SZA wears T-shirt Astrid Andersen. Dungarees Napa by Martine Rose.

jak sza wspięła się na szczyt

Poznaliśmy ją w 2013 roku, świeżo po podpisaniu kontraktu — cztery lata później SZA podbiła nasze serca i przejęła kontrolę debiutanckim albumem „CTRL".

tekst Ryan White; zdjęcia: Hanna Moon; tłumaczenie Patrycja Śmiechowska
|
26 października 2017, 10:10pm

SZA wears T-shirt Astrid Andersen. Dungarees Napa by Martine Rose.

Artykuł pochodzi z 350. numeru i-D, zatytułowanego The Sounding Off Issue. Zima 2017.

„Moich smętów?", odpowiada ze śmiechem SZA, gdy mówimy jej, że w biurze i-D w kółko słuchamy jej debiutanckiego albumu. „Dziękuję, bardzo mi miło! Czasem go słucham i myślę: 'Kurde, dziewczyno, ale z ciebie smutaska'", dodaje, a na jej twarzy pojawia się szeroki uśmiech. Nic dziwnego, że artystka znana ze swoich wrażliwych tekstów jest taka szczera i samoświadoma.

Kilka miesięcy temu wydała album, a teraz jest w nieustannej trasie promocyjnej — można by więc jej wybaczyć zmęczenie wywiadami. Jednak jej odpowiedzi wcale nie są zdawkowe i wystudiowane — wręcz przeciwnie. SZA siedzi zrelaksowana w oknie swojego pokoju hotelowego z widokiem na Shoreditch, pali i śmieje się z najlepszą przyjaciółką i prawą ręką, Sage. Jest bardzo skupiona i zaangażowana, skora do rozmowy i jeszcze bardziej skora do słuchania. Wkrótce rozmawiamy o brytyjskiej rodzinie królewskiej, Brexicie i morderstwie Jo Cox [posłanki Partii Pracy zabitej przez skrajnego prawicowca w 2016 roku — przyp. red.] — „To pieprzony skandal, byłam wstrząśnięta!" — z taką samą werwą, jak o jej życiu i muzyce.

Album „CTRL" jest szczery i płynie prosto z serca. 45 minut bogatego R&B przedstawia przemyślenia na temat miłości, straty, zdrady, niepokoju, lęku i poczucia zagubienia. Pitchfork nazwał go „surowym R&B, które nieustannie wystawia na próbę granice gatunku". Diddy napisał na Twitterze: „Musicie posłuchać nowego albumu @sza!". Gwiazda naszej najnowszej okładki, Kendrick Lamar, napisał: „Doskonałe wykonanie i historia. Jestem z niej bardzo dumny". Solange po prostu wrzuciła wideo, na którym razem z Kelelą tańczą i śpiewają do „Love Galore". Co za pochwały!

Po opóźnieniu premiery płyty, które podobno było związane z wewnętrznym konfliktem w wytwórni (a przynajmniej tak sugerują tweety SZA z zeszłego roku), „CTRL" trafiło do nas 8 czerwca 2017 roku, a branża muzyczna od razu zwróciła na nią uwagę. Z kolei gdy 20 sierpnia zaczęła się trasa koncertowa, media społecznościowe zalały kolejne oznaki szacunku, od wielbicielek prowadzących @addictedtosza po uznanie Drake'a.

T-shirt: Astrid Andersen. Ogrodniczki: Napa by Martine Rose. Buty: Nike.

Minęły cztery lata, odkąd SZA dołączyła do Top Dawg Entertainment, wytwórni z Los Angeles i drugiego domu Kendricka Lamara. „Gdy podpisaliśmy kontrakt, wręczyli mi czek i zapytali: 'Co ty na to?'. Powiedziałam: 'Jasne, spoko'. Miałam w kieszeni czek, ale nie miałam nawet dość kasy, żeby pójść do banku, gdy wróciłam do Nowego Jorku". Teraz ma także kontrakt z wielką wytwórnią RCA i zostało jej zaledwie 2 tys. dolarów kredytu studenckiego do spłacenia — nigdy nie sądziła, że ten dzień nadejdzie. Mimo finansowej odmiany losu Solána Rowe — bo tak nazywa się SZA — jest równie skromna, jak w dniu, gdy przeprowadziliśmy z nią nasz pierwszy wywiad tuż po dostaniu się do TDE. „Zmieniliście moje życie", mówi, a jej oczy aż się błyszczą, gdy wspominamy sesję z Zachem Wolfe, zrobioną w parku w LA. „To był pierwszy i ostatni raz, kiedy czułam się piękna podczas sesji modowej. Wszystkie późniejsze sesje dla magazynów nawiązują do waszej. W przypadku młodych, ciemnoskórych artystek, które ważą 86 kg i nikogo nie obchodzą, mało kto marnuje czas, żeby sprawić, by wyglądały pięknie".

