The VICEChannels

      fotografia Alice Newell-Hanson 19 czerwiec 2017

      kim są spirytualiści?

      Fotografka Shannon Taggart odkrywa tajemnice religii, w którą wierzył twórca „Pogromców duchów”.

      kim są spirytualiści? kim są spirytualiści? kim są spirytualiści?
      zdjęcie: shannon taggart, z serii 'Séance: Spiritualist Ritual and the Search for Ectoplasm'

      Artykuł pierwotnie ukazał się w amerykańskim wydaniu i-D.

      Victoria Woodhull, pierwsza kobieta kandydująca na urząd prezydenta USA, była spirytualistką. Tak jak Dan Aykroyd, twórca „Pogromców Duchów". Spirytualizm jest religią opierającą się na komunikacji z duszami zmarłych. Popularność zdobyła w drugiej połowie XIX wieku i wpłynęła zarówno na prace Woodhull, jak i Aykroyda. Woodhull w związku ze swoim wierzeniem w życie po śmierci pragnęła lepszej przyszłości dla siebie i innych Amerykanów. Aykroyd wplótł spirytualistyczne idee w swoje filmy (np. ektoplazmę). Chociaż często umniejsza się temu kierunkowi i uważa się go za fragment fantazji new age, jest istotną częścią amerykańskiej historii. Według szacunków The New York Timesa z 1897 roku spirytualizm przed początkiem XX wieku zrzeszał ponad 8 mln wyznawców w Europie i USA.

      Pradziadek Aykroyda był członkiem największej na świecie społeczności spirytualistów — Lily Dale w stanie Nowy Jork. To małe miasteczko nad jeziorem Erie zostało założone w 1879 roku — w czasach świetności ruchu. Było letnim miejscem spotkań spirytualistów i wiktoriańskich wolnomyślicieli, w którym odbywały się seanse i rodziły radykalne ruchy dążące do sprawiedliwości społecznej.

      „Gretchen Clark, medium z piątego pokolenia, śmieje się, gdy jej zmarły brat przerywa seans, by opowiedzieć dowcip", Lily Dale, Nowy Jork, 2001 rok.

      Fotografka Shannon Taggart dorastała w Buffalo, 80 km od Lily Dale. „O spirytualizmie nie wiedziałam nic, dopóki moi kuzyni nie pojechali do Lily Dale na seanse, gdy miałam 16 lat", powiedziała nam. „Dostali tam bardzo mocną wiadomość od mojego dziadka, która zszokowała całą rodzinę. Od tamtej pory zadawałam sobie pytanie: 'Skąd ktoś mógł wiedzieć coś takiego?'".

      Gdy później Shannon została profesjonalną fotoreporterką, postanowiła spędzić lato, tworząc prywatny projekt w Lily Dale. „Pomyślałam, że to będzie szybki projekt, opowiadający o tym dziwnym mieście. Okazało się, że całkowicie zafascynował mnie sam spirytualizm". 16 lat później postanowiła złożyć fotoksiążkę ze zdjęć, które powstały podczas niezliczonych wypraw do miasta i innych centrów spirytualizmu w Europie. To fotoprzewodnik po spirytualizmie, który jest równie eksperymentalny i dziwny jak sama religia.

      Czego się spodziewałaś, gdy pierwszy raz pojechałaś do Lily Dale?
      Nie wiem. To maleńkie miasto nad jeziorem. Gdy już przekroczy się bramę i wjedzie do środka, jest bardzo magiczne. Czułam, jakbym cofała się w czasie. Wszędzie stoją wiktoriańskie chatki. To bardzo analogowe miasto. Autentyczne obrazy spirytualistów wiszą we wszystkich budynkach, stoją w nich też piękne meble. Nie przypominało to żadnego z miejsc, w których byłam. Wtedy nie mogłam zrozumieć, jakim cudem ci wspaniali ludzie, których tam poznałam, wierzyli, że rozmawiali ze zmarłymi. Musiałam do tego dojrzeć, ale byłam bardzo otwarta. To ludzie z Lily Dale łaskawie nauczyli mnie wszystkiego o swoich wierzeniach i historii. Nie miałam pojęcia, na co się natknę.

      „Deseczka do pisania podczas seansu spirytystycznego", Arthur Findlay College, Stansted, Anglia, 2012 rok.

