​czy wieczna miłość przestała istnieć?

Przynajmniej w postaci, jaką znaliśmy do tej pory...

tekst Aida Belmonte
|
21 Styczeń 2016, 10:54am

Zakochać się: tak czy nie? Prawie każdy przechodzi ten ogromny dylemat. Z jednej strony nic dziwnego, to w końcu pytanie zadawane przez społeczeństwo od stuleci. Literatura, kino, muzyka, sztuka - to w nich znajdujemy takie zagwozdki. Ile romansów napisał Szekspir? Ile znacie piosenek stworzonych ku chwale miłości?

Ale czym jest miłość na początku XXI wieku? Mit rycerza w lśniącej zbroi, szukającego swojej księżniczki, już dawno został obalony. Idea małżeństwa z rozsądku, tak jak w czasach naszych dziadków, też straciła na aktualności. Dziś miłość jest płynna i niezależna, a jak powszechnie wiadomo - wolność to broń obusieczna.

Kadr z filmu „Blue Valentine"

Właśnie ten temat poruszył Zygmunt Bauman w swojej książce „Razem, osobno".
„Postmodernizm - a nawet według niektórych 'hipermodernizm' - przyniósł ze sobą zachowania, do których każdy dostosowuje się w większym lub mniejszym stopniu. Żyjemy w czasach negujących wszystko, co stałe i długoterminowe. Nikogo nie dziwi już, że niepewność odbije swe piętno na przyszłości. Praktycznie na każdym z jej elementów, ze związkami włącznie. Jeśli nie wiemy, czym chcemy się zajmować i w zasadzie nie znamy samych siebie, jak możemy oczekiwać, że odnajdziemy drugą połowę? Być może ona tak naprawdę nie istnieje", twierdzi socjolog.

Ta mało pocieszająca myśl jest świadectwem triumfu krótkotrwałości. Zdaje się, że dziś wszystko jest jednorazowe, wymienne. Ubrania, jedzenie, kultura i - jakże inaczej - relacje międzyludzkie. Rzeczy dzieją się w tak szaleńczym tempie, że często nie sposób je zrozumieć. Coś, co trwa dłużej niż jeden sezon, prawdopodobnie wkrótce stanie się niemodne. To samo można powiedzieć o naszych partnerach.

To zjawisko sprawia, że hołubimy indywidualizm, którego udało nam się doświadczyć. Wystarczy spojrzeć na prężnie rozwijające się państwa Dalekiego Wschodu (np. Japonię), żeby zauważyć, iż kult jednostki odgrywa tam ogromną rolę. Przedstawicieli tych kultur interesuje głównie własna praca i dążenie do ideału, często np. kosztem życia prywatnego. W świecie zachodnim od niedawna obserwujemy podobne zjawisko.


Kadr z filmu „Ona"

Według Baumana indywidualizm stawia w złym świetle stabilne relacje partnerskie, gdyż stanowią one zagrożenie dla osobistej autonomii. Ze względu na to nasze związki stają się coraz bardziej krótkotrwałe i obojętne. Uciekamy od zobowiązań po pierwszych symptomach nudy czy wysiłku. W końcu w morzu pływa cała masa ryb...

W tym kontekście „Love", najnowszy film Gaspara Noe, nabiera zupełnie nowego znaczenia. Nie przestajemy się zakochiwać ani czuć pociągu do innych. Miłość nigdy nie była tak liberalna, jak dziś.

Dzieje się z nami coś, co przechodzą bohaterowie filmu. Nie odwracamy się od idei miłości, ale od naszych ukochanych i koncepcji związku, którą wpajano nam od lat. Myślimy o niej jak o czymś niewygodnym i ograniczającym. Poniekąd więc - odstawiając na drugi plan podłoże seksualne - film przedstawia obraz współczesnej miłości, a jest ona okrutna i przede wszystkim krucha.

Kadr z filmu„Love"

Miłość to najmniej stabilne zjawisko, jakiego możemy doświadczyć. Ponadto Bauman twierdzi, że do owego obrazu należy dodać uprzedmiotowienie partnerów. W pewnym sensie patrzymy na ludzi jak na produkty, z których korzystamy w celu umilenia sobie czasu. W tym kontekście idealizowane przez stulecia uczucie staje się czymś w rodzaju transakcji handlowej.

Tinder, Facebook, Instagram i szereg innych aplikacji - oto podstawowe przykłady nieograniczonych możliwości. Wszystkiego, co moglibyśmy mieć (ale nie mamy) i życia, które moglibyśmy wieść (ale tego nie robimy). Prościej - wszystko, co możemy wykorzystać, przetrawić i wypluć.

Na przykładzie sieci społecznościowych doskonale widać panujący obecnie kult estetyki. To prawda, wciąż zakochujemy się w osobowości i naturze danej osoby, ale teraz zwracamy też ogromną uwagę na to, w jaki sposób nas uzupełnia i w jakim stawia nas świetle. Wolimy skupiać się na sobie, tworzyć konkretny wizerunek wokół naszego ego. Tylko kiedy kandydat wpasuje się w ten obrazek, staje się godny zainteresowania. Mówiąc krótko - staramy się upiększać miłość. Nie? W takim razie co robicie na Tinderze z profilami bez zdjęcia?


Kadr z filmu „Romans na dwie noce"

Patrzymy na nasze potencjalne pary - bo umówmy się, cały czas kogoś szukamy - przez pryzmat nas samych. Chcemy, aby idealnie nas dopełniały, były wręcz naszymi bliźniakami. Towarzyszy nam myśl z gatunku „podoba mi się, ale jeśli coś nie dzieje się samo, to do widzenia". Tacy się staliśmy i taki mamy sposób postrzegania świata. W gruncie rzeczy to forma ucieczki od bólu, który może wywołać niespełniona miłość.
W dłuższej perspektywie ta strategia może zadziałać krzywdząco. Z drugiej strony, czym jest dłuższa perspektywa?

Kredyty


Tekst: Aida Belmonte
Zdjecie główne: Kadr z filmu „Love"

Tagged:
miłość
spoleczenstwo