Takie szczere wyznania przebijają się podczas całej naszej rozmowy. Właśnie dzięki tej otwartości stała się idolką tych, którzy nie do końca wiedzą, gdzie jest ich miejsce. Chociaż SZA niezaprzeczalnie jest utalentowana i niesamowicie piękna, jest także bardzo świadoma tego, jak różni się od innych, znanych gwiazd. „Ile znacie krągłych, czarnych kobiet z przedmieścia, które śpiewają to co ja, otoczone raperami?", mówi, gdy pytamy o próby szufladkowania jej postaci.

Top: Palace. Biżuteria: własność modelki (na wszystkich zdjęciach)

Jeśli SZA jest nową królową zniechęconych wyrzutków, to singiel „Drew Barrymore" jest ich hymnem. Został tak zatytułowany przez jej obsesję na punkcie aktorki, która odrzuciła hollywoodzkie standardy — „jest ekscentryczna, dziwaczna, wrażliwa", mówi piosenkarka. Utwór szczerze opowiada o postrzeganiu własnego ciała i samoocenie. „Przepraszam, że nie jestem bardziej atrakcyjna / Przepraszam, że nie jestem bardziej dziewczęca / Przepraszam, że nie golę nóg po nocach" — śpiewa (ten tekst znajdziecie w niejednym tweecie i podpisie pod zdjęciem na Insta). Historia zatoczyła koło: Drew Barrymore publicznie wyraziła aprobatę piosenki, a potem pojawiła się w teledysku. „Napisałam do niej długaśny list, w którym opisałam, jak bardzo ją kocham i ile dla mnie znaczy. Gdy dowiedziałam się, że jest zainteresowana występem w klipie, pomyślałam: 'Super, ciekawe czy przez list uważa mnie za wariatkę'. Okazuje się, że nigdy go nie dostała", SZA mówi ze śmiechem. „Mój menedżer go nie wysłał".

Jej ulubiony film z Drew to „Ten pierwszy raz", ponieważ utożsamia się z Josie Grossie. „Każdy, kto chodził ze mną do liceum, może to potwierdzić", mówi. Siedząc naprzeciwko niej, ciężko to sobie wyobrazić. Kiedy mała Solána zmieniła się w SZA, nonszalancką dziewczynę z sąsiedztwa? „W prawdziwym świecie rozkwitałam. Moje cechy, które w szkole wydawały się dziwne, np. ogromna pasja [okazały się plusem]... Zrozumiałam: 'Jestem wyjątkową osobą, mam własne specyficzne cechy i dziwactwa, które mi nie przeszkadzają'".

Jej pewność siebie wzrosła, ale na drodze wciąż stają przeszkody. „Życie z ADHD jest naprawdę zajebiście trudne", mówi, a jej głos lekko cichnie. „To nieco żenujące. Mój umysł pracuje na najwyższych obrotach, szczególnie, gdy się denerwuję. ADHD mówi za mnie, zanim zdążę o tym pomyśleć. Łatwo się rozpraszam i dezorientuję, ale powoli zaczynam nad tym panować".

Bluza: Matthew Adams Dolan. Ogrodniczki: Gucci vintage z Procell Archive. Skarpetki: studio stylisty (na wszystkich zdjęciach). Buty: Teva.

