Reklama

trans-muzeum

Museum of Transology to ogromny projekt, którego celem jest pokazanie niezwykle bogatej historii transseksualizmu.

tekst Charlotte Gush
|
23 Styczeń 2017, 4:40pm

W galerii Fashion Space (małej, lecz doskonale zorganizowanej przestrzeni London College of Fashion przy Oxford Street w samym sercu Londynu) odbył się wernisaż Museum of Transology — czyli największa angielska wystawa dotycząca transseksualizmu.

W wystawie znalazły się profile filmowe i portrety oraz ponad 120 przedmiotów pochodzących od społeczności trans. Są to obiekty, dzięki którym możemy nakreślić współczesną historię transseksualistów w kontekście społecznym, kulturowym i medycznym - pierwsze szminki, staniki, protezy, opakowania po hormonach, pamiątki z parad, a nawet części ciała, na których przeprowadzono operacje.

Kuratorem wystawy jest E-J Scott, historyk mody, badacz historii środowiska queer oraz kronikarz. Przedtem pracował nad wystawą „Biba & Beyond: Barbara Hulanicki" w muzeum Brighton. Jest też badaczem i kronikarzem Duckie - legendarnego klubu w londyńskiej dzielnicy Vauxhall, który dał Londynowi jego nową Carycę Nocy, Amy Lamé.

Museum of Transology zostało otwarte, a my spotkaliśmy się z E-J-em, żeby dowiedzieć się więcej o jego przełomowej wystawie.

Skąd pomysł na Museum of Transology?
Zaczęło się od zbierania przedmiotów, które zatrzymałem po własnej operacji będącej częścią mojej tranzycji. Zachowałem wszystko: ręcznik, szpitalny szlafrok, kubki, w których podawano mi leki, strzykawkę po morfinie… cały kram. Chirurg zamarynował dla mnie moje części ciała w formalinie. Kiedy zacząłem pracę jako historyk, zdałem sobie sprawę, że opowieści członków społeczności trans praktycznie nie istnieją w przestrzeni publicznej. Nawet moja kolekcja nie znalazłaby odpowiedniej przestrzeni wystawowej. Zacząłem więc aktywnie zbierać przedmioty i historie, które z czasem stworzyły fundamenty pod Museum of Transology. Wystawa jest moim prezentem dla każdej instytucji historycznej, której zależy na zwalczaniu transfobii i zaniku historii tej społeczności.

Jak opisałeś swój pomysł tym, którzy przekazali eksponaty na wystawę?
Jasno im powiedziałem, że mogą wybrać przedmiot, który ma dla nich znaczenie osobiste - nie sugerowałem im, co miałoby to być. Poprosiłem ich też, żeby wypełnili zawieszkę, taką jak doczepia się do walizki i wytłumaczyli na czym polega ich relacja z danym przedmiotem. W ten sposób zabezpieczam ich historie. Historie codziennych obiektów, z którymi wiąże się potężny ładunek emocjonalny. Nie można ich od siebie oddzielać, nie można pozwolić na to, żeby cisgenderowy kurator nadał im własną interpretację. Ich miejsce jest w muzeum. Właśnie ten intymny, osobisty charakter sprawia, że przedmioty te są szczególne. Mamy „pierwsze staniki", opakowania po hormonach, baletki czy Kucyki Pony. Przedmioty są przepełnione nadzieją, tragedią, ambicjami i pragnieniami. Są odzwierciedleniem rosnącej siły angielskiej społeczności trans i ich chęci do dzielenia się swoimi historiami.

Dlaczego zbieranie i wystawianie tych przedmiotów jest ważne?
Dlatego że społeczność trans na ogół nie pracuje w muzeach (jeśli muzea nie są tobą zainteresowane to dlaczego masz w nich szukać pracy?), a historie ich członków są bardzo subtelne i nieobecne w przestrzeni publicznej. Ich historia została wymazana - zaginęła, została zignorowana, niekiedy porzucona. Musimy dbać o to, żeby przedmioty i historie osób trans zostały zebrane i zachowane teraz, zanim na nowo zostaną zapomniane. Ich historie są czymś więcej niż osobistą walką z przeciwnościami, to część ogromnej zmiany społecznej w Anglii: zrozumienia, że płeć każdego z nas plasuje się w którymś miejscu spektrum seksualności, a nie jest zdeterminowana biologicznie.

