Reklama

5 tatuażystek o realiach branży

Poprosiliśmy pięć dziewczyn o podzielenie się doświadczeniami z pracy w świecie tatuażu, zdominowanym przez mężczyzn.

tekst Zio Baritaux
|
08 Maj 2017, 11:35am

Obecnie co szósta osoba zajmująca się tatuowaniem jest kobietą, ale ta proporcja szybko się zmienia. Wcześniej sprawdzaliśmy już jak czwarta fala feminizmu i media społecznościowe zmieniają kulturę tatuażu, poprzednio zdominowaną przez mężczyzn. W niedalekiej przyszłości stosunek kobiet do mężczyzn w tej branży ma się zmienić do 1:3, a potem 1:2. Zanim to jednak nastąpi, postanowiliśmy porozmawiać z pięcioma kobietami, które przecierają szlaki przyszłym pokoleniom: Sarą Carter, Rose Whittaker, Stanislavą Pinchuk, Miną Aoki i Serą Helen. Oto ich opinie i doświadczenia, dotyczące pracy w branży tatuażu.

Sera Helen
„Zaczęłam tatuować w Melbourne, w magazynie zamieszkiwanym przez artystów. Wszyscy wyznawali tam zasadę 'zrób to sam' — naprawiali cieknący dach, robili pedały do gitary, budowali studia, wystawiali sztuki. Przyjaciele z tej społeczności, którzy interesowali się już tatuowaniem, zachęcili mnie, żebym też spróbowała. Pokazali mi podstawy i zaczęłam robić koślawe tatuaże swoim ziomkom. Dziarałam się wcześniej w salonach i wiedziałam, że właśnie tam chciałam się znaleźć. Pukałam od drzwi do drzwi, aż w końcu dopięłam swego. Myślę, że w tej branży występują te same problemy z równouprawnieniem, co w szerszym społeczeństwie. Żyjemy w patriarchacie i staramy się mu przeciwstawić. To wartości głęboko zakorzenione w naszym społeczeństwie, więc oczywiście musimy walczyć z tym samym również w branży tatuaży. Jednak to się rozwija i zmienia, zmienia się pogląd na temat stereotypowego tatuażysty; osoby, która ma tatuaże oraz miejsca, w którym wszystko się odbywa. To trudne i frustrujące, gdy ludzie traktują cię inaczej i oczekują innego zachowania tylko ze względu na moją płeć. Z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że mam wiele przywilejów jako cispłciowa, pełnosprawna osoba ze społeczności Pākehā. Sprawiają one, że codzienna egzystencja w tym świecie jest łatwiejsza".
@serahelentattoo

Sarah Carter
„Uczyłam się dziarać wśród samych mężczyzn. Nie było mi ciężko, ale myślę, że byłam otoczona bardziej światłymi kolesiami niż inne kobiety. Oczywiście trafiłam też na bardziej prymitywnych tatuażystów, którzy mieli zupełnie inne podejście do tatuujących kobiet, ale na szczęście to nie wpłynęło na moją karierę. Byli raczej reliktem przeszłości, czymś do wyśmiania. Sądzę, że w miejscach pracy zawsze znajdą się różnice między płciami, a branża tatuażu niczym się tu nie różni. Kobiety po prostu wprowadziły więcej zróżnicowania, jak w każdej sytuacji, gdy pojawia się więcej opcji i zmiennych. Ciężko jednak dokładnie wskazać, co zrobiły. Powiedziałabym: 'Sprawiły, że tatuaże są delikatniejsze i bardziej przystępne dla ogółu', ale istnieją też silne i trudne kobiety. 'Wprowadziły kobiecość do branży'? A co z kobietami, które nie czują się szczególnie kobiece? Kobietom, chcącym wejść do branży powiedziałabym to samo, co facetom: na szacunek trzeba zapracować".
@sarahcartertattoo

