jesteśmy zbyt młodzi, aby mieć depresję

Mamy ukończone studia, dobre perspektywy na życie i obiecującą przyszłość. Dlaczego więc jesteśmy tak nieszczęśliwi?

tekst Raquel Zas
|
06 Lipiec 2015, 8:50am

kadr z filmu „Melancholia”

Posiadamy skarb, którego wiele osób może nam pozazdrościć. Coś, czego nie można kupić za pieniądze i tak pięknego, jak ulotnego. Mowa oczywiście o młodości. Mimo to jesteśmy nieszczęśliwi. Przechodzimy przez okresy zarówno trudne, jak i zbyt łatwe, nie zauważając, że każdy z naszych dziadków oddałby wszystko, aby znaleźć się w naszym położeniu. Może w tym tkwi istota problemu?

W dzisiejszych czasach mamy praktycznie wszystko na wyciągnięcie ręki. Od najmłodszych lat świat przekonuje nas, że nic nie jest niemożliwe. W efekcie nosimy w sobie wiele niespełnionych snów i aspiracji. Stwarzamy obraz idealnego życia, ale dorastając, zauważamy, że jest to wizja nierealna i w zasadzie nieosiągalna. Należymy do pokolenia melancholii.

Spędzamy średnio dekadę na studiach, które mają nam ułatwić zdobycie wymarzonej pracy, ale część z nas ma już 30-kę na karku i wciąż mieszka z rodzicami. Wmawia się nam, że gdzieś na świecie istnieje ta idealna druga połówka. „Sama do mnie przyjdzie" - twierdzą niektórzy, inni odpowiadają, że należy się wysilić i samemu jej poszukać. Koniec końców odkrywamy, że miłość to cholernie ciężkie i intensywne uczucie, które zarówno sieje spustoszenie, jak i nadaje życiu sens.

Czasami ranimy, czasami sami padamy ofiarą gierek. Wmawia się nam, że pieniądze szczęścia nie dają, ale kto wierzy w tę bajkę? Media droczą się z nami, przedstawiając najpiękniejsze zakątki Ziemi, które warto zobaczyć na własne oczy, bombardują obrazkami z życia gwiazd i celebrytów, przekonując, że są one rzeczywistością, a my powinniśmy dążyć do zrealizowania tej utopijnej wizji.

Co więcej, żyjemy pod ciągłą presją pielęgnowania starannie przygotowanych profili Facebookowych. Instagram zalewają przefiltrowane fotki zachodów słońca, samojebki z przyjaciółką na tle palm i obrazki przedstawiające nowe zakupy (najlepiej prosto z Londynu). Gdybyśmy mogli uchwycić to, co dzieje się wokół nas podczas wykonywania tych zdjęć… Właśnie to byłoby genialne.

W mediach społecznościowych jesteśmy zaledwie niewyraźnym odbiciem tego, czym chcielibyśmy być. Opinię o ludziach budujemy na podstawie ilości wirtualnych znajomych, a wyznacznikiem samopoczucia jest liczba polubień pod zdjęciem profilowym. Czy kiedykolwiek zastanawialiście się jakie to niedorzeczne? Mogę spokojnie udowodnić, jak smutni są moi znajomi, wyłącznie po ilości samojebek, którą dziennie jestem karmiony.

Jesteśmy młodzi, jesteśmy osępiali, ale nie wiemy dlaczego. W ciągu zaledwie 5 ostatnich lat liczba chorych na depresję wzrosła w Hiszpanii o 15 proc. To epidemia XXI w., ale nikt nie reaguje. To prawda, jesteśmy dużo bardziej podatni na zmiany nastroju, a wszystko działa na nas mocniej niż powinno. 
Tu nie chodzi o smutek, ale o coś dużo głębszego - o uczucie pustki i obojętności. Dzieje się tak, gdy w życia wkrada się strach. Strach przed porażką, strach przed innymi ludźmi, a nawet strach przed samym sobą. Przeciwstawiamy się dziwnemu zjawisku, które nie wiadomo kiedy pojawiło się w naszych życiach, a gdy budzimy się i zauważamy jego istnienie, spotykamy się z grubym murem, uniemożliwiającym wstanie z łóżka.

Jeśli kiedykolwiek spotkaliście się z tym uczuciem, na pewno wydawało się wam, że nikt was nie rozumie. Społeczeństwo nie jest w stanie pojąć, dlaczego wykształcony młodzieniec z dobrego domu może mieć depresję. „Nie wiem, na co narzekasz", „głowa do góry!", „siedząc na kanapie, nic nie osiągniesz" - to, tylko niektóre z szablonowych zdań, które każdy z nas kiedyś usłyszał z ust znajomych i rodziny. To prawda, chęci mają dobre, ale nigdy tego nie zrozumieją, jeśli sami nie przeszli przez podobną sytuację. Tak naprawdę tylko sami możemy sobie pomóc. Wizyta u psychologa, sport, joga, nowe zainteresowania… Urządziliśmy się tak wygodnie, że nasz świat może runąć na myśl o czymś nowym i nieznanym. Smutek jednak należy zaakceptować i przyjąć w ten sam sposób co radość. W końcu to ludzkie, naturalne uczucie, które może wiele dać.

Najwybitniejsi artyści starali się wyciskać ze smutku to, co najlepsze. Frida Khalo wyrzucała z siebie uczucia poprzez swoją sztukę, co dawało upust jej dolegliwościom fizycznym i psychicznym. Obraz Pole pszenicy z krukami przedstawia obawę Van Gogha przed zbliżającą się śmiercią. Powinniśmy więc nauczyć się czerpać z depresji to, co najlepsze i zamienić ją w impuls kreatywny. W ten sposób odzyskamy panowanie nad umysłem. W końcu najlepszym lekarstwem na ból jest uczynienie z niego czegoś pięknego.

Staramy się, aby nasze życia były idealne, a nie realistyczne. Nie przestawajcie żyć, śmiać się i płakać. Dzięki temu będziecie przynajmniej autorami własnych porażek. Wszystko mija, a świat nie jest tak straszny, jak nam się wydaje. Zła karma nie istnieje, rzeczy czasami po prostu się dzieją. Nie odbierajcie ich na poważnie, w końcu ten świat jest za bardzo absurdalny, aby się nim przejmować.

Przeczytaj też o smutnych dziewczynach: jak to się stało, że smutek stał się sposobem na życie?

Kredyty


Tekst: Raquel Zas
Zdjęcie: Oliver Hadlee