filmy na trudny czas sesji

Nie oszukujmy się, kto spędza bezsenne noce przed egzaminami na nauce? Oto, co możecie zobaczyć, zanim otworzycie notatki.

tekst Mateusz Góra
|
01 Luty 2017, 12:35pm

zdjęcie: kadr z filmu „kochankowie z księżyca”

Kiedy nadchodzi sesja, jesteśmy w stanie zrobić wszystko, żeby jak najpóźniej zacząć przeglądać notatki. Po wyszorowaniu wszystkich garnków i rozmowach ze znajomymi, których nie słyszeliście od kilku lat, nadchodzi czas konfrontacji z nauką. Jeśli jednak poczujecie, że jeszcze nie jesteście na to gotowi, podsuwamy kilka filmów pozwalających uporządkować swoją listę życiowych priorytetów.

„Nieustające wakacje"

Właściwie każdy film Jima Jarmuscha pasuje idealnie na czas sesji - historie zwykłych ludzi, którzy cały czas spędzają na rozmowach z napotkanymi na swojej drodze nieznajomymi to specjalność jednego z najważniejszych reżyserów współczesnego kina. Poza tym to pocieszająca wizja dla wszystkich, którzy nie planują sukcesu przy okazji nadchodzących egzaminów - bohater „Nieustających wakacji" nie ma pracy ani nie studiuje, a jednak jego życie nie wydaje się zupełnie nudne. Podobnie zresztą kierowca autobusu z najnowszego filmu Jarmuscha, „Patersona", nie potrzebuje wiele od życia. Dyplom nie zawsze daje szczęście, a to szczęście liczy się najbardziej.

„Akademia Pana Kleksa"

W środku nocy, kiedy litery będą skakały wam przed oczami, polecamy oczywiście „Akademię Pana Kleksa", czyli wizję alternatywnego systemu oświaty. Zamiast nudnego uczenia się na pamięć, uczniowie tytułowego bohatera malują jedzenie i rozwijają wyobraźnię. Poza tym w stanie zmęczenia ten film naprawdę potrafi działać pobudzająco, a nawet lekko psychodelicznie. Jedno jest pewne, trudno nie zgodzić się z jego przekazem - liczy się przyjaźń, miłość, dobra zabawa i mnóstwo wyobraźni. Nie pozwólcie, żeby sesja wam to zabrała.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

„Zabriskie Point"

Film Antonioniego można zamienić też ewentualnie na „Hair" - musical, który był hołdem dla hipisów. Oba filmy opowiadają o powojennych subkulturach i ich negowaniu konsumpcyjnego, bezrefleksyjnego stylu życia. Godziny spędzone w szkole zamieniają się w dni spędzona na wykładach a potem w tygodnie pracy. Czy przez całe życie jesteśmy skazani na taki system? Bohaterowie „Zabriskie Point", buntownicy, którzy uprowadzają awionetkę i lecą na pustynię, pokazują, że różne ścieżki można wybrać w życiu. Nie zawsze liczy się ekonomiczny sukces - czasem potrzeba nam więcej wolności, miłości i odpoczynku od codziennego życia. Choćby dla pięknej, metaforycznej sceny pokazującej nagich kochanków skąpanych w piasku warto zobaczyć ten film. Zapomnicie o presji związanej z egzaminami.

„Kochankowie z Księżyca"

Wes Anderson lubi pokazywać w swoich filmach outsiderów. Właściwie to lubi pokazywać wyłącznie ich, bo reszta ludzi wydaje mu się po prostu nudna. Z drugiej strony ceni sobie inteligencję i wiedzę, dlatego zawsze jego bohaterowie mają nosy zanurzone w książkach. Tytułowi „Kochankowie z księżyca" też kochają czytać, ale nie za dobrze idzie im odnalezienie się w ramach społeczeństwa i klasycznego wychowania. Dlatego uciekają, żeby spędzić razem wyjątkowe chwile. Przy okazji Anderson wyśmiewa instytucje, które chcą nam wtłoczyć w głowy określone zasady, w przypadku jego filmu jest to harcerstwo. Pamiętajcie więc, że nie liczy się wpis poświadczający zdany egzamin, ale to, czego się dzięki temu naprawdę nauczyliście.

„Rzymskie wakacje"

W gruncie rzeczy klasyk z Audrey Hepburn w roli głównej to film o ucieczce od obowiązków. Chyba nie trzeba tłumaczyć, dlaczego na pewno warto go zobaczyć w czasie sesji. To też historia miłości, wyprawy do pięknego miasta i urocza, trochę naiwna wizja odnajdywania się w nowym miejscu. Dodajcie do tego czar czarno-białego filmu, z ziarnistym obrazem, starymi autami i stylowymi sukienkami Audrey, a dostaniecie idealną odtrutkę na stresujący czas. W ten film możecie uciec tak, jak główna bohaterka, tajemnicza księżniczka, ucieka na chwilę do Rzymu.

„Mary i Max"

Zastanawiacie się, po co w ogóle studiować? Odpowiedź możecie znaleźć w „Mary i Max". To historia niezwykłej korespondencyjnej znajomości małej dziewczynki i chorującego na zespół Aspergera Maxa. Mary ostateczni postanawia zdobyć odpowiednie wykształcenie, żeby pomóc swojemu przyjacielowi. Jeśli więc chcecie skończyć studia, pamiętajcie, żeby wybrać takie, dzięki którym komuś pomożecie, zmienicie coś, naprawdę będziecie robili to, co lubicie. Jeśli tego nie czujecie, przecież jest wiele innych opcji. Prawda jest taka, że jeśli dobrze wybraliście, wasze notatki nie powinny być aż tak nudne.

„Młodzi gniewni"

Kiedy po kilku godzinach przeglądania notatek nadejdzie kolejna fala zwątpienia, zobaczcie „Młodych gniewnych". Na pewno szybko zrozumiecie, dlaczego warto podjąć jeszcze jedną próbę. Historia nauczycielki walczącej o to, żeby jej uczniowie nie skończyli w więzieniu, ale wzięli się do pracy, była jednym z największych hitów lat 90. Może to zasługa Michelle Pfeiffer? W końcu kto by nie chciał mieć wykładowców, którzy potrafiliby z taką łatwością i zaangażowaniem wytłumaczyć sens życia? No, a teraz do roboty! 

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Mateusz Góra

Tagged:
nauka
studenci
egzaminy
bezsenne noce