osobiste wideo o depresji, które stało się hitem internetu

Poznaj Kasię, której film w ciągu dwóch miesięcy zobaczyło prawie dwa miliony ludzi.

tekst Mateusz Góra
|
24 Luty 2016, 7:35am

kadr z wideo living with depression

Kasia Napiórkowska nagrywała i publikowała na swoim kanale różne filmiki, ale dopiero wideo o depresji stało się przełomem. Po „Living with depression" powstała jeszcze druga część, „Living with a depressed person". Chociaż Kasia sama nigdy nie chorowała, miała wielu przyjaciół, którzy przechodzili depresję. Postanowiliśmy zapytać, czy zaskoczyła ją aż taka popularność tego tematu i jak to jest z naszym pokoleniem - czy jesteśmy zbyt smutni?

Kiedy założyłaś swój kanał?
Założyłam go bardzo dawno i to były właściwie pierwsze próby filmowania czegokolwiek, jakieś krótkie teledyski, klipy. Z czasem pojawił się plan rozwinięcia tego kanału i wtedy przeniosłam się na tematy kobiece. Stwierdziłam, że muszę znaleźć jeden określony temat, poza tym takie rzeczy interesują ludzi. Z drugiej strony to bardzo, bardzo powtarzalny motyw, więc z czasem stał się dla mnie trochę nudny. Film o depresji był przełomem, który pokazał mi, że powrót do tego, co robiłam na początku, ma sens.

Jak myślisz, czemu tylu ludzi chciało zobaczyć film o depresji?
Znam się blisko z 3-4 osobami chorującymi na depresję. Wydaje mi się, że mój film jest tak popularny, bo wiele osób ma problem z depresją, a nie jest im łatwo wyrazić swoje emocje w słowach. W momencie, kiedy pojawił się klip, który w zwartej formie przedstawia ich problem, po prostu go udostępniali, mówiąc: „Zobacz, tak właśnie się czuję".

Skąd czerpiesz wiedzę o depresji? To wyłącznie twoje obserwacje i to, co zdradzili ci znajomi, którzy chorują?
To są prywatne historie. Nie mówię o nich, bo wiem, że te osoby sobie tego nie życzą i szanuję ich decyzję. Nie konsultuję swoich filmów z psychiatrami i psychologami. Problem z depresją polega na tym, że często do ich komentowania zaprasza się specjalistów, a nie każdy z nich potrafi opowiedzieć o tym w prosty sposób. Na pewno ludzie, którzy chorują zrozumieją, o co chodzi, ale to może być trudne dla przeciętnego człowieka. Konsultacja sama w sobie nie byłaby zła, ale jednak lepiej, kiedy język jest bardziej przystępny.

Dlaczego postanowiłaś sama wystąpić w tym filmie i wcielić się w rolę osoby chorej na depresję?
Zdecydowałam się na to z dwóch względów. Pierwszy był związany z kwestiami technicznymi - nie było nikogo, kto mógłby mi pomóc przy nagraniu. Z drugiej strony chociaż sama nie chorowałam, to znam dobrze temat depresji, więc czułam, że będę w stanie dobrze oddać sytuację, w jakiej znajdują się takie osoby. Trochę się obawiałam, bo akurat z aktorstwem nie mam nic wspólnego.

A dlaczego nasze pokolenie wstydzi się mówić o depresji? Myślimy czasem o sobie, że potrafimy rozmawiać o wszystkim otwarcie, a jednak jest inaczej.
Wydaje mi się, że dalej depresję postrzega się jako chorobę psychiczną albo słabość charakteru i tłumaczenie dla lenistwa. Nikt nie chce się przyznawać ani do jednego, ani do drugiego. Najczęściej są to tymczasem zmiany zachodzące w naszym mózgu, które można złagodzić odpowiednimi lekami. Musimy zrozumieć, że depresja to choroba. Nikomu, kto choruje na raka nie mówi się, że nie powinien iść do lekarza, tak samo powinno być z depresją.

Z drugiej strony modne jest chodzenie na kozetkę do psychoterapeuty. Depresja stała się elementem lifestyle'u.
Tak, trochę się robi z tego błędne koło. Niektórzy ludzie potrzebują, żeby inni zwracali na nich uwagę. Najczęściej ludzie, którzy naprawdę zaczynają chorować, starają się bagatelizować pierwsze objawy. Z boku ciężko to rozróżnić. To psycholog i psychiatra powinni decydować.

Pewnie po tym filmie odezwało się do ciebie mnóstwo ludzi. Więcej dziewczyn czy chłopaków?
Jedna rzecz mnie bardzo zdziwiła. Odzywali się i chłopaki i dziewczyny, pół na pół, ale kiedy zobaczyłam statystyki pod filmem, okazało się, że oglądało go o wiele więcej mężczyzn. Z badań wynika, że kobiety chorują na depresję częściej, a tymczasem pod samym filmem pojawiło się więcej mężczyzn. Myślę, że sama wpadłam w pułapkę. Wydawało mi się, że dziewczyny są bardziej emocjonalne i mają depresję, ale właściwie czemu miałoby tak być?

Jaki jest twój sposób na wyjście z dołka?
To będzie bardzo subiektywna odpowiedź. Ja zwykle lubię spotkać się ze znajomymi, to chyba najskuteczniej odwraca moją uwagę od problemów. Jeśli chodzi o szybkie sposoby, to warto obejrzeć coś, co nas rozśmieszy. Wracam zawsze do swoich ulubionych komików stan-upowych, na szczęście żyjemy w czasach, gdzie wszystko jest dostępne na wyciągnięcie ręki. Lubię też poczytać książkę, obejrzeć film albo posłuchać muzyki, ale to wiąże się już dość mocno z moim prywatnym celem życiowym. Pomaga zapomnieć o smutku i motywuje mnie do pracy nad własnymi projektami. Ja też chciałabym dostarczać ludziom dobrej rozrywki, a czasem kawałka sztuki.

A nie jest tak, że trudno nie mieć kompleksów w świecie, w którym liczy się w dużej mierze to, jak wyglądamy?
Być może, pewnie zależy to od siły charakteru danej osoby, natomiast zakładam, że dotyka to każdego w mniejszym lub większym stopniu. Chciałabym, żebyśmy żyli w świecie, w którym nie ocenia się przez pryzmat wyglądu, ale niestety jest odwrotnie. Z jednej strony magazyny, telewizja i internet namawiają do akceptacji siebie takimi, jacy jesteśmy. Z drugiej strony za 5 minut pokażą nam idealne modelki i całą listę specyfików i zbiegów na wszystkie dolegliwości, które przed chwilą kazali nam akceptować.

Wielu uważa, że single najczęściej mają depresję...
Drugi człowiek ma oczywiście ogromne znaczenie, bo chory będzie potrzebował wsparcia. Natomiast bycie singlem/singielką nie ma z tym nic wspólnego - przecież istnieją przyjaciele i rodzina. Zdecydowanie lepiej być singlem, ale szczęśliwym, niż trwać w związku, który nas obciąża.

Twoje kolejne filmy będą o depresji?
Ten temat już wyczerpałam. Myślę jednak, że dalej będę zajmowała się zaburzeniami psychicznymi.

Przeczytaj też:

Tagged:
depresja
płeć
kasia napiórkowska