      Jak opisałabyś spirytualizm - jest religią, a może obrzędem?
      To religia. Nie ma dogmatu, ale posiada dziesięć zasad. Najważniejsza głosi, że życie nie kończy się z chwilą śmierci. Wszystkie ich działania mają to uzmysłowić i dać ukojenie ludziom w żałobie. Spirytualiści wierzą też w filozofię i naukę. Spirytualizm pojawił się, gdy nauka odkrywała działanie wielu niewidzialnych sił przez teorię zarazkową chorób, promieniowanie rentgenowskie i mikroskopy. Spirytualizm stosował naukowe metody, by udowodnić istnienie wymiaru duchowego. Niestety, to był bardzo burzliwy związek. Związek z prawdą zbytnio się skomplikował — to właśnie jest tematem mojej książki.

      Dlaczego ta społeczność zebrała się akurat w Lily Dale?
      Spirytualizm narodził się w okolicy Rochester w stanie Nowy Jork. Wtedy Buffalo było najbogatszym miastem w USA. Największe postacie ze środowiska spirytualizmu było bardzo wpływowe. Mieli pieniądze na budowę tego obozowiska, a z Rochester do Lily Dale jeździła kolejka. Ziemia, na której powstało Lily Dale, zawsze była uważana za bardzo uduchowiony teren. Był ważny dla rdzennych mieszkańców. Susan B. Anthony też tam jeździła. To było jedno z niewielu miejsc, w których kobiety mogły wypowiadać się publicznie, zanim wywalczyły prawa wyborcze.

      „Dorothy z fioletowym, kulistym obiektem, który uważa za znak obecności jej zmarłego męża, Boba", Lily Dale, Nowy Jork, 2001 rok.

      Co sprawiło, że po tamtych wakacjach spędziłaś 16 lat badając spirytualizm?
      Poznałam historię fotografii, która istnieje w tej religii. Bardzo mnie to zainspirowało, nie opisywali tego w żadnym z podręczników, które czytałam w szkole. Zainteresowała mnie też historia tej społeczności, jak wielu laureatów nagrody Nobla było zaangażowanych w ten ruch, a także jego powiązania z radykalną reformą i ruchem na rzecz praw kobiet. Spirytualizm często jest utożsamiany ze wszystkim, co New Age, więc odkrycie tej intelektualnej, buntowniczej strony i szalonej obecności w świecie sztuki było niesamowite. Surrealistów inspirowały techniki spirytualistów. Teraz historycy sztuki inaczej patrzą na historię malarstwa abstrakcyjnego i wracają do takich artystek, jak Hilma af Klint i Georgiana Houghton. Obie kobiety twierdziły, że ich ruchami ich pędzla kierują duchy.

      W mojej książce znajdą się nie tylko zdjęcia. Dodam także wiele historycznych obrazów, żeby odbiorcy naprawdę mogli zrozumieć, co robię. Buduję na kanwie tej dziwnej, fotograficznej historii. To moja próba napisania kolejnego rozdziału. Mam nadzieję, że stworzę książkę, która będzie interesująca dla spirytualistów. Z tego, co wiem, jestem jedyną osobą [podejmującą ten temat] z antropologicznym i dziennikarskim zacięciem. Uwieczniam media przy pracy — ci ludzie szczerze starają się odtworzyć seanse z czasów wiktoriańskich.

      „Stół do uzdrawiania, Montcabirol Center for Physical Mediumship," Mirepoix, Francja, 2014 rok.

      Czy istnieje wyraźny archetyp spirytualisty? Czy mieszkańcy Lily Dale są różnorodni?
      Odwiedzający są przeróżni. Ci, którzy tam mieszkają, mają może od 50 lat wzwyż, ale co lata urządzają tydzień dla dzieci. Wtedy dzieciaki mogą wziąć udział w uzdrawianiu albo lekcjach z medium. Wygląda na to, że religia się starzeje. Ludzi interesuje bardziej, gdy się zestarzeją albo stracą kogoś. Poznałam też ludzi, którzy przyjechali do Lily Dale z bardzo niecodziennych powodów.

      Z jakich metod spirytualiści korzystają, by komunikować się ze zmarłymi?
      Mają seanse z medium-jasnowidzem, a także uzdrawianie duchowe, które przypomina nakładanie na kogoś rąk albo japońskie reiki. Uzdrowiciele wierzą jednak, że pracują z mocą ze świata duchowego. Są też seanse z unoszeniem stołu i media, które starają się wywołać jakiś efekt fizyczny. To teraz mniej popularne. Pojawił się też bardzo ciekawy, nowy ruch, który wykorzystuje media oraz technologię. Nazywa się to transkomunikacją instrumentalną. Wykorzystuje się w tym radia, kamery albo filmiki, żeby wzmocnić połączenie albo zdobyć dowody na jego istnienie. Spirytualizm zawsze wiązał się z technologią. Siostry Fox, założycielki spirytualizmu, nazywały swój pukający szyfr „duchowy telegrafem".