Mimo uznania krytyków, jakie zyskały jej trzy mixtape'y „see.sza.run", „S" i „Z" (niewydane „A" podobno też istnieje!), największym przełomem w jej karierze przed „CTRL" była chyba zwrotka w „Consideration" Rihanny z 2016 roku. SZA napisała utwór, który uważa się za klejnot w koronie „Anti" — lecz początkowo miał on trafić na jej własny album. „[Rihanna] zaprosiła mnie na sesję w studiu. Od trzech godzin nie stworzyłam dla niej żadnego materiału. Nagle wszedł Pharrell i spytał: 'Co tam porabiałaś?', a ja pomyślałam sobie: 'Kurna, muszę coś puścić Pharrellowi. Dziewczyno, nie zawal tego'. Postanowiłam zaśpiewać coś z mojej płyty". SZA puściła „Consideration", a reszta nie była niespodzianką. „[Rihanna] na to: 'Stara, chcę tę piosenkę'. Odpowiedziałam: 'Nie, nie tę, mogę napisać ci więcej', a ona na to: 'Nie, chcę tę'".

Czy z perspektywy czasu SZA sądzi, że to było przeznaczenie i „Consideration" od początku miało znaleźć się na „Anti"? Półtora roku później piosenkarka nadal jest zadumana i chyba trochę jej żal. „Uważam, że potrzebowałam tej piosenki na swoim albumie, ale z drugiej stronie sądzę też, że tak miało być. Zastanawiam się jednak... 'CTRL' pewnie ukazałoby się rok wcześniej, gdybym zachowała 'Consideration'. To był mój gwóźdź programu. Nakręciłam do niego nawet teledysk". Potem zastanawia się, czy współpraca z Rihanną pomogła jej karierze. „W niektórych kręgach ludzie sądzili, że to przyniesie mi więcej. Ja uważałam, że nic mi nie da. Ostatecznie wynik uplasował się gdzieś pośrodku".

T-shirt: Raf Simons. Ogrodniczki: Supreme.

Jeśli sądziliście, że SZA napisała tylko „Consideration", to mamy dla was dwa słowa: „Feeling Myself". „Bey pracowała nad 'Lemonade' i nagle mnie zaprosiła. Chciała zobaczyć, o co się rozchodzi, była pierwszą osobą, która się mną zainteresowała. Wyszłam ze studia, zostawiłam jej piosenkę i nigdy więcej jej nie słyszałam. A potem nagle powiedziano mi: 'Hej, ten utwór może trafić na album Nicki Minaj'. Serio? Szaleństwo. Faktycznie tak się stało. Nigdy nawet nie poznałam Nicki Minaj". A czy nadal ma kontakt z Beyoncé? „Nie znam nikogo, kto 'ma kontakt' z Beyoncé — to ona kontaktuje się z nami. Nagle dzwoni, gdy chce, żebym wzięła w czymś udział. Jestem bardzo wdzięczna, że ona w ogóle o mnie myśli. Zawsze palnę jakieś głupstwo i mówię: 'Ludzie pewnie pytają cię o to cały czas...', a ona odpowiada: 'Ludzie przeważnie nie mają okazji się do mnie tak zbliżyć'".

Kendrick jest jej mentorem, Beyoncé jej ufa, a Drew ją uwielbia. SZA jest piękna, czarująca i zdobyła uznanie krytyków. Jej sukces leży nie tylko w tych cechach, ale także w świadomości, jak daleko zaszła. „Cztery lata temu miałam nadzieję na wiele rzeczy, ale byłam nieobecna. Nie czułam, że mam kontrolę nad swoim życiem, myślałam sobie: 'Mam nadzieję, że się uda', ale nie byłam zaangażowana w efekt. Teraz przyznaję, że się boję i bardzo się angażuję".

Co dalej? Przypominamy jej o zeszłorocznych tweetach, w których stwierdziła, że „CTRL" będzie jej pierwszym i ostatnim albumem, a na jej twarzy pojawia się kolejny lekko drwiący uśmieszek. „Jestem zobowiązana nagrać jeszcze jeden album, więc to zrobię. Postaram się, by stał się moją najlepszą płytą". Nie wątpimy. W końcu SZA jest artystką, która może pokryć was szajs brokatem i zmienić go w złoto, jak śpiewa w „Consideration".

Bluzka: Palace. Spodnie: Matthew Adams Dolan. Buty: Nike.