dylan monk

Na tydzień przed wyborami parlamentarnymi w Wielkiej Brytanii wyszliśmy na ulicę, by zapytać młodych Londyńczyków o ich wizję lepszej przyszłości.

tekst i-D Staff
|
29 Kwiecień 2015, 3:25pm

Skąd jesteś?
Z Sydney w Australii.

Czym się zajmujesz?
Śpię, jem, jeżdżę na desce, palę, rozmawiam i szwędam się.

O co walczysz?
O światową rozpoznawalność Aboriginal Sovereignty. Obalenie australijskiego, kapitalistycznego parlamentu, który służy jedynie międzynarodowym korporacjom kopalnianym. Koniec z niszczeniem naturalnego środowiska w Australii.

Kim się inspirujesz w walce o własne przekonania?
Matką naturą. Wybierajcie własne ścieżki. Inspiracja przyjdzie sama.

Kogo, spośród całęgo świata, wybrałbyś na premiera?
Toby'iego Jonesa, młodego, australijskiego surfera, twardo stąpającego po ziemi. Jego przyszłość zapowiada się świetnie.

Czy uważasz, że subkultury tracą swoje znaczenie?
Nie. Im więcej ludzi czuje się kontrolowanym, tym większa rodzi się potrzeba buntu. Zaczynajcie rewolucję.

Czy uważasz, że przynależysz do jakiejś subkultury? Jeśli tak, jak ją nazywasz i w co wierzysz?
Jasne, hipster ekscentryk świetnie pasuje. Dorzućmy jeszcze motto, na przykład „sztywne poglądy są najlepsze, żeby ponieść klęskęi".

Co jest najlepszym aspektem bycia młodym w 2015 roku?
Znikanie w Londynie!

Kredyty


Zdjęcie: Lydia Garnett

Tagged:
londyn
wybory