co doprowadza cię do łez?

Fotografka Clara Giaminardi bada sposób, w jaki kobiece emocje są przedstawiane w mediach

tekst Zio Barritaux; tłumaczenie Patrycja Śmiechowska
|
26 Wrzesień 2017, 10:19am

W swoich poprzednich pracach włoska fotografka Clara Giaminardi skupiała się na kobiecym ciele i sposobie, w jaki jest przedstawiane w mediach. Na jednym ze zdjęć kobieta z wilgotną, czarną skórą wypina nagą pierś, na innym biała postać garbi się i obnaża zaokrąglone plecy i pośladki. Zdjęcia są romantyczne, emocjonalne i przemyślane. „Uprzedmiotowienie to sposób na ostateczne przejęcie władzy nad swoim ciałem", Clara napisała w manifeście na swojej stronie. Jednak w najnowszym cyklu zmieniła motyw przewodni. Teraz jej tematem jest sposób, w jaki emocje przedstawiane są w mediach. Na „The Reasons I Cry" składają się portrety ze zbliżeniami na twarz modelki z blond lokami i w edwardiańskiej koszuli — dziewczyna pokazuje cały wachlarz emocji. Clarę zainspirowały kobiety z filmów Kubricka, von Triera i Fassbindera. „Seria zdjęć przechodzi od niepokojąco sztucznych łez do prawdziwego, czerwonego, wściekłego płaczu, z piejącą skórą", wyjaśnia Clara. „Dla mnie najbardziej emocjonalne zdjęcie przedstawia pojedynczą łzę — w cichych chwilach zawsze kryje się tyle piękna". Rozmawialiśmy z Clarą o sztuce, feministycznej literaturze, seksizmie, mizoginii we Włoszech i o tym, co doprowadza ją do łez.

Na swojej stronie napisałaś, że twoja wizja kobiecości została ukształtowana przez feministyczną literaturę. Jakie książki i autorki wpłynęły na twoje poglądy?
W ostatnich latach najbardziej inspirowały mnie Elizabeth Grosz (w szczególności „Volatile Bodies" z 1994 roku) oraz Rae Langton. Grosz wywarła ogromny wpływ na moje prace, zarówno dzięki pisaniu o uprzedmiotowieniu i cielesności, jak i o emocjach.

Dlaczego skupiasz się na kobiecym ciele i uprzedmiotowieniu?
Pochodzę z kraju, w którym mainstreamowe media w przeważającej części przedstawiają kobiety jako przeseksualizowane obiekty, zaspokajające męskie spojrzenie. To bardzo krzywdzące zjawisko, wypaczające perspektywę małych dziewczynek i to, w jaki sposób wg nich kobiety powinny być pokazywane, jaka może być ich rola w społeczeństwie. Tak zabija się aspiracje, podprogowo przekazuje się im, że każde osiągnięcie na innym polu jest błahe, liczy się tylko wpasowanie w pewien kanon piękna. Myślę, że ta tendencja powoli się zmienia dzięki bardziej zglobalizowanej wizji i internetowi. Jednak z każdym krokiem naprzód robimy co najmniej pół kroku w tył. Ciężko wyplenić poglądy, które zostały zakorzenione w naszej kulturze dekady, a nawet wieki temu.

Od trzech lat mieszkam w Londynie i wreszcie miałam szansę stanąć z boku i spojrzeć na to z perspektywy innej kultury. Chyba to mnie zainspirowało. Zmiany mogą nastąpić tylko po dyskusji, dlatego to tak ważne, by nowe dee przeniknęły do mainstreamowego społeczeństwa, zamiast pozostawać wyłącznie w kręgach artystycznych za granicą.

Czy często inspirujesz się sztuką, tworząc swoje prace?
Moje prace są inspirowane głównie performensami i tańcem współczesnym. Uwielbiam prace takich choreografek jak Anne Teresa De Keersmaeker i Pina Bausch, a także takich artystek jak Ana Mendieta i Valie Export, które poruszają temat polityki kobiecego ciała. Zdaję sobie sprawę także z wewnętrznych, podświadomych inspiracji. Mój sposób wykorzystywania światła i tekstur jest zapewne wynikiem lat życia wśród włoskiej sztuki i tradycji.

O czym opowiada „The Reasons I Cry"?
„The Reasons I Cry" to osobisty projekt inspirowany filmowymi łzami. W słynnej scenie z „Żyć własnym życiem" Godarda Anna Karina siedzi w kinie i ogląda „Męczeństwo Joanny d'Arc" Dreyera, a łzy spływają po twarzy bohaterki. Zbliżenie na twarz Kariny pokazuje, że ona po cichu przeżywa. W filmach zawsze fascynowała mnie ich umiejętność grania na emocjach, wyciskania z widzów łez. To jest powiązane z niedawnym badaniem, jakie przeprowadziłam na temat kobiecej emocjonalności. Interesuje mnie, jak kobiece emocje przedstawia się w sztuce i mediach, jak są postrzegane w społeczeństwie. Otwarte i szczere wyrażanie emocji wciąż jest tematem tabu, co szkodzi zarówno kobietom, jak i mężczyznom. W „The Reasons I Cry" szukam ocenzurowanych form emocji, z którymi stykamy się w filmie oraz innych mediach.

Co doprowadza cię do łez?
Płaczę z wielu powodów, najczęściej to gniew, zakończenia niektórych filmów, muzyka Maxa Richtera, złamane serce, hormony i szczęście.


Zdjęcia: Clara Giaminardi

Tagged:
feminist
Crying
Kultura
łzy
Płacz
clara giaminardi