kto może nosić kolczyki koła?

Śledzimy historię i kulturowy wpływ klasycznego dodatku.

|
16 marca 2017, 1:50pm

Gdy modelki przeszły po wybiegu w pokazie Marca Jacobsa na jesień/zimę 17, w ich uszach kołysały się błyszczące, złote kolczyki koła. Wśród biżuterii znalazły się wielkie, potrójne obręcze i pojedyncze, cieniutkie okręgi z kryształkowymi zawieszkami w kształcie kluczyków. W kolekcji nie zabrakło również oversize'owych kurtek z kołnierzami i monochromatycznych dresów, a całość była inspirowana początkami hip-hopu.

„To moje uznanie i wyraz szacunku do rozwagi i dopracowania wniesionego do mody z pokolenia, które zawsze będzie fundamentem młodzieżowego stylu ulicznego", Jacobs wyjaśnił w komunikacie prasowym.

Niestety nie wszyscy, którzy zapożyczają elementy z kultury ulicznej, tak chętnie to przyznają i uznają wkład ludzi, którzy stworzyli dane rzeczy, od ciasnych warkoczyków przy skórze po włoski ułożone żelem na czole i kolczyki koła. Ten element biżuterii od dekad pozostaje ulubionym dodatkiem wszystkich, od Cher w latach 60. po Madonnę w 80. Kolczyki mają jednak korzenie głęboko osadzone w historii społeczności ludzi o innym kolorze skóry niż biała.

Kulturowe znaczenie tego dodatku zostało podkreślone w zeszłym tygodniu, gdy trzy latynoskie uczennice z Pitzer College w Kalifornii napisały na ścianie wiadomość do koleżanek z klasy. Na murze dormitorium napisały żółtym sprejem: „Biała dziewczyno, zdejmij kolczyki koła", po tym jak zauważyły falę swoich rówieśniczek z wielkimi kolczykami.

Alegria Martinez, jedna z uczennic odpowiedzialnych za graffiti, napisała maila do ciała studenckiego. Stwierdziła w nim, że razem z koleżankami miały dość białych kobiet, zawłaszczających style, które „należały do czarnych i ciemnoskórych ludzi, twórców tej kultury". Kontrowersyjna sprawa miała miejsce niedługo po tym, jak Elle nazwało kolczyki koła obowiązkowym dodatkiem dla wszystkich, dzięki nie tylko Marcowi Jacobsowi, ale także Fendi i Michaelowi Korsowi.

Projektanci, gwiazdy, a nawet sklepy od dawna byli oskarżani o podkradanie stylu zmarginalizowanych grup, które ich zdaniem wyglądają „cool", bez jakiegokolwiek zastanowienia się nad kontekstem. W listopadzie zeszłego roku internauci wytykali na Twitterze sklep Urban Outfitters, który próbował przebranżowić wielkie, złote kolczyki (tzw. kołatki) na ostatni krzyk mody. „Te same kolczyki, które u czarnych kobiet są uważane za obskurne i jak z getta, kosztują teraz 16 dolarów i są sprzedawane w Hipsters R Us. W najbliższym sklepie fryzjerskim dla czarnych kosztują dosłownie dolara. Moja kultura mówi: nie ma za co", napisała pewna internautka na Facebooku, a jej post został podany dalej już ponad 21 tys. razy.

„Chodzi o to, że ciemnoskóre kobiety nie mogą nosić stylu swojej własnej kultury, bo patrzy się na nie z góry", Martinez wyjaśniła mi przez telefon. „A z drugiej strony białe kobiety mogą zawłaszczać sobie modę, gdy przynosi im to korzyści albo sprawia, że wyglądają zadziornie".

Kolczyki koła mają bardzo długą historię, sięgającą aż 2600 roku p.n.e., czasów starożytnych Sumerów z Mezopotamii, czyli terenu współczesnego Iraku. Jak wyjaśnia ten artykuł z Vogue'a, kultury z całego świata tworzyły różne wersje okrągłych kolczyków, od wietnamskiego ludu Hmong po indyjskie plemię Gadaba. W Ameryce ten styl często adaptowały czarnoskóre i latynoskie kobiety, by odzyskać swoją kulturę i hołdować swojej historii.

