supreme x louis vuitton rzekomo odwołali współpracę

Najwierniejsi fani nadal stoją w kolejkach.

|
17 Lipiec 2017, 1:20pm

Artykuł pierwotnie ukazał się w amerykańskim wydaniu i-D.

Kilka dni temu zaczęły krążyć pogłoski, że drugi etap wprowadzania do sprzedaży kolekcji Supreme x Louis Vuitton został odwołany. Jednak pomimo dość oficjalnie brzmiącego maila z działu klienta Louis Vuitton i niepokojącej ciszy ze strony Supreme, spora liczba fanów postanowiła czekać przed tymczasowymi sklepami w Nowym Jorku, Los Angeles, Honolulu, Houston i Vancouver. Tego ranka na zewnątrz Greene Street (słynnej ulicy w Nowym Jorku i jednej z lokalizacji tymczasowych sklepów) wciąż czekało ponad 100 osób, jak doniosła nam jedna ze stojących w kolejce osób około godziny 10 rano. Planowany dowóz towaru do sklepu miał mieć miejsce o 9.30 rano.

16-letnia Saniya tłumaczy powódki stania w kolejce: „Louis Vuitton dwa razy zatweetował potwierdzając współpracę, a nie wysłał żadnego tweeta oficjalnie potwierdzającego odwołanie". Saniya mówi też, że ona i inni fani Supreme wierzą w to, że odwołanie kolekcji jest jednym, wielkim trollingiem, tymczasowy sklep otworzy się o 11 rano (standardowa pora dla zwykłych sklepów Supreme), a kolekcja będzie czekała na nich w sklepie.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

„Jedyne, czego chcemy, to możliwość zakupu", powiedział jeden sfrustrowany kolejkowicz (który chciał pozostać anonimowy). „Bierzcie nasze pieniądze! Wszyscy na tym zyskamy. Nie rozumiem tego", powiedział 46-latek, który był tam jednym z nielicznych fanów Louis Vuitton, a nie Supreme (jego pokaźna kolekcja produktów LV zawiera nawet parasolkę).

Tak liczne przybycie klientów pokazuje imponujące (a czasami nawet przerażające) przywiązanie fanów Supreme (Saniya szacuje, że ponad 70% stojących w kolejce ludzi było tam ze względu na skejterską markę). Spora część przedmiotów z kolekcji kosztowała więcej niż czynsz niektórych Nowojorczyków, więc ilość pieniędzy, jaką ci wierni fani byli zdolni wydać (a wręcz o to błagali), jest niesamowita. 

Jak w każdym tłumie, tutaj też były plotki i teorie. Niektórzy wierzyli, że towar był już wewnątrz sklepu na Greene Street, jednak obie firmy odmawiały sprzedaży. Plotkowano też o wideo, na którym towar rzekomo został dostarczony do sklepu. Ta teoria dostała się nawet do subreddita Supreme, gdzie jeden użytkownik twierdził, że tylko klienci VIP będą mieli dostęp do kupna towaru. Użytkownik SupremeK napisał: „luksusowe marki, takie jak LV chcą za wszelką cenę utrzymać reputację prestiżowej. Ludzie stojący w kolejce po to, żeby kupić jedną bluzę, czapkę, czy portfel prawdopodobnie nie zostaną wiernymi klientami LV. Pewnie dlatego tylko klienci VIP zostali obsłużeni, a pozostali zignorowani".

Jeśli to okazałoby się prawdą, byłaby to bardzo zła wiadomość dla ludzi, którzy czekali w kolejce prawie tydzień. Pomimo obaw mieszkańców dzielnicy SoHo o tym, że tłum może stać się dość niesforny (przed tymczasowym sklepem Supreme x Louis Vuitton w Los Angeles wywiązały się bójki) kolejkowicze twierdzą, że wszystko przebiega pokojowo i spokojnie. 

Nadal nie pojawił się oficjalny komentarz na temat statusu kolekcji (i-D skontaktowało się z Supreme w sprawie komentarza na ten temat). Jednak GQ zasugerowało, że sprzedaż kolekcji nie została odwołana, tylko przełożona. Magazyn skontaktował się z LV w Dallas i San Francisco i w odpowiedzi usłyszał, że kolekcja nadal jest aktualna, „jednak nie będzie dostępna od 14., jak było wcześniej sugerowane". Tak czy siak, faktem jest, że na Green Street nadal czeka grupa wiernych klientów z pełnymi kieszeniami i powoli łamiącymi się sercami.

O 11:00 napisałem do mojej rozmówczyni Saniyi, pytając, czy coś się zmieniło. „Kompletnie nic", odpowiedziała. W końcu się poddała i poszła do domu.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: André-Naquian Wheeler
Zdjęcia: Stef Mitchell