miley cyrus w obronie nieogolonych pach

Czyżby #uwolnićpachy było nowym #uwolnićsutki?

tekst i-D Staff
|
kwi 27 2015, 2:20pm

Photography Getty

Uwaga, ważny komunikat! Miley Cyrus od jakiegoś czasu nie goli pach. Wiemy, iż goliła je w przeszłości (bądź też woskowała, trudno sprecyzować). W sobotę jednak, przed tym jak koło godz. 20 zapowiedziała Joan Jett na scenę Rock 'n' Roll Hall of Fame, Miley pach nie ogoliła i nie zrobiła tego przynajmniej od 7. kwietnia. Reakcje na ten ewenement były różne. Życzliwi użytkownicy Instagrama służyli dobrą radą: „kup se kosiarkę", pojawili się również disujący tych disujących: „uwaga, ludzie! Kobietom też rosną włosy pod pachami, zupełnie tak, jak mężczyznom!" (komentarz wrzucony przez użytkownika @gerardweyy).

via @mileycyrus

Aż się prosi zapytać „ch…to kogo obchodzi…?" W rzeczywistości sprawa wygląda jednak tak, że obchodzi to ludzi i to całkiem wielu. Jak pokazują reakcje w mediach społecznościowych i prasie, ludzie dysponują dużą ilością emocji, i to silnych, w stosunku do włosów na kobiecych ciałach. (Zobacz też: cały oddzielny post poświęcony włosom pod pachami Taylor Swift). Odpowiedzią na obyczaj publicznego upokarzania po części jest przybierająca na sile akcja propagująca naturalne owłosienie pod pachami, która, podobnie jak #freethenipple [uwolnić sutki], nabiera kolorytu za sprawą mediów społecznościowych. Więc może właśnie powinno nas obchodzić, że ktoś takiej sławy jak Miley Cyrus, wraz z jej 18 milionami obserwujących, postanawia poprzeć akcję. 

Do tego Miley nie jest jedyną gwiazdą w teamie „włosy". W marcu zeszłego roku, Madonna wrzuciła zdjęcie swojej nieogolonej pachy skierowanej prosto w obiektyw, wraz z wdzięcznym podpisem: „long hair, don't care" [pach nie golę i pi…ę]. Scout Willis, promotorka akcji #freethenipple, też popiera decyzję, żeby się nie golić. Na lutowym otwarciu jej wystawy fotograficznej w Londynie, zaprezentowała swe włosy pod pachami w całej ich okazałości, dzień wcześniej wrzuciwszy na Instagrama zdjęcie nieogolonej pod pachami Sophii Loren z podpisem „moja ziomalka". Kosmaty look Scout przykuł sporo uwagi, co zresztą samą bohaterkę bardzo ubawiło: „to zajebiście, że tworzę sztukę, a ludzi i tak bardziej obchodzi stan owłosienia moich pach…"

Nowa fala nieogolonych gwiazd odzwierciedla rosnącą liczbę żeńskiej części społeczeństwa, która nie czuje potrzeby golenia.

Na Instagramie mamy zdjęcia, mieszkającej w centrum Nowego Jorku aktorki i artystki, Indii Menuez z owłosionymi pachami. Z kolei Arvida Bystrom, fotografka i królowa Tumblr z LA, pochwaliła się swoimi, pofarbowanymi na niebiesko. No i jest też cały ruch #dyedpits [pofarbowane pachy] w mediach społecznościowych, zainicjowany przez stylistkę z Seattle - Roxie Hart. Włosy teraz nie tylko zapuszczamy, ale i farbujemy, na znak feminizmu „aktywnego".

Miley co prawda nie opatrzyła swoich pięciu włochatych zdjęć na Insta opisami, które sprecyzowałyby jej polityczne zamiary, ale jej akt stawia ją w rzędzie z osobowościami od Fridy Kahlo po Kathleen Hannę, które odważyły się powiedzieć golarkom „nie". A taka decyzja ma podtekst wyraźnie feministyczny. Od feministek z pierwszej fali aż do dziś (która to już fala? trzecia i trzy czwarte/czwarta?), kwestia golenia włosów na ciele stanowi jeden z filarów szerszej dyskusji na temat społecznych standardów piękna i tego, w jaki sposób wpływają one na postrzeganie własnego ciała przez kobiety.

Niedawno grupka kobiet w Wielkiej Brytanii rozpoczęła kampanię Armpits 4 August, [sierpniowe pachy] - coś jak żeńskie Movember - listopadowe zapuszczanie wąsów. Jej celem, poprzez zachęcenie kobiet do naturalności, jest zebranie pieniędzy dla organizacji charytatywnej Verity, zajmującej się zespołem policystycznych jajników. A przy okazji też, „odzyskanie" włosów pod pachami, jako naturalnej części kobiecego ciała. Na stronie internetowej kampanii przeczytamy, że „powinniśmy być bardzo zaniepokojeni faktem, że żyjemy w społeczeństwie, gdzie włosy na ciele dorosłej kobiety postrzega się jako coś szokującego i odrażającego, nie wspominając nic już o tym, jaką presję to nakłada na kobiety i ile czasu i pieniędzy muszą one poświęcać, żeby tę chorą iluzję utrzymać".

A z innej beczki, a propos kobiecych włosów pod pachami, to w sierpniu zeszłego roku, The Guardian umieścił newsa, że Breanne Fahs, profesor wykładająca na gender studies na uniwersytecie w Arizonie, „oferuje swym uczennicom dodatkowe punkty, jeśli te przestaną golić pachy przez okres 10 tygodni, a swe doświadczenia udokumentują w formie dziennika".

Wprawdzie Gwyneth Paltrow parę lat temu ogłosiła wszem i wobec, że swoim owłosieniem na ciele „przywraca atmosferę lat 70.", ale ta nagła fala akceptacji nie polega tylko na idei wspólnoty. Nieposkromione włosy pod pachą pojawiały się - fakt, że sporadycznie, ale jednak - w magazynach modowych od lat. Kultowe zdjęcie Terry'ego Richardsona z końca lat 90. ukazujące Millę Jovovich jako pannę młodą w bikini, zdołało przesłać mocny komunikat o duchu epoki, dzięki nieogolonym pachom Milli właśnie. Dzisiaj z kolei, rosnącą tendencją w modzie i fotografii portretowej jest pokazywanie włosów pod pachami jako symbolu swoistej prawdziwości i surowości.

Świat może i nie był gotów na Julię Roberts i jej nieogolone pachy na premierze Notting Hill w 1999 roku, ale wygląda na to, że sprawy mają się lepiej. Szybkość rozprzestrzeniania się ruchu #freethenipple i jego próby wyzwolenia kobiecego ciała, przygotowały grunt Miley i Madonnie do pokazania ciał kobiecych w ich prawdziwym wydaniu, czy to z włosami, czy też bez.

Kredyty


Tekst: Alice Newell-Hanson
Tłumaczenie: Zuza Bień
Zdjęcia: Getty