Kolczyki koła stały się wyjątkowo popularne wśród Afroamerykanek w latach 60. z powodu ruchu Black Power — wtedy królował afrocentryczny ubiór. Od aktywistki Angeli Davis po artystki takie jak Tina Turner, coraz więcej kobiet stawiało na look z afrykańskimi inspiracjami: naturalne fryzury i kolczyki koła.

Jak w książce „Liberated Threads: Black Women, Style, and the Global Politics of Soul" napisała Tanisha C. Ford: „W ubraniach inspirowanych Afryką, dużych okrągłych kolczykach, afro i warkoczykach przy skórze Amerykanie i Brytyjczycy afrykańskiego pochodzenia upatrywali [...] symbolicznego chrztu w wodach wolności, przez który mogli się odrodzić, uwolnić od kulturowego i społecznego ucisku związanego z kolonialną i niewolniczą przeszłością".

Mocna biżuteria przeszła potem do lat 70., gdzie pokochały ją diwy disco, Diana Ross i Donna Summer. Gdy nadeszły lata 80., ich cienkie obręcze zmieniły się w grube, złote „kołatki" i bambusowe kolczyki hiphopowych artystek, jak Salt-N-Pepa i MC Lyte.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

W latach 90. wielkie koła stały się charakterystycznym elementem stylu Chola, przyjętego przez Amerykanki meksykańskiego pochodzenia z klasy pracującej, mieszkające na południu Kalifornii. Radykalnej stylizacji dopełniały włoski przylizane na czole, ciemna konturówka do ust i okrągłe kolczyki kołatki.

Dla nich to było coś więcej, niż tylko moda. Jak w „The Folk Feminist Struggle Behind the Chola Fashion Trend" napisała Barbara Calderón-Douglass: „Estetyka chola to efekt działań ubogich kobiet, które starały się zrobić coś z niczego, z drobnych rzeczy, na które mogły sobie pozwolić ich rodziny".

Martinez, która dorastała na południu Kalifornii, mówi, że postrzega ten styl jako formę buntu. „Jesteśmy kobietami o innym kolorze skóry niż biała z Los Angeles, Long Beach i San Bernardino. Stąd pochodzi ten styl", wyjaśnia. „Gdy nosimy kolczyki, gdy noszę mocny eyeliner i czerwoną szminkę, czuję się bardzo dumna, że pochodzę z tego środowiska".

Moda zawsze czerpała inspiracje z różnych kultur. Problem w zawłaszczaniu takich elementów jak okrągłe kolczyki tkwi w tym, że wiele ciemnoskórych kobiet nie może nosić tych „modnych" akcesoriów bez spotkania się z dyskryminacją za wyglądanie za bardzo „jak z getta". Do tego wiele osób, które bez wahania zakłada takie kolczyki, nie wykorzystuje możliwości, by przyczynić się do jakiejkolwiek istotnej dyskusji dotyczącej rasy.

Aktorka Amandla Stenberg zareagowała w 2015 roku na zdjęcie Kylie Jenner w ciasnych warkoczykach przy skórze i napisała: „Gdy przywłaszczasz sobie elementy z czarnej kultury, ale nie wykorzystujesz swojej uprzywilejowanej pozycji, by pomóc czarnym Amerykanom i zwracasz uwagę na swoje peruki, zamiast na przemoc policyjną i rasizm. #białedziewczynyrobiątolepiej".

Zaledwie sezon temu Jacobsowi oberwało się za wypuszczenie na wybieg głównie białych modelek w kolorowych dredach. Projektant twierdził wtedy, że inspirował się głównie stylem klubowych dzieciaków, ale słowem nie wspomniał, że ta fryzura jest zakorzeniona w afrykańskiej kulturze. Gdy w tym sezonie projektant powiedział, że estetyka jego kolekcji na jesień 2017 została zaczerpnięta z początków hip-hopu i kultury jej ciemnoskórych twórców, wielu pochwaliło go za docenienie danej subkultury, zamiast zawłaszczania jej atrybutów. Miejmy nadzieję, że reszta branży wyciągnie z tego wnioski.

Przeczytaj też:

Kredyty


Zdjęcie J Lo: kadr z teledysku „First Love" via YouTube
Zdjęcia z wybiegu: Mitchell Sams
Zdjęcie graffiti: Elliot Dordick z The Claremont Independent
Zdjęcie z muralem: Flickr Creative Commons, artystka: Helena Metaferia