siostra bliźniaczka moniki brodki

Brodka to w polskiej branży muzycznej ikona ekstrawagancji i dobrego stylu. Pora poznać bliżej jej stylistkę, projektantkę i wieloletnią przyjaciółkę — Vasinę.

|
sie 2 2016, 8:55am

Już na pierwszy rzut oka widać, że dziewczyny mają ze sobą wiele wspólnego. Drobne brunetki, z niskim głosem i kosmiczną energią... słabość do ekstrawaganckich ciuchów i fryzura, którą Vasina przetestowała na sobie, żeby przekonać do zmiany Monikę, to tylko niektóre z łączących je elementów.
Brodka i Vasina, czyli piosenkarka-muza i projektantka-stylistka.

Trudno jednoznacznie określić, od kiedy współpracują. Vasina sięga do 2004 roku, gdy pracowała jako stylistka w Gali a Monika, nastolatka po wygranej w „Idolu", została zaproszona do sesji okładkowej.
„Chyba tego dnia obydwie byłyśmy naburmuszone, bo mamy bardzo podobne charaktery", śmieję się Vasina, ale nie ukrywa, że coś musiało zaiskrzyć, skoro to spotkanie dało początek przyjaźni i bardzo owocnej współpracy. Razem zrealizowały lwią część sesji i teledysków Moniki, a wisienką na torcie jest ich ostatnia współpraca przy okazji albumu „Clashes".

„Przygotowania zaczęłyśmy na rok przed premierą albumu - wspomina Vasina - przesłuchałam parę kawałków, ale to był dopiero zarys płyty. Dużo rozmawiałyśmy, a ponieważ Monika pracując nad muzyką zawsze doskonale wie, czego chce, to pozostało mi złożyć te rzeczy do kupy i wyrzucić to,  co niepotrzebne. Zazwyczaj pomysłów jest 10 razy tyle, co powinno".

Płyta Moniki była mocno inspirowana sacrum, dlatego planem były ubrania, które mogły niebezpośrednio kojarzyć się religią, np. przez gładkie kolory i monumentalne fasony - peleryny, długie szerokie spodnie, bluzki ze stójką...
„Wymyśliłam fiolet, bo wiedziałam, że Monika go nienawidziła. Chciałam ją podkręcić, kościelne powiązania tylko dodawały całości smaczku", mówi z uśmiechem Vasina. Ale po chwili zastrzega, że plan to tylko punkt wyjścia. Na zdjęciach ubrania żyją własnym życiem, jej praca jest intuicyjna.

„Miałyśmy kilka tropów, których się trzymałyśmy do sesji wizerunkowej, przy pierwszym zdjęciu okazało się, że... wow! To nie był dobry pomysł. W takich chwilach nie ma problemu, żeby z czegoś zrezygnować. Może dlatego, że mamy spójność gustów. Na 10 rzeczy, 9 podoba nam się tak samo".

Czasami bywa jednak zupełnie odwrotnie. Jasne kimono, które znalazło się na okładce płyty, Monika kupiła w second handzie. Ten ciuch wszystkim wydawał się przesadzony, miał być tylko żartem w trakcie przymiarek.
„To jest właśnie fajne w modzie, że brak konsekwencji pozwala ci się bawić. Nie można zbyt blisko trzymać tematu i symboliki, trzeba dowolnie interpretować, odlecieć. Kimono jest ubraniem wojownika, z religią nie ma wiele wspólnego, ale na tym zdjęciu wygląda jak ornat", tłumaczy Vasina.

Pytam o inny magiczny moment w ich współpracy. Vasina odpowiada od razu - „ 'Dancing Schoes'. Uwielbiam teledysk tak samo, jak samą piosenkę. Oczywiście wtedy też wszystko wydarzyło się 'samo'. Pojawiły się mocne buty, cekin - delikatne nawiązanie do Jacksona".

Zastanawiam się głośno, czy Monika, znana z bezkompromisowości, mówi czasem przyjaciółce twarde „nie".
„Nie! - wybucha śmiechem Vasina - ale zdarza się, że burzliwie dyskutujemy. To dlatego, że Monika ma styl i pozwala mi pociągnąć go dalej, zbudować wizerunek".

Rozgraniczenie na styl i wizerunek okazuje się kluczowe dla jej pracy. „Styl się ma albo nie, żaden stylista nikomu go nie da. To jest naturalność w ubraniu, sposób chodzenie, uśmiech, dużo rzeczy. Najlepszy przykład to Charlotte Gainsbourg - klasyka. Nawet jak idzie w trampkach, jeansach i T-shircie to zawsze dobrze wygląda - ciągnie Vasina - Monika kocha modę i zżywa się z wizerunkiem. To nie jest osoba, która przebierze się na scenę, a później wskakuje w swój ulubiony dres. Ona przekłada te nasze wspólnie wypracowane historie na codzienność".

Najważniejsze są jednak proporcje. Ubranie nie może przyćmić muzyki. Stylista musi wyczuć swój moment i skalę działania.
„Moja praca jest fajna, jeśli jej praca jest fajna. Kiedy Monika była nastolatką i śpiewała dla nastolatków, ubierałam ją na takim etapie, na jakim była. Od tego czasu ciągle się rozwija i robi coraz większe, lepsze i dojrzalsze rzeczy, w związku z tym ja też mogę. Wyobraź sobie, że ktoś wypuszcza drętwą piosenkę, a jego stylista wyskakuje z cudowną, spektakularną stylizacją, której klimat przyćmiewa kawałek... To jest bez sensu, we wszystkim trzeba zachować równowagę, inaczej robi się pustą przebieranką".

Poza współpracą z Brodką, Vasina przygotowuje się do startu damskiej marki sygnowanej jej nazwiskiem. W połowie września, razem ze wspólniczką Lenką Poneman, planuje otworzyć pracownię i butik w jednym - przestrzeń w starej kamiennicy w centrum Warszawy, gdzie będzie pracować i sprzedawać swoje autorskie projekty. Wymieszane kolorowe kafelki, kawa podawana w porcelanowym serwisie dla lalek, odwrócone wieszaki... są też pomysłami Vasiny. Jej nowy projekt to miejsce, gdzie moda, muzyka i wnętrze połączą się, tworząc wyjątkową atmosferę.

Kredyty


Tekst: Basia Czyżewska
Zdjęcia: Karol Grygoruk
Włosy i make-up: Iza Kućmierowska