w pojedynkę

Młodzi single, jak wam się żyje?

tekst Mateusz Góra
|
06 Maj 2016, 9:05am

kadr z filmu małe stłuczki

Czy ktoś dzisiaj jeszcze pamięta anachroniczne zwroty w stylu „stara panna" albo „wieczny kawaler"? Już dawno wysłaliśmy je do lamusa, podobnie jak przekonanie, że bycie singlem oznacza porażkę w poszukiwaniu miłości. Kiedyś każdy, kto kończył studia i wkraczał w dorosłe życie, musiał od razu kogoś sobie znaleźć i się ustabilizować. Wiele zmieniło się wraz z nadejściem internetowych portali i aplikacji do randkowania, które rozluźniły nasze podejście miłości i seksu. Potwierdza to ostatni wysyp filmów o tych, którzy zdecydowali się żyć w pojedynkę, na czele z niekwestionowanym hitem kasowym tego roku, czyli „Planetą Singli".

Niby oswoiliśmy się już z tą kategorią, ale nadal za rzadko otwarcie rozmawiamy o tym, co oznacza bycie singlem. Postanowiliśmy więc dotrzeć do źródła i zapytać kilku młodych kreatywnych singli, jak wygląda ich życie. Oni najlepiej rozumieją, jakie są plusy i minusy takiego wyboru, a każde z nich dokonało go świadomie. Poznajcie Dawida, który ma 26 lat i jest fotografem z Warszawy, Patrycję (28 lat) pracującą w warszawskim muzeum, Basię z Krakowa (25 lat), która jest malarką, Igę (27 lat), która robi doktorat w Krakowie i Michała (30 lat), grafika z Warszawy. Wszyscy od przynajmniej dwóch lat nie byli w związku.

single cenią sobie niezależność
Chyba należy zacząć od najprostszego pytania - czy nie brakuje im czegoś w życiu? Wszyscy przyznali, że w byciu singlem nie chodzi o to, czy czegoś ci brakuje. Tak naprawdę to kwestia priorytetów, jakie sobie w życiu stawiasz: „Wiadomo, że kiedyś na pewno będę chciał znaleźć sobie dziewczynę, ale na razie wolę skupić się na pracy i czuję się z tym szczęśliwy. Nie mam na co dzień wrażenia, że czegoś mi brakuje", powiedział nam Dawid. „Mam wrażenie, że w tym momencie swojego życia po prostu nie mogę z kimś być - cały czas jestem zajęta, staram się zrealizować marzenia, co wiąże się też czasem z koniecznością zmiany miejsca. Chłopak odciągałby moją uwagę, nie potrafiłabym w pełni skoncentrować się na tym, co chcę robić, a nie chciałabym też zupełnie go ignorować, bo to bez sensu. Tak, czegoś mi brakuje, ale na razie, spotykając się z przyjaciółmi, nie czuję tego tak bardzo ", dodaje Patrycja. Najbardziej radykalne podejście ma Michał: „Nie wyobrażam sobie na razie, żebym kiedykolwiek mógł z kimś być w stałym związku. Zbudowałem swój świat sam i świetnie się w nim odnaduję. Wolność w projektowaniu jest dla mnie najważniejsza, nie potrafiłbym z niej zrezygnować"

dziewczyna z szafy.jpg

Kadr z filmu „Dziewczyna z szafy".

ale budują różne związki
Największym plusem bycia singlem jest dla nich niezależność, chociaż nie ukrywają, że boją się trochę stracić zdolność „bycia z kimś w związku": „Nikt nie mówi mi, co mam robić, gdzie mogę chodzić, z kim się spotykać. Wszystkie decyzje podejmuję sama. Z drugiej strony mam czasem poczucie, że dziczeję, że za jakiś czas trudno będzie mi z kimś zbudować trwałą relację", powiedziała Basia. Z drugiej strony Iga nie czuje, żeby mogła mieć trudności z wejściem w związek w przyszłości: „Byłam ze swoim chłopakiem ponad 3 lata i wiem, jak to jest. Wątpię, żebym kiedyś miała trudności z byciem z kimś, mam doświadczenie. To trochę, jak jazda na rowerze, kiedy już się nauczysz, trudno zapomnieć (śmiech)". Czy jednak w ogóle nie zdarza się im chodzić na randki i poznawać nowych ludzi? „Pewnie, ale staram się rozgraniczyć swoje potrzeby emocjonalne od seksu. Czasem zdarzy się, że pójdę z dziewczyną do łóżka, ale oboje tego chcemy i wiemy, że nie będziemy się później spotykali. Potrzeby emocjonalne na razie realizuję w czasie spotkań z przyjaciółmi. Od czasu do czasu myślę jednak, że wybrałbym się na prawdziwą randkę, bo czuję się trochę romantykiem", dorzucił Dawid.

i chodzą na randki
Zaskakujący jest też sposób, w jaki korzystają z Tindera i innych aplikacji randkowych. „Tak naprawdę zakładam konto na Tinderze od czas do czasu z nudów. Kiedy idę na spotkanie nie mam poczucia, że to randka, w ten sposób poznaję nowych ludzi, którzy z czasem stają się moimi przyjaciółmi", przyznała Patrycja. Nie tylko ona wykorzystuje aplikację randkową nie w celu umówienia się na randkę. Dawid też ma nietypowe podejście: „Zdarza mi się umówić z dziewczyną na Tinderze, ale często piszę po prostu z interesującymi ludźmi o wszystkim i o niczym. Większość z takich rozmów wcale nie musi kończyć się spotkaniem".

