem w tych reklamach. Ta kampania trwała nawet ciut dłużej, niż początkowo zakładano.

Wyglądasz w nich świetnie!
Dzięki! Zasługa dobrego fotografa.

Przy czym teraz pracujesz?
W zeszłym roku skończyłem zdjęcia do dwóch filmów, Dixieland i Who's Driving Doug. Byłoby fajnie, jakby weszły na ekrany jeszcze w tym roku. Pracuję jako model. Ogólnie dużo pracuję. Przede wszystkim chodzę, chodzę i chodzę na castingi. Próbuję załatwić sobie więcej pracy tu, w Londynie. Próbuję się dostać do paru tutejszych produkcji teatralnych.

Jak Generacja Z zmieni otaczający nas świat? Dowiedźcie się więcej.

@rjmitte

Kredyty


Tekst: Felicity Kinsella
Zdjęcie: Paul Phung

Tagged:
BREAKING BAD
Wywiady
rj mitte
Kultura
Walt Jr.
Niepełnosprawność
generacja z