      „Naomi nasłuchuje 'pudełka duchów', urządzenia, które szuka przekazów od duchów na różnych częstotliwościach radiowych", Lily Dale, Nowy Jork, 2015 rok.

      Jak podeszłaś do uwieczniania tych praktyk?
      Na początku podeszłam do tego jak dokumentalistka. Wkrótce jednak bardzo sfrustrowały mnie zdjęcia w odniesieniu do moich doświadczeń. Czułam, że nie oddają tych wydarzeń, tej elektryzującej atmosfery. Potem zaczęły mi się przytrafiać szczęśliwe wpadki, np. na seansie niechcący ustawiłam długi czas naświetlania. Tak powstało rozmazane zdjęcie, które było metaforą tego, co się działo według ludzi oraz czego ja nie dostrzegałam. Pojawiały się też anomalie, jak np. fioletowa kula na ramieniu pewnej kobiety. Powiedziała mi, że to jej zmarły mąż.

      Nigdy nie pomyślałabym, że można przypisywać znaczenie anomaliom fotograficznym i jest to z wielu punktów widzenia bardzo nieprofesjonalne. Zaczęłam jednak to łączyć i przekraczać bariery. Bardzo zainspirowali mnie ludzie praktykujący transkomunikację instrumentalną. Zawsze szukają tego błędu, czegoś, z czego można coś odczytać. Zaczęłam robić to samo ze swoim aparatem, bardzo się otworzyłam. Projekt łączy dziennikarskie, antropologiczne badanie z moją własną fotografią eksperymentalną.

      „Pastor Jean uzdrawia Jennifer", Healing Temple, Lily Dale, Nowy Jork, 2003 rok.

      Czy kiedyś przydarzyło ci się coś, czego nie potrafisz wyjaśnić?
      Tak. Szczerze mówiąc miałam wiele tajemniczych przeżyć, a absurdalnych jeszcze więcej. I takich, które uważam za zupełną ściemę. To przeskakiwanie między tymi doświadczeniami sprawia, że wciąż jestem zafascynowana. Medium powiedziało mi: „Urodzisz dziecko w święta" i dwa lata później niespodziewanie urodziłam w wigilię. Teraz się denerwuję, bo ciągle mi mówią, że urodzę dziewczynkę, a ja nie planuję kolejnego dziecka. Pojawiały się też poważne wiadomości od bliskich, które były sensowne. Zostałam także wprowadzona w stan hipnozy regresyjnej, podczas której cofnęłam się do poprzedniego wcielenia i miałam bardzo żywy sen na jawie. Nigdy czegoś takiego nie doświadczyłam. Wszystko to pomogło mi stać się bardziej kreatywną osobą i wyjść poza schematy.

      „Séance: Spiritualist Ritual and the Search for Ectoplasm" jest teraz dostępna w przedsprzedaży na Unbound.

      „Inspiration Stump (pieniek inspiracji), święte miejsce w Lily Dale, w którym media przemawiają od 1979 roku. To tutaj została odebrana wiadomość mojego dziadka", Lily Dale, Nowy Jork, 2012 rok.

      Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

      „Medium Kevin Lawrenson przeprowadza uzdrawianie duchowe", Montcabirol Center for Physical Mediumship, Mirepoix, Francja, 2014 rok.

      „Sztućce, które Willa wygięła siłą woli", Lily Dale, Nowy Jork, 2002 rok.

      „Wiadomość od Elvisa zapisana automatycznie na seansie Myry Basey", Peterborough, Anglia, 2012 rok.

      „Czatowanie na kule energii z aparatami — tuż po modlitwie o ich pojawienie się", Sette Fratelli Mountains, Sardynia, Włochy 2015 rok.

      „Eksperymentalne przepowiadanie przyszłości z dymu z medium Susan Barnes", Arthur Findlay College, Stansted, Anglia, 2016 rok.

      Przeczytaj też:

      Kredyty

      Tekst: Alice Newell-Hanson
      Zdjęcia: Shannon Taggart
      Tłumaczenie: P. Śmiechowska

      Połącz się ze światem i-D! Polub nas na Facebook , śledź na Twitter i Instagram.

      Tematy:spirytualizm, spirytualiści, ouija, duchy, dusze, komunikacja, zmarli, medium, fotografia, kultura, shannon taggart, lily dale, pogromcy duchów

      comments powered by Disqus

      Dziś w i-D

      Załaduj więcej

      i-D poleca

      Dodatki