Ważne, żeby były to prawdziwe historie prawdziwych ludzi, a nie spektakularna narracja życia osób trans stworzona przez media masowe. Takie przedstawienie zazwyczaj ogranicza się do czegoś w rodzaju uczty dla podglądaczy albo uproszczonych historii „przed" i „po". Natomiast wystawa jest kolekcją 120 codziennych przedmiotów, równie zróżnicowanych jak przemiany, które symbolizują.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Sposób, w jaki społeczność trans jest przedstawiana w popkulturze, jest często krytykowana za nadmierne skupianie się na cielesności. Dlaczego postanowiłeś pokazać przedmioty związane z operacjami?
Dzięki nim ciało transseksualisty nie jest przedstawione jako coś „spektakularnego", coś zszytego na podobieństwo jakiegoś cis-genderowego ideału perfekcji, który dla wszystkich członków społeczności trans jest upragnionym i niedoścignionym wzorcem. Wystawa opowiada o ciele prawdziwego człowieka, a wszystkie obiekty łączą się z konkretną, prawdziwą historią: moją historią. Przedmioty zapoczątkowały moją kolekcję i symbolizują zmianę w mojej własnej przemianie. Idea „uchodzenia" za kogoś jest destruktywna i sugeruje, że inni „nie dają rady". Dlatego częściom ciała towarzyszą zdjęcia fotografa Barata Sikki, które eksponują blizny i zamysł utożsamiania się z nowym wcieleniem. Ich przekaz jest jasny: mamy cudowne trans ciała, które są jedyne w swoim rodzaju i nie możemy się ich wstydzić. Wystawa prezentuje historię emancypacji, a nie wstydu, dowody uprzywilejowania, a nie odstępstwa od przyjętych norm.

Dlaczego uważasz, że trans historia była wykluczona z muzealnych kolekcji?
Transseksualne głosy i tożsamości są od zawsze odbierane jako alternatywna wersja seksualności, a nie wyraz niebinarnej czy alternatywnej tożsamości płciowej. Niekiedy są też widziane jako strategia, mająca na celu ułatwienie życia (na przykład kobieta, która ubiera się jak mężczyzna, chcąc odnieść sukces w środowisku zdominowanym przez mężczyzn). Taka narracja jest wykluczająca dla członków społeczności trans. Zresztą i tak historycznie życie transseksualistów i transseseksualistek było ukryte, tylko po to, żeby mogli przeżyć. To wszystko sprawiło, że historia trans zostaje wymazywana.

Co należy zrobić, żeby wystawy stały się bardziej rzetelne?
Wystawa musi zostać przejęta przez brytyjskie muzeum zajmujące się tematyką historyczno-socjologiczną. Z chęcią przekażę kolekcję każdej instytucji, która zechce działać przeciwko wymazywaniu historii trans z przestrzeni publicznej. Należy ją chronić, dbać o nią i zapewnić jej rozwój. Tylko wtedy będziemy mogli zachować te inspirujące opowieści, których jest przecież mnóstwo. Życiorysy osób trans odbiły swoje piętno nie tylko na samej mniejszościowej społeczności. Są one bezpośrednim argumentem przeciwko teorii głoszącej, że płeć jest czymś z góry ustalonym i determinowanym przez biologię, są wręcz przedłużeniem teorii feminizmu. Życia transseksualistów i transseksualistek są odzwierciedleniem lat walki o równość, bez względu na płeć. Z tego tytułu są istotną częścią historii Wielkiej Brytanii.

Opowiedz o przedmiocie, który cię wzruszył.
Cała kolekcja jest ambitna i odważna, pełna szczerych, osobistych historii. Jednym z moich ulubieńców jest „zabawka do gniecenia", której ktoś używał w młodym wieku, żeby odstręczyć negatywne myśli. Innym z nich jest para malutkich baletek, których pierwszym właścicielem był młody transchłopak, nadal występujący w balecie. Przezwyciężył strach przed stereotypizacją. Na początku myślał, że przemiana sprawi, że nie będzie już mógł tańczyć, jednocześnie wyrażając swoją nową, męską tożsamość. Jego podróż była skomplikowana i przemyślana, teraz odnalazł miejsce pełne pewności siebie i kreatywności. 

Co chciałbyś przekazać zwiedzającym tą wystawą?
Chciałbym żeby wystawa sprawiła, że o społeczności trans nie myśli się w kategoriach czegoś spektakularnego oraz żeby pokazała światu jak odważna i ambitna jest brytyjska mniejszość. Mam nadzieję, że zwrócimy uwagę na rosnący problem agresji wobec członków społeczności trans i zakomunikujemy, że jesteśmy częścią ruchu walczącego o równość płci. Mam nadzieję, że skłonimy odwiedzających do przemyśleń na temat znaczenia ich własnej płci. Chciałbym, żebyśmy uwolnili się od barier. Żebyśmy byli sobą, stali się tym, kim się czujemy i osiągnęli to, czego pragniemy.

Museum of Transology jest otwarte dla odwiedzających od 20 stycznia do 22 kwietnia 2017 roku w galerii Fashion Space w London College of Fashion na John Prince's St 20 w Londynie, W1G 0BJ.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Charlotte Gush
Zdjęcia: Fashion Space Gallery