polskie fotografki: lola paprocka

Zaczęła fotografować starym Zenitem, który dostała od mamy, dziś działa tylko analogowo. Jest samoukiem. Najpierw były londyńskie ulice i intuicyjne zdjęcia z podróży, teraz interesują ją ludzie i praca studyjna. W Polsce jest mniej znana – wyjechała...

tekst i-D Polska
|
07 Grudzień 2016, 10:55am

Gdzie zrobiłaś zdjęcia, które pokazujemy?
Zdjęcie rośliny jest z Maroka, gdzie pomagałam mojemu chłopakowi, Paniemu, przy komercyjnej sesji. Zdjęcia faceta w czerwonych speedo's i chłopca zrobiłam na Sycylii. Gość w kapeluszu na plaży to znajomy, Matthew z Australii - zdjęcie sprzed roku. Schody w basenie - Sardynia. A portret kobiety zrobiłam w Londynie kilka tygodni temu. Znamy się z Agą odkąd przyjechałam do tego miasta, ale to pierwsze zdjęcie, które jej zrobiłam w naszych nowych, „dorosłych" życiach.

Co robiłaś w tym poprzednim życiu?
Przez 10 lat pracowałam w studiu tatuażu. To był fajny, mocno imprezowy okres, ale też dosyć ciężka praca i po jakimś czasie mało rozwijająca. Trochę mi zajęło wyzwolenie się z poczucia, że muszę mieć stały przypływ pieniędzy. Wydawało mi się, że bez tego będzie ciężko, ale odkąd rzuciłam pracę, zaczęłam więcej zarabiać. Otworzyły się nowe drzwi i mam w końcu czas, żeby łączyć ze sobą różne zajęcia.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Utrzymujesz się teraz z fotografii?
Mam trochę pieniędzy ze zleceń do magazynów i z wydawnictwa Palm, które zaczęłam prowadzić rok temu - ale to raczej zwrot kosztów i górka na następny projekt. Organizuję też wystawy i sprzedaję zdjęcia. Poza tym zajmuję się produkcją sesji zdjęciowych, czasami asystuję. Unikam fotografowania w ramach komercyjnych projektów, pomagam przy nich w zakresie artdirection. Wyjątkiem są propozycje, przy których mogę zrobić wszystko tak, jak chcę. Zaczęłam właśnie współpracę z designerami z UK - mam zrobić dokumentalne portrety Polaków z bardzo różnych środowisk w Londynie. Nie będę ich przebierać, nie ma żadnej odgórnie wyznaczonej stylistyki. Zdjęcia będą wydane w formie zina/małej książki.

A jak ci się współpracuje z twoim chłopakiem?
Robimy inne rzeczy i pomagamy sobie na różnych frontach. On jest tysiąc razy lepszy ode mnie technicznie. Kiedy pomagam przy jego komercyjnych projektach, dużo się uczę, np. jeśli chodzi o pracę ze studyjnym oświetleniem. W Belgradzie, przy projekcie „Blokovi" to on był moim super asystentem - ja musiałam rozmawiać z ludźmi. Ciężko jest zdobyć zaufanie obcej osoby i trzeba podtrzymać jej zainteresowanie, więc bardzo pomocne jest posiadanie asystenta, który np. zmienia film. Fotografowanie analogiem trwa dłużej niż aparatem cyfrowym, zwłaszcza kiedy operuje się średnim formatem i wielką Mamyią RZ67.

Co poza ludźmi przyciąga twój wzrok? Dlaczego np. zrobiłaś zdjęcie tej rośliny lub schodów?
Palmy i wszelkie egzotyczne rośliny mnie inspirują - chyba dlatego, że jestem z Polski (śmiech). Kiedy wyjechałam po raz pierwszy do Australii, spędziłam trzy miesiące wyłącznie na fotografowaniu roślin i robieniu zbliżeń, na które później patrzysz i nie wiesz, czy na zdjęciu jest fragment rośliny, materiału, obrazu. Miałam też obsesję na punkcie kolorów. Siedział we mnie na przykład niebieski i próbowałam go szukać w wodzie, ubraniach, niebie. Dużo podróżuję i wtedy robię najwięcej zdjęć. Ale obiekt zainteresowania zmienia się u mnie co kilka miesięcy. Postawiłam teraz na portrety, zaczęłam też robić trochę studyjnej martwej natury.

Pamiętasz zdjęcia, których nie zrobiłaś i dziś tego żałujesz?
Czasami widzę kogoś ciekawego, ale mam jakąś blokadę i nie wiem, jak zagadać. Potem jest już za późno. To się może wydarzyć chyba tylko z portretem, bo ciężko nie zrobić zdjęcia budynkom. Parę razy zawahałam się, czy kogoś sfotografować, bo wydało mi się to trochę niemoralne. Nie chcę robić zdjęć osobie, która w jakiś sposób może poczuć się wykorzystana lub przedstawiona w niekorzystnym świetle.

Na twoich zdjęciach właściwie nie ma kobiet.
Faktycznie robię zdjęcia głównie nastolatkom i starszym facetom, ale nie celowo. Dopiero jak wróciłam z Belgradu, zdałam sobie sprawę, że mam tylko jeden portret kobiety. Od tej pory zaczęłam szukać ciekawych dziewczyn do portretów studyjnych. Wydaje mi się, że ciężko zrobić kobiecie dobre dokumentalne zdjęcie. Faceci są swobodniejsi, dla kobiet często ważniejsze od tego, żeby zdjęcie oddawało ich charakter, jest to, żeby dobrze na nim wyglądać. Oczywiście jest to uogólnienie - takie odniosłam wrażenie w Serbii. Interesują mnie starsze kobiety, nie mam nic przeciwko robieniu zdjęć młodym dziewczynom, ale trudno uniknąć przy tym stereotypów.

Planujesz projekt związany z Polską?
Od początku fotografowałam architekturę różnych miejsc na świecie, a teraz zabrałam się za zdjęcia polskich blokowisk i ich mieszkańców. Będą to między innymi portrety dzieciaków w wieku 14-18 lat. Sama też wychowałam się w blokach i mam do nich słabość. Przez ostatnie lata nie czułam się już w Polsce jak w domu. Wyjechałam zaraz po ogólniaku i nie mam tu zbyt wielu znajomych. Teraz odkrywam kraj na nowo.

Dlaczego fotografujesz?
To uczucie, kiedy wywołuję zdjęcia, satysfakcja z tworzenia czegoś - nic innego wcześniej nie sprawiało mi takiej przyjemności. I to jest najważniejsze. Niekoniecznie to, jak moja fotografia będzie później odebrana, choć oczywiście fajnie, kiedy pojawiają się pozytywne reakcje. Jak byłam młodsza, miałam większą potrzebę akceptacji. Im jestem starsza, tym bardziej robię to tylko dla siebie. 

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Dorota Groyecka
Zdjęcia: Lola Paprocka

Tagged:
Kultura
Lola Paprocka
fotografki