jak punk pomógł w rewolucji seksualnej

Ostra fotoksiążka pokazuje prawdziwe wyzwolenie i przekraczanie granic.

tekst Paige Silveria
|
03 Sierpień 2016, 7:45pm

„Swoją punkową przygodę spędziłem pochłaniając muzykę, amfetaminę, jasne piwo, seks, koncerty i sztukę — kolejność przypadkowa", mówi Toby Mott, urodzony w Londynie artysta i projektant, który stworzył jedno z największych punkowych archiwów na świecie. Podczas nowojorskich targów książki (New York Art Book Fair) Printed Matter we wrześniu Mott wypuszcza opasły tom, zatytułowany „Showboat: Punk / Sex / Bodies", opublikowany we współpracy z kultową księgarnią Dashwood Books. „Tytuł — 'Showboat' — przywodzi na myśl obraz samowystarczalnego teatru ekstrawaganckich ekshibicjonistów, płynących rzeką czasu. To odpowiedni obraz, jeśli weźmiemy pod uwagę sposób, w jaki punk spopularyzował podejście do seksu i seksualności — bezczelne, dziwaczne i teatralne", wyjaśnia Mott.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

W książce zgromadzono pamiątki, plakaty i okładki albumów z obszernej kolekcji Motta, a także około 60 innych współautorów (wśród nich Richard Prince, Paul Cook z Sex Pistols oraz kultowy rockowy fotograf, Bob Gruen). Album pokazuje związek między punkiem i seksem na przestrzeni ostatnich czterech dekad. „Dla wielu punków seks mógł być używany jako terapia wstrząsowa przeciwko przyjętym normom, panującym w społeczeństwie. Punk był żarliwie anty-hipisowski i sprzeciwiał się miłości, a jego status subkultury oznaczał, że mógł swobodnie odkrywać seks, bez cenzury głównego nurtu", mówi Mott. „Seksualna otwartość sprawiła, że ten materiał jest niezwykle ostry".

i-D spotkało się z Mottem, żeby omówić, jak punk pomógł wprowadzić do mainstreamu seksualne wyzwolenie i dlaczego dzisiejszy, niepewny klimat polityczny może wywołać powstanie nowych subkultur.

Jak myślisz, w jaki sposób punkowa kultura wpłynęła na seksualność?
Była trampoliną, dzięki której wszystko stawało się bardziej postępowe. Dzięki temu stworzył się otwarty dialog. Dziś młodych raczej nie szokują sprawy związane z gender itd. Ludzie czują się pewniej. Mam nadzieję, że okropne stygmatyzowanie ludzi za homoseksualną orientację seksualną jest już przeszłością. Punk był w pewnym sensie pierwszą kulturą, która przyjęła różne idee dotyczące seksualności. Wcześniej, w latach 60., miała miejsce rewolucja seksualna, ale była ona dość heteroseksualna. Dopiero z nadejściem punku wszystko zaczęło być o wiele bardziej zróżnicowane. To rozwinęło się w kulturę queerową i wprowadziło S&M do Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych. Pozycja kobiet też została umocniona. Chciałem zbadać ten fenomen. Tak projekt się rozrósł i stał się tym monumentalnym tomem.

Czym brytyjski punk różni się od amerykańskiego?
To dwie odrębne kultury, które łączy ta sama nazwa i które miały miejsce mniej więcej w tym samym czasie. Amerykański punk był bardziej reakcją na sytuację kulturową, a brytyjski był bardzo polityczny. Brytania była bardzo prosta i sztywna, więc cały ten seksualny aspekt był naprawdę wielką zmianą. Londyński sklep Vivienne Westwood i Malcolma McLarena — SEX — bawił się symboliką S&M i bondage. W Nowym Jorku, gdzie zrodził się amerykański punk, to chyba nie było aż tak szokujące.

Czy istnieje subkultura, która teraz w podobny sposób podważa system?
Zawsze będzie istniała jakaś reakcja na to, co jest komercyjnie opakowane. Teraz mamy zespoły, takie jak One Direction, a wtedy mieliśmy The Osmonds czy coś takiego. Zawsze będzie istnieć podziemie i reakcja na dominującą kulturę. Teraz to pewnie dzieje się szybciej dzięki internetowi, ludzie mogą się komunikować natychmiastowo, internet i blogi zastąpiły ziny. W moich czasach znaliśmy tylko dzieciaki z naszej okolicy lub miasta. Teraz pewnie znajdują się online, więc to może być coś silniejszego. Kontrkultura zawsze będzie istnieć, tylko że na inny, świeży sposób. Targi książki Art Book Fair w Nowym Jorku przyciągają te dzieciaki jak latarnia morska. Są tacy sami jak ja, tylko że 40 lat młodsi.

Czy myślisz, że ludzi da się jeszcze zszokować?
Nie wiem. W punku był element „szokowania heteroseksualnych", ale tak naprawdę istniał on dla samych punków. Ta subkultura nie wchodziła w zbyt wiele interakcji ze światem zewnętrznym. Mieli zamknięty świat w świecie, tak, jak chcieli. Ale pewnie, niektórych ludzi szokuje na przykład transpłciowość. Spójrzcie na fenomen Trumpa — tych wszystkich ludzi szokuje i alienuje postęp. W Wielkiej Brytanii zagłosowano za Brexitem — to wzięło się z tej samej mentalności: patrzą wstecz, jakby przeszłość była wspaniała, bezpieczna i moralna. To łączy Amerykę i Wielką Brytanię. To przerażające czasy dla nas, progresywnych ludzi.

Z drugiej strony są też świetne. Na przykład wielkie, komercyjne marki zatrudniają transpłciowe modelki.
Tak, gdy wszystko staje się, dajmy na to, zbyt prawicowe i sztuka zostaje zepchnięta na bok, zawsze pojawia się wielka kreatywność. Gdy władzę przejmują ludzie z faszystowską mentalnością, podziemie rozkwita. Tak stało się w nazistowskich Niemczech i za rządów Thatcher i Reagana — pojawiła się fala kreatywności. Nie żebym chwalił Trumpa, ale to coś, czemu możemy się sprzeciwić i na co możemy reagować. Myślę, że właśnie to zobaczycie w tej książce. Wydaje mi się, że to znów nadejdzie, bo nastają mroczne [politycznie] czasy.

„Showboat: Punk / Sex / Bodies" wydawnictwa Dashwood Books ukaże się 1 września. Przedzamówienia można składać tutaj.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Paige Silveria
Zdjęcia dzięki uprzejmości Toby'ego Motta