Reklama

czy urna prince'a to dzieło sztuki?

Peter Saari opowiada, jak powstała urna Prince’a, która jest repliką jego posiadłości.

tekst Alice Newell-Hanson
|
17 Październik 2016, 11:10am

image courtesy foreverence

Peter Saari szacuje, że 30 procent jego klientów nie jest nawet blisko śmierci. Po prostu podoba im się możliwości podziwiania za życia drukowanej w technice 3D urny. „Nikt nie musi wiedzieć, że to urna, dopóki im nie powiesz", mówi Pete. „Ludzie pomyślą, że masz fajny model swojego samochodu na kredensie". Niedawno Pete'a odwiedziła rodzina zamawiająca urnę w kształcie promu kosmicznego dla ich ojca, który pomógł zaprojektować prawdziwy wahadłowiec, gdy był inżynierem w NASA. Przyszły posiadacz urny, wtedy 95-letni, powiedział, że nie może się doczekać, kiedy się nią pochwali kolegom we wspólnocie seniorów.

Foreverence, firma Pete'a ma siedzibę w Eden Praire w Minnesocie i drukuje urny w 3D od 2014 roku. „Jestem startupowcem", powiedział Pete. To jego czwarta firma i postanowił w niej wykorzystać doświadczenie w drukowaniu 3D. Oferuje rodzinom zmarłych bardziej artystyczne i radosne możliwości dla ich bliskich. „Pomysły, szkice i zdjęcia zebrane od rodzin zamieniamy w piękną pamiątkę", tłumaczy.

Jeśli już słyszeliście o tym pomyśle, to pewnie dlatego, że Pete stworzył urnę gitarzysty DEVO, Boba Casale'a, w kształcie charakterystycznego, czerwonego nakrycia głowy. „Tamto przedsięwzięcie zyskało rozgłos", mówi. Pewnego dnia siedział w kuchni, czytając artykuł o śmierci Casale'a i pomyślał, że skoro gitarzysta kojarzony jest z charakterystycznym obiektem, to świetny pomysł na urnę. Zadzwonił do menedżera DEVO i zasugerował, że może wykonać coś, co „pomoże uwiecznić życie i dorobek [Casale'a] w znaczący sposób". Dziesięć minut później dostał telefon z informacją, że rodzina artysty jest zachwycona tym pomysłem. Niedługo później, oryginalny kapelusz DEVO dotarł do Foreverence, by Pete mógł stworzyć jego ceramiczną kopię.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

W tym roku rodzina Lemmy'ego Kilmistera natrafiła na artykuł o urnie Casale'a i poprosiła Pete'a o coś na miarę frontmana Motörhead, który odszedł w grudniu 2015 roku. Foreverance wydrukowało ceramiczną miniaturę nieodłącznego kapelusza perkusisty, którą można teraz podziwiać na Forest Lawn Cemetery w Hollywood.

Jednak nie wszyscy klienci Foreverance to światowej sławy gwiazdy muzyki. Pete stworzył urny dla setek rodzin, by uczcić pamięć po bliskich, od rodziców po ukochane zwierzaki. Popularnym motywem są samochody: „Ludzie przychodzą do nas z konkretnym obiektem, abstrakcyjnym pomysłem lub historią, którą trzeba przemienić w urnę". Jego ekipa drukowała urny w kształcie słoni, kotów czy logoWhite Castle. „Jesteśmy świetnym tematem na reality show", zasugerował Pete, „W końcu jest już jeden o pieczeniu babeczek. A my mamy mnóstwo historii do opowiedzenia".

Najbardziej ozdobnym tworem Foreverance do tej pory, jest zdecydowanie wysoka na 35 cm replika posiadłości Paisley Park, w której obecnie spoczywają prochy byłego właściciela rezydencji, Prince'a. Na początku tego miesiąca dom piosenkarza został udostępniony jakomuzeum. Zwiedzający od razu zwrócili uwagę na niesamowicie szczegółowe, miniaturowe mauzoleum, które tam stało. Urna została zaprojektowana przez siostrę Prince'a, Tykę Nelson i jej syna, Presidenta. Kształt urny naśladuje plan Paisley Park i jest przyozdobiony wielkim, fioletowym symbolem Prince'a, inkrustowanym siedmioma kryształami — siedem było ulubioną cyfrą Prince'a, chociaż Pete już nie pamięta dlaczego. Tyka sama zamontowała największy kamień.

Kiedy rodzina nawiązała kontakt z Foreverance, Pete myślał, że kształtem urny będzie charakterystyczny symbol piosenkarza, gitara, znak jego wiary (Świadków Jehowy) czy czerwony Chevrolet. Ale Tyka i President wkroczyli do biura z własnym projektem i makietą fasady budynku. „Projekt to zasługa Tyki i Presidenta!", mówi Pete. Co niezwykłe urna jest również udekorowana wewnątrz, „nawet ma gołębie w atrium". Znajduje się w nim także mała kopia fioletowego fortepianu Yamaha, który należał do Prince'a. „Po raz pierwszy zostaliśmy poproszeni o udekorowanie wnętrza urny".

Pete przyznaje, że reakcje były mieszane. „Niektórzy mówili, że to projekt na miarę króla", inni uważali publiczną ekspozycję prochów za „niesmaczną". „Jestem zadowolony, że rodzina zdecydowała się podzielić projektem z fanami", powiedział Pete. „A jeśli nikt by nie zareagował, oznaczałoby to porażkę. Jestem pewien, że za każdym razem, gdy Prince wydał album, ktoś na pewno myślał, że jest okropny. Tym dla mnie jest sztuka".

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Alice Newell-Hanson
Zdjęcie dzięki uprzejmości: Foreverence