najbardziej nie lubią stereotypów
A czym się martwią współczesne single? Okazuje się, że ich największym problemem są przekonania, jakie na ich temat mają inni. Czy skupienie się na pracy rzeczywiście nie daje takiego szczęścia, jak dzielenie z kimś życia? „W przypadku kobiet jest gorzej - ludzie podkreślają, że nasz zegar biologiczny tyka, a my dalej nie mamy dzieci. Ja wolę jednak poczekać na faceta, z którym naprawdę chcę mieć dziecko", sądzi Basia, a Patrycja dodaje: „Współczesna kobieta ma naprawdę dużo na głowie i nie starczyłoby jej czasu, żeby zajmować się tym, czy komuś podoba się, że jest sama czy nie. Jesteśmy wolne i nie powinnyśmy się tego w żadnym razie wstydzić". A co sądzą o tym, że singli czasem szufladkuje się też jako egoistów, którzy są zapatrzeni w samych siebie? „Przecież to nie ma nic do rzeczy - staram się być dobry dla ludzi i to, czy mam czy nie mam dziewczyny nie ma na to wpływu. Mężczyźnie jest o tyle łatwiej, że większość ludzi daje mu czas na 'wyszumienie się', od kobiet wymaga się większej stałości - to nie fair, płeć nie ma w tym wypadku żadnego znaczenia", uważa Dawid, a Michał dodaje: „Mam mnóstwo znajomych i świetnie się z nimi bawię, ale nie mam czasu na chłopaka, nie poświęciłbym mu odpowiedniej uwagi, mam swoje cele, marzenia, one są najważniejsze. Taki zdrowy egoizm jest potrzebny, pozwala się rozwijać".

nieulotne.jpg

Kadr z filmu „Nieulotne".

szczególnie dotyczących wyglądu...
A jakie są stereotypy związane z wyglądem singli? Czy czasem zdarza się im słyszeć, że są sami, bo są nieatrakcyjni albo ubierają się w niewłaściwy sposób? „Rzeczywiście czasem ludzie patrzą na mnie dziwnie, ale ja lubię swój ekstrawagancki styl. Nawet jeśli sądzą, że wyglądam jak 'cyrkówka'", przyznała Patrycja i dodała: „Przecież nie będę chodziła w bluzkach z wielkim dekoltem i krótkich spódniczkach, skoro nie mam chłopaka". „Ja ubieram się po prostu na czarno, ale to chyba z wygody. Nikt mi nigdy nie powiedział, że nie mam nikogo, bo źle wyglądam. Chociaż nie uważam, żebym był superprzystojny, często słyszę od dziewczyn, że wyglądam dobrze", powiedział Dawid, a Michał wtrącił: „Mam nadzieję, że czasy, kiedy singli oceniano przez taki pryzmat są już dawno, dawno za nami. W swoim życiu nigdy nie spotkałem się na szczęście z taką opinią".

i tak naprawdę nie mają żadnego tajnego kodeksu
Gdzie właściwie leży granica pomiędzy kimś, kto jest zdeklarowanym singlem, a kimś, kto po prostu jest sam? Czy istnieją jakieś zasady, regulamin, tajny kodeks, granica wieku? „Nie, nie mamy tajemnego kodeksu (śmiech). To chyba kwestia wyboru - ja nie chcę być teraz z kimś świadomie, chociaż nie wykluczam, że poznam kogoś, w kim po prostu się zakocham, to przecież może się zdarzyć. Na razie wybieram życie, w którym nie będę miała takich poważnych zobowiązań", mówi Patrycja. „Czasem dobrze się zawinąć w koc i oglądać łzawy film, jak Brigitte Jones. Nie ma się co wstydzić gorszego dnia. W byciu singielką ważne dla mnie jest poznanie samej siebie - to, czego naprawdę nie potrafię zrozumieć to wchodzenie od razu z jednego związku w kolejny ze strachu przed samotnością", dodaje Basia, a Dawid dorzuca: „Myślę, że istnieje granica, przed którą mówisz, że po prostu nie masz dziewczyny. Chyba jest nią koniec studiów - wtedy zaczynasz 'dorosłe' życie i podejmujesz decyzję, co w tym momencie jest ważne". Iga dodaje, że jej zdaniem istnieje jednak podstawowa zasada bycia singielką: „Musisz znać siebie i umieć ze sobą wytrzymać. Często szukamy innych ludzi, żeby wypełnili lukę, która jest w nas, żeby stali się naszym dopełnieniem. Dla mnie to nie jest dobra metoda, nie pozwala naprawdę być sobą, to trochę ucieczka".

wszystko, co kocham.jpg

Kadr z filmu „Wszystko, co kocham".

O co więc chodzi w byciu singlem? O wolność wyboru, wyszumienie się, a może bycie pragmatycznym robotem skupionym na pracy, który jest wiecznie sfrustrowany z powodu braku chłopaka albo dziewczyny? Okazuje się, że wbrew wielu mitom związanym z byciem singlem, to przede wszystkim dobra szansa, żeby poznać siebie (a przy okazji nauczyć się dobrze czuć samemu ze sobą) i zachowywać się szczerze wobec innych, nie stwarzając pozorów tymczasowych, płytkich związków. Bo chociaż niektórzy nie kryją, że są romantykami, to wszyscy unikają rozmowy o miłości. Czy więc uczucie, która kiedyś wreszcie na nich spadnie (być może szybciej niż się spodziewają) nie wywróci ich całego świata do góry nogami, nie zmieni utartych ścieżek i przekonań? Pewnie tak, ale do tego czasu każde z nich będzie wieść harmonijne, szczęśliwe życie w pojedynkę. 

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Mateusz Góra

Tagged:
Kultura
związki