życie z depresją

Po 30 latach na tej planecie w końcu potrafię przyznać się do swojego smutku i otwarcie o nim mówić.

tekst Scottee Scottee
|
18 Maj 2016, 3:40pm

Spędziłem dużo czasu, pijąc ziołowe napary i narzekając na ceny tego, co kiedyś nazywano po prostu herbatą. Inne tematy, które moi przyjaciele musieli znosić o 10 rano to queerowa tożsamość, moje pochodzenie (klasa robotnicza) i zdrowie psychiczne.

Przez długi czas trzymałem swój stan psychiczny w tajemnicy. Znajomi myśleli pewnie, że jestem humorzastym ignorantem, który od czasu do czasu tracił kontrolę. Po 30 latach na tej planecie w końcu potrafię przyznać się do swojego smutku i otwarcie mówić o depresji. Teraz wręcz nie mogę się zamknąć i ciągle paplam o emocjach.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Wybrałem nieco tchórzliwy sposób na ujawnienie swoich problemów: napisałem artykuł dla i-D, wrzuciłem go na Facebooka i uciekłem od laptopa. Przecież nie mogłem zebrać swoich znajomych i porozmawiać z nimi o uczuciach, bez stawania się chodzącym banałem. Poklepywaliby mnie po ramieniu i uśmiechali się z politowaniem... Nie jestem w tym dobry.

Wziąłem się w garść po kiepskim początku 2016 roku i moim pierwszym poważnym spadku formy od siedmiu lat. Powrót do względnej normalności zajął mi cztery miesiące. Cztery miesiące codziennego ujawniania swojego stanu, przepraszania za nienadążanie za tempem, w jakim pędzi świat. 136 dni rozmyślania, jak się chronić i selekcjonowania ludzi, dzięki którym mi się polepszy. 3264 godziny wyjaśniania, jak się czuję. To wyczerpujące.

Kreatywność i zdrowie psychiczne

Gdy w końcu docieram na drugą stronę ciemnego tunelu, czuję, jakbym wcisnął reset. Wszystko widzę wyraźnej, wyciągam wnioski i potrafię dodać do swojego zasobu informacji nowe zasady i narzędzia. Dzięki tej rundzie nauczyłem się kontrolować zajadanie emocji, przestałem pić espresso i spaceruję średnio 14 km dziennie. Nauczyłem się, jak lepiej traktować samego siebie.

Po obnażeniu się dla i-D wiele osób zachęcało mnie, żebym dalej mówił o depresji. Ludzie uważali, że jestem odważny, ale jeden komentarz szczególnie mnie uderzył. Ktoś z komentujących moje słowa w internecie kazał mi się wziąć w garść i przestać nad sobą użalać. Jego zdaniem depresja jest chorobą uprzywilejowanych. Nie wiem, czy ma to znaczenie, ale napisał to facet. Ta agresja wobec mojego zdrowia psychicznego sprawiła, że zacząłem się zastanawiać — czy na mój stan faktycznie wpłynęła kawa? A może to, że świat spycha mnie na bok, każe mi się uciszyć i dopasować się do ogółu?

Cyfrowy detoks

Nie stronię od sztucznych rzęs i czerwonej szminki. Lubię krzykliwe wzory i na imprezach jestem głośny — nie będę przepraszać za to, że mam osobowość. Jestem ekstrawagancki, gruby i kobiecy w społeczeństwie zdominowanym przez muskularnych macho. Zostałem wykluczony już pierwszego dnia szkoły, gdy Tony Gibson powiedział, że nie mogę bawić się z chłopcami, bo brzmię jak dziewczyna.

Od kiedy zauważyłem, że jestem inny, byłem zastraszany, bity, opluwany, popychany i mierzony wzrokiem, bo nie wyglądam i nie zachowuję się, tak jak powinienem według reszty społeczeństwa. Ludzie są dziwnymi stworzeniami, jesteśmy powierzchowni i konsumujemy bardzo okrojone definicje dotyczące tego, co jest uważane za normalne. Wszystko, co znajduje się poza tym mainstreamowym kanonem, jest odrzucane. Świetnie ilustrują to agresywne blogi, na których umieszcza się zdjęcia grubych gejów w miejscach publicznych. Wygląda na to, że świat lubi ciągle przypominać ludziom takim jak ja, że do niego nie pasują. W takim razie, drogi trollu, czy tę definicję normalności można winić za moje uprzywilejowane problemy ze zdrowiem psychicznym?

Piekło anoreksji

Zastanawiam się, co by się stało, gdybym przestał nosić damskie ubrania, udawał twardziela, mówił głębszym głosem, schudł 50 kg i unikał transportu publicznego? Czy byłbym szczęśliwszy i nie cierpiał z powodu problemów ze zdrowiem psychicznym? Odpowiedź powinna brzmieć „nie", ale nie jestem tego pewien. Jakaś część mnie chce to sprawdzić, ale depresja nie dotyka wyłącznie dziwaków i wyrzutków. Ci na szczycie też przez nią cierpią, chociaż pewnie nie z powodu nieprzynależenia do mainstreamu.

Na razie nie mam zamiaru wyrzucać kolekcji poliestrowych bomberów i plastikowych sandałów. Życie jest zbyt krótkie, żeby czytać, myśleć, znowu czytać to samo, martwić się i bać komentarzy, w których zawsze czycha jeden troll. Wszyscy borykamy się z własnym poczuciem wartości, nieważne, jaką zdobędziemy pozycję. Małymi krokami przygotowuję się na przejażdżkę najnudniejszym rollercoasterem świata. Nie ważne jak wiele się nauczysz, nawet gdy rozpoznasz źródło swojej depresji, nie uda ci się od niej uciec na stałe. Po prostu rozmawianie o niej będzie przychodzić z większą łatwością. Ale chyba nigdy nie będzie mi odpowiadać poklepywanie po plecach.

Nie ma nic złego w byciu babochłopem

http://i-d.vice.com/pl/article/tragiczne-skutki-demaskowania-osob-transseksualnych

Kredyty


Tekst Scottee
Zdjęcie Kadr z filmu „Między słowami"