młode polskie marki, które warto śledzić

Ponieważ w modzie nic nie stoi w miejscu, a bycie sobą wymaga ciągłej aktualizacji, do naszego zestawienia, nowych marek dopisujemy kolejne. Oto cztery młode marki, które znajdziecie na Mustache Yard Sale'u już w ten weekend.

tekst Basia Czyżewska
|
03 Czerwiec 2017, 1:25am

Kopi

Wszystko zaczęło się, gdy Natalia — Kopi — Kopiszka obroniła swoje dyplomy na dwóch uczeniach i stała się profesjonalną projektantką ogrodów i ubioru jednocześnie. Wybrała biżuterię — „Postanowiłam nie projektować już dla innych i mieć 'coś' swojego, swoje małe dziecko".

Jej najbardziej charakterystyczny produkt to „kolczyki-oczy" — „Oczywiście powstał totalnie przez przypadek, miał to być na początku naszyjnik. Cały projekt naszkicowałam na małym skrawku papieru. Myślałam, że totalnie się nie przyjmie... no ale wręcz przeciwnie. Teraz nie nadążam z ich produkcją".
Ale najlepiej o dizajnie marki świadczy fakt, że udaje się jej wyjść poza binarny podział na płcie — „Panowie coraz częściej kupują bransoletki, przypinki, wisiorki. Bardzo mnie to cieszy".

Molehill

„Od początku wiedziałem, co chcę robić i zacząłem to robić. Bez nazwy, bez logo, bez strony www. Dla mnie zawsze najważniejszy jest produkt i jego historia. Od tego wszystko się zaczyna", mówi Łukasz Król, który razem z Anią Rączką założył markę produkującą torby.
Idea, która im przyświecała, jest naprawdę porywająca, wyobraź sobie produkt, który służy ci przez lata i co dzień wygląda trochę inaczej.
„Torby wykonane są niemal z surowej skóry, która ciągle się zmienia. Nabiera patyny, ciemnieje, widać na niej ślady użytkowania. Ich historia staje się częścią osobistej opowieści".

Taki pomysł można zrealizować tylko dzięki współpracy z dobrymi lokalnymi rzemieślnikami, bo jak podkreśla Łukasz: „Wysiłek i czas poświęcone na stworzenie każdej torby pozwalają na uzyskanie jeszcze lepszych efektów" i dlatego torby, powstają w krótkich, cyklicznych seriach po kilkadziesiąt sztuk.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Pun

To jeszcze startup, pomysł koleżanek Marty Kłyszejko i Eweliny Leszczyńskiej, które postanowiły połączyć swoje umiejętności z wiedzą i doświadczeniem Stanisława Kłyszejko — byłego jubilera, taty Marty, który dziś za sprawą dziewczyn wraca do zawodu.

Pun ma mocne poglądy na temat konsumpcji — „Chcemy sprzedawać rzeczy, jednocześnie nie sprawiając, by ludzie otaczali się zbyt dużą ilością przedmiotów. Zależy nam, aby bezrefleksyjnie nie przyczyniać się do nadprodukcji. Tym samym staramy się wzmacniać ideę kupowania mniej, za to lepszej jakości. Chcemy, aby Pun rozwijał się swoim tempem, wynikającym z rytmu tworzenia i naszej wspólnej pracy. Kolekcje mają powstawać, rozwijać się i modyfikować w dowolnym momencie roku, niezależnie od sezonu. Zależy nam na stałych wzorach, żeby odbiorcy naszej biżuterii wybierali je z rozwagą, świadomie, nie czując presji, że muszą kupić teraz, bo później nie będzie. Bo będzie, ale będą też nowe! ".

Zaczynają od spektakularnej serii inspirowanej listkiem miłorzębu japońskiego i choć to dopiero pierwsze modele, mają już na koncie sukcesy np. prestiżową realizację, detale kostiumów w spektaklu „Opowieść zimowa" w Teatrze Narodowym. Teraz w pocie czoła szyją kimona do pierwszej sesji wizerunkowej — warto mieć je na oku.

Rilke

Zdjęcie: Kamil Zacharski dla Zwykłego Życia

Zamiast grubych haftów koronki, zamiast push-upów delikatne, dobrze dopasowane konstrukcje.
Rilla Pawlaczyk miała dosyć wulgarnej i źle wykonanej bielizny, która dominuje w masowej produkcji, więc założyła markę. Jej flagowy produkt to miękkie staniki, których główną ozdobą jest rozwiązanie wąskich paseczków na plecach, tak, że układają się we wzory. Nowa kolekcja Rainbow opowiada o kobiecej sile, bo jak mówi Rilla: „Współczesne kobiety chronią się nawzajem, wspierają i motywują, dzielą się energią i wzajemnie inspirują".

Przeczytaj też

Kredyty


Tekst: Basia Czyżewska
Zdjęcia: materiały prasowe, Kamil Zacharski dla Zwykłego Życia

Tagged:
Rilke
pun
polska moda
Kopi
molehill
mustache yard sale
nowe marki