Rose Whittaker
„Zaczęłam praktyki w 2010 roku w A True Love Tattoo, w londyńskim Soho, pod kierunkiem Steve'a Barona... Miałam szczęście, że trafiły mi się tak dobre i stabilne praktyki. Wcześniej miałam dwa negatywne doświadczenia, gdy próbowałam wejść do branży. Pierwszy koleś, który mnie przyjął do salonu, okazał się dość ekstremalnym prawicowcem, co zupełnie mi nie pasowało... Drugi salon nie był lepszy — na wejściu chcieli ode mnie 3 tys. funtów (prawie 15 tys. zł) z góry 'na sprzęt' i powiedzieli mi, żebym następnym razem też 'założyła tę dżinsową spódniczkę'. Nie było następnego razu, już tam nie wróciłam. Zaczęłam tatuować na pełen etat w 2012 roku. Tatuowałam się i pracowałam w wielu salonach, w których byłam jedyną kobietą, ale w ogóle nie czułam się onieśmielona. Myślę, że jeśli masz dość dobre portfolio, pracujesz ciężko i szanujesz swoje rzemiosło, to płeć nie powinna w ogóle być problemem. Ludzie chyba lubią przedstawiać branżę jako pełną seksistowskich oblechów, ale moim zdaniem nie jest gorzej niż w jakiejkolwiek innej branży czy profesji. Jedni z najbardziej postępowych i otwartych ludzi, jakich poznałam, są tatuażystami".
@britlle_wrists

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Stanislava Pinchuk, aka Miso
„Obserwowałam, jak mój najlepszy przyjaciel po raz pierwszy bierze do ręki maszynkę i wtedy też zaczęłam tatuować. Z kąta mojego studia obserwowałam, jak sam to rozpracowywał, rozmawiał o interesach, tatuował naszych przyjaciół — to było bardzo inspirujące. To wciąż moja ulubiona rzecz w tatuażach — przyszły do mnie z subkultury. Nigdy nie odbyłam praktyk, po prostu uczyłam się od ludzi wokół. Szczerze mówiąc, nigdy nie ciągnęło mnie do salonów tatuażu — bez względu na to, czy były zdominowane przez mężczyzn, czy nie. Chociaż oczywiście brałam to pod uwagę. Gdy siedem lat temu zaczęłam robić tatuaże, wielu mężczyzn miało bardzo konserwatywne poglądy na temat podejścia 'zrób to sam', co wydawało mi się szalone, bo przecież przez 8 tys. lat tak powstawała i była przekazywana historia tatuażu, aż do niedawna. Dla mnie w tatuowaniu zawsze chodziło o wspólnotę. Tatuuję tylko przyjaciół i nie robię tego dla pieniędzy. Podoba mi się trwałość stworzona w ciągu kilku minut oraz zaufanie w tej relacji. Uwielbiam to napięcie. I bardzo, bardzo podoba mi się, gdy żałują".
@m_i_s_o_

Mina Aoki
„Gdy skończyłam 14 lat, dostałam pracę w salonie tatuażu: zamiatałam, sprzątałam i odbierałam telefony. Gdy miałam wolną chwilę, siedziałam i rysowałam. Czasem chciałam, żeby ktoś mnie zauważył i pochwalił. Wyobrażałam sobie jednak, że tatuażyści byli wielkimi, strasznymi mężczyznami i nigdy nie potraktują mnie poważnie. We wszystkich magazynach typowy tatuażysta był twardzielem, często ubranym w skórę, a ja nim nie jestem. Mogę wyglądać gburowato. Nie powiedziałabym, że nie jestem silna, ale jestem kobietą. W końcu ludzie z salonu przekonali mnie do praktyk, szczególnie Steve Pedone i Brad Stevens. Traktowali mnie, jak równą sobie i ciągle zachęcali, żebym stała się lepszą artystką. Muszę też dodać, że dużo zawdzięczam mojej mamie. Ona pokazała mi, że bycie kobietą nie musi być wadą i jeśli czegoś pragnę to tylko ja mogę sprawić, żeby to się stało. Wejście do salonu tatuażu z takim nastawieniem z pewnością pomogło mi nie tylko poczuć potrzebę pracy na szacunek. Teraz wymagam, by traktowano mnie z szacunkiem".
@minaaoki

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Zio Baritaux
Wszystkie zdjęcia dzięki uprzejmości artystek

Tagged:
tatuaż
tatuaże
uroda
